to nie jest tylko wakacyjna „Miłość”

lovexxx

Dziś prezentuję Wam francuską książkę obrazkową, która w piękny i poetycki sposób przedstawia matczyne uczucia do dziecka. Autorka tekstu, Astrid Desbordes, oprócz książek dla dzieci, pisze również dla dorosłych. Ukończyła filozofię, a jej teksty często są związane z tematyką religii i filozofii. Niedawno pojawiła się na naszym rynku jej książka „Edzio. Przyjęcie w blasku księżyca”, do recenzji możecie wrócić klikając tu.

„Miłość” to krótka historia. Jednego wieczoru, leżąc w łóżku przed zaśnięciem, mały chłopiec o imieniu Archibald pyta mamę czy będzie go zawsze kochała. Wszystkie strony do końca książki to odpowiedź mamy na to pytanie. Na każdej stronie jest duży rysunek i tylko jedno krótkie, bardzo wymowne, zdanie. Ilustracje świetnie, czasem dość zabawnie i przekornie, przedstawiają to co wygłasza tekst. Książka jest skonstruowana na zasadzie przeciwstawieństw. Prostym językiem i przykładami znanymi dziecku z życia codziennego, mama wyjaśnia, że kocha go niezależnie od sytuacji i, że będzie go kochać przez całe życie.

Rysunki charakteryzuje delikatna kreska, obecność kilku pastelowych kolorów, białe tło, nieduża ilość elementów. Ich autorka, Pauline Martin, to graficzka i ilustratorka z Paryża.

„Miłość” przetłumaczono już na 19 języków. Dobrze, że wśród nich znalazł się język polski 🙂 Książka wprowadza czytelnika w dobry nastrój i daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Jest spokojna, śliczna, delikatna i kobieca, jak idealna mama 🙂 Polecam!

love3

love4

love5

tekst: Astrid Desbordes

ilustracje: Pauline Martin

Wydawnictwo Enliczek, 2016

44 strony

dla dzieci 3+

cena okładkowa 29,90 zł

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (16)

o matko !! to ja tu właśnie rozmyślam o tej „Miłości” a Psotnik psoci i w tej samej chwili na FB taki news. Zbieram szczękę z podłogi przez ten zbieg okoliczności 😉 A w książce zakochałam się od pierwszego wejrzenia, jak tylko w zapowiedziach się pojawiła- już zaiskrzyło. I tak rozmyślam o niej codziennie, i marzę, i szukam okazji i pretekstu.. czy na dzień matki, czy na dzień dziecka, czy na moje urodziny dzień przed dniem dziecka ..;) No zakochana jestem zwyczajnie. Piękna. O jej………….

Iza - mama 2 szkrabów

Chciałabym mieć tą książkę dla moich dzieci, aby móc przekazać im w przystępny sposób, jak bardzo ich kocham. Bo czasem człowiekowi brak słów i wyobraźni żeby ująć to, co czuje 😉

Chciałabym bardzo przeczytać książkę pt. ,,Miłość”, ponieważ jest w niej podobna sytuacja jak w moim życiu. Córka często mnie pyta, czy ją kocham?, czy bardziej ją, czy siostrę? i inne podobne pytania. Na swój sposób jej to wyjaśniam, jednak Julka lubi jak jej czytamy i wydaje mi się, że poprzez książkę lepiej by to zrozumiała. Tak, więc zostaje nam czekać .

Uśmiechnęłam się na ten Wasz konkurs, bo od kilku dni zastanawiałam się nad kupnem „Miłości”. Bo nam właśnie takiej książki teraz potrzeba. Nasza mała córeczka próbuje właśnie zrozumieć i poukładać sobie temat miłości, kochania i tego, że miłość nie zależy od zachowania czy sytuacji. Sprawdza nasze, rodzicielskie reakcje na oświadczenia typu: „Mamo, nie kochasz mnie. Tylko tata mnie kocha.” Sprawdza, czy nadal chcemy ją przytulić kiedy robi coś, co nas wkurza. A my przytulamy, powtarzamy, zapewniamy. Ale trzeba nam właśnie takiego książkowego pretekstu do tego, żeby usiąść spokojnie razem wieczorem, przykryć się kocykiem (córeczka uwielbia tak właśnie czytać wspólnie:-)) i poczytać-pogadać o tym najważniejszym uczuciu:-) Byłoby bardzo miło wygrać ją w konkursie, pozwoliłoby nam to za zaoszczędzone pieniądze kupić kolejną, jeszcze inną książkę;-) Pozdrawiamy!

Karolina, mama Darii i Hani

„Włożyłam Cię do mojego serca
w lato, wiosnę, jesień i zimę.
Nich przyjdzie do mnie twoja miłość
i serce twe rozkwitnie”.
Ten wierszyk rok temu wymyśliła dla mnie starsza córka (wtedy 6 latka) na Dzień Matki. Prezenty od serca są najlepszymi, mamy je długo w pamięci, jeśli nie do końca. Miłość matki do dziecka, dzieci jest miłością najpiękniejszą. Chciałabym wygrać tą książeczkę i przeczytać ją wspólnie z moimi skarbami 🙂

Miłość jest dla mnie wszystkim. Spojrzeniem męża, buziakiem córki, uśmiechem syna. Dłonią mamy, uściskiem taty, obecnością przyjaciół. Wszystkim! I prawdą jest, że miłości się nie dzieli, a mnoży na kolejne bliskie naszym sercom istoty. Przekonałam się o tym 14 lutego, kiedy to w mało romantycznych okolicznościach na świat przyszedł mój syn. Zanim pojawił się po drugiej stronie brzucha, zastanawiałam się, jak to będzie z tą miłością? Pokochamy się od pierwszego wejrzenia? Będzie to taka sama miłość jak do pierworodnej? A może jednak inna? Czy któreś z dzieci będę kochać mocniej?

Dziś już wiem, że kocham moje dzieci tak samo mocno, z tą tylko różnicą, że córkę kocham o dwa i pół roku dłużej. 🙂 I właśnie z myślą o niej chciałabym, by nasza biblioteczka powiększyła się o „Miłość”. To jej pierwszej będę odpowiadać na trudne miłosne pytania, które czuję, że zadawać będzie lada chwila… Pewnie od mojego powrotu ze szpitala próbuje zapytać, czy aby brata nie kocham mocniej, albo czy aby na pewno ją kocham nadal. Widzę to w jej oczach. I choć zapewniam ją, że moje uczucia wobec niej się nie zmieniły, to pewnie mała głowa nie dowierza.

Chcę, by wierzyła, by miała stuprocentową pewność. Że kocham całym sercem, że zawsze będę blisko i że nigdy w nią nie zwątpię. Jakem mama! 🙂

Dlaczego? By w sposób przystępny pokazać czterolatkowi, że kocham go zawsze i wszędzie, a kocham nie za coś, nie po coś, ale pomimo wszystko.

Wciąż czekam na pierwsze wypowiedziane ‚kocham Cię’. Choć wydaje mi się to tak mało istotne w obliczu codziennych dowodów miłości mojej córeczki. Gdy pomaga mi wieszać pranie (jednocześnie szorując nim po trawie), gdy myje ze mna kafelki na balkonie (popijając wodę z wiadra), gdy przynosi mi buty (mimo że nigdzie sie nie wybieram) – wiem, że mnie kocha. Jestesmy razem juz ponad rok. Przed nami niejeden wieczór, ktory spędzimy na wspólnej lekturze ‚miłosci’.

Wciąż zapracowany, w biegu, ze sprawami na głowie. A każda mała dziewczynka potrzebuje Go, Jego spojrzenia, uwielbienia, czułości i czasu tylko dla niej. Moje dwie dziewczynki (6 i 1,5) bardzo Go potrzebują i bardzo chcą słyszeć jakie są dla Niego ważne.
Dlatego chciałabym by mój zapracowany mąż i wiecznie zagoniony ojciec dwóch wspaniałych dziewczynek znalazł chwilę, usiadł, poczytał, pokazał i porozmawiał czym jest Miłość.

Książka Miłość to świetne narzędzie, które przekaże dzieciom co jest w życiu najważniejsze. Pomoże im czuć się bezpiecznie a przepiękne ilustracje ułatwią maluchom zapamiętanie morału. Książkę chcę dzieciom czytać gdy będzie im smutno, albo gdy coś przeskrobią, albo gdy są szczęśliwie. Chciałabym, aby po przeczytaniu tej książki dzieci powiedziały „Mamo, to był fajny dzień”.

Marzę o tym, aby podarować tę książkę w Dzień Matki moim małym skarbom. „Miłość” byłaby dopełnieniem, podsumowaniem tego co w tym dniu szczególnie akcentujemy i celebrujemy, czyli bezwarunkowej i nieprzemijającej miłości matczynej do swoich dzieci!

Ja bym chciała dostać książkę, bo mieszkam w Szwecji i za każdym razem jak chcę iść po jakąś książkę dla dzieci do księgarni, to nie mogę?

Połączenie 6 latki i 3 latka to naprawdę wybuchowa mieszanka. Każde ma zupełnie inną wrażliwość, inny temperament i inne potrzeby. I niezupełną gotowość do rozumienia, jak to się dzieje, że kocham ich najbardziej na świecie. Oboje. Najbardziej. Chciałabym tę książkę mieć na półce i czytać każdemu z nich, kiedy tylko zapragnie. Najtrudniej jest mi zawsze przekazać, że kocham niezależnie od wszystkiego. Nawet jak jestem zła czy zmęczona. Po prostu. Zawsze. Najbardziej. Mamy kilka takich „książek na życzenie” już na półce, oboje z niej korzystają wybierając to, co chcą / potrzebują usłyszeć. „Miłość” pasuje do niej doskonale. Byłoby dla mnie specjalnym wyróżnieniem otrzymać tę książkę od Psotnika 🙂

Czuję, że „Miłość” w naszym domu poczułaby się naprawdę dobrze. Znalazłaby się na wygodnej, regularnie przecieranej i „odkurzanej” półce… Choć nabieram pewności, że częściej przebywałaby na honorowym parapecie obok łóżka. Tam oczekują na swoje magiczne „pięć/dziesięć minut” wyjątkowe, ukochane przez moją córkę książki, które czytam jej każdego wieczoru. „Miłość” spotkałaby w naszym domu swoją siostrę bliźniaczkę 🙂 Dużo się u nas o niej mówi. Czasem się licytujemy, kto kogo kocha bardziej. Czy my z naszymi dorosłymi sercami, czy córka, której czułość, otwartość, prawdziwość w wyrażaniu emocji i oddania jest godna podziwu. Pisząc te słowa, przypominam sobie naszą ostatnią rozmowę:

Ja: Lilciu, kocham cię najmocniej na świecie.
Ona: Nie mamusiu, ja ciebie kocham najmocniej na świecie. Kocham cię oooooo taaaaaakkkkk (pokazuje Lila, obejmując siebie rękami i wydając odgłos przypominający dźwięk wydawany przy podnoszeniu czegoś ciężkiego z podłogi :)).
Ja: A ja kocham cię o taaaaaakkkkkk (próbuję dorównać jej umiejętnościom obrazowania Miłości).
Następnie (po chwili namysłu) moja córka wypowiada zdanie, które zostaje ze mną na dłużej (do dnia dzisiejszego, a nawet do końca mojego świata, ponieważ wszystkie ciekawe myśli i zdania mojej córki zapisuję sobie skrupulatnie :)).
Ona: Mamusiu…. to może… kochajmy siebie TAK SAMO.

Wiedząc, że są książki, które moją córkę smucą i czasem niepokoją, nabieram przekonania, że „Miłość” chwyci nas za serce i zajmie na wiele, wiele wieczorów oraz dni. Taka książka pozwoli piękniej udać się do krainy snu – z poczuciem kochania i bycia kochanym.

Droga Autorko i drogi Psotniku,
Cieszę się, że ta fantastyczna pozycja zwróciła Waszą uwagę, szczególnie że znalazło się nawet miejsce na spostrzeżenie „Dobrze, że wśród [19 przekładów] znalazł się język polski”. Czyżby to jednak Psotnik pożarł w stopce informację o polskim tłumaczu?

rozumiem, że to dla Pana ważne, ale my nie umieszczamy w stopce informacji kto tłumaczył książkę. Dziękujemy, że zwrócił Pan na to uwagę, może wprowadzimy dobrą zmianę 🙂

Zostaw komentarz