„W domu, w dziczy, na ulicy. Rozbrykany słownik obrazkowy”

W domu, w dziczy, na ulicy

„W domu, w dziczy, na ulicy. Rozbrykany słownik obrazkowy” jest naprawdę rozbrykany! Nie ma tu statycznych obrazków, wszystko jest pełne energii, muzyki, odgłosów i ruchu. Każda ilustracja jest pełna życia. Na przykład na rozkładówce W kuchni widzimy kucharza, który zrywa się nagle, z rękami uniesionymi do góry, bo z pieca unosi się czarny dym, krzesło upada, z blatu lecą garnek i wałek, warzywa wypadają z koszyka, nawet roleta w oknie jest krzywo zaciągnięta – nie ma nudy, tu się dzieje 🙂

Kiedy pokazałam moim dzieciakom ten słownik, pomimo iż pozycja jest skierowana do dużo młodszych, wywołał wielki entuzjazm. Zgodnie uznali, że to ich ukochany „Pluk z wieżyczki”. Ilustracje autorki, znakomitej holenderskiej graficzki, Fiep Westendorp, są bardzo charakterystyczne i można je zaliczyć do kultowych. Na nich wychowało się już kilka pokoleń. Od razu można rozpoznać jej stylową kreskę. Uwielbiam świat przez nią stworzony, bardzo przyjazny dzieciom, bezpieczny, postacie są przeurocze, mają pulchne buzie i zadarte noski. Nie da się ich nie pokochać 🙂

Słownik jest obszerny – na 50 kartonowych stronach poznajemy pory roku, różne miejsca w domu i na zewnątrz –  zoo, cyrk, ulicę, park, ogród, szkołę i wiele innych zagadnień. Nie sposób wymienić tu wszystkie. Każdy rysunek jest podpisany jednowyrazową nazwą. Jestem pewna, że każde dziecko polubi tę pozycję, polecam ją bardzo! To możliwość poznawania nowych słów, kontakt ze stylową ilustracją i świetna zabawa, może być również wykorzystywana do nauki czytania.

Jak dowiadujemy się z informacji na wewnętrznej stronie okładki – tantiemy z tytułu sprzedaży tej książki są przeznaczone na realizację projektów na rzecz dzieci organizowanych przez holenderską Fundację Fiep Westendorp.

Autorka naprawdę miała na imię Sofia Maria, ale od najmłodszych lat mówiono do niej Fiep i tak już zostało. To na pewno nie był jedyny element dziecka, który w niej pozostał do końca życia 🙂 Dajcie się porwać!

W domu, w dziczy, na ulicy

W domu, w dziczy, na ulicy

W domu, w dziczy, na ulicy

W domu, w dziczy, na ulicy

tytuł: „W domu, w dziczy, na ulicy”

tekst i ilustracje: Fiep Westendorp

wydawnictwo: Dwie Siostry, 2016

objętość: 50 kartonowych stron

dla dzieci w wieku: 1+

cena okładkowa: 39,90 zł

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (69)

Mam syna, który uwielbia dyskusję o obrazkach – im bardziej zwariowane, tym lepiej – poproszę 🙂

Chciałbym tę książkę, żeby mój dzikus zaczął ogarniać 🙂

Ale esktra, super że są takie książki, dzięki którym dzieciaki mogą rozwijać swoją wyobraźnię jeszcze zanim w ogóle nauczą się czytać ! Dla mnie bomba!

Moja siostrzenica 1,5roku uwielbia oglądać ilustracje. Nie chce żeby ktoś jej czytał książki 🙂 woli sama. Takie książki są genialne i idealne dla dzieci w tym wieku. 🙂

Dzięki tej cudnej książeczce mój malec mógłby poznać te wszystkie rzeczy zanim pozna je na żywo!

OOOOOOO!!!! A propo rozkładówki w kuchni. Syn (18 m) cały czas siedzi w garnkach (dosłownie), wchodzi też do blaszek i interesuje się kurkami od kuchenki, miesza, wsypuje przesypuje itd… Ma też hopla na punkcie zwierzątek, szukając ich w książkach i naśladując ich odgłosy. Książka idealna!

Lucy byłaby zachwycona 🙂

Książka dla nas idealna, w naszym domu też jak w dziczy- bieganina wrzaski i hałasy, i jak na ulicy- podłoga wyklejona taśmą wytyczającą uliczne szlaki, pełno aut, harmider wielki. Dzięki tej książce uciekniemy od domowego zgiełku w świat cudnej ilustracji i spokojnej zabawy. Marzenie. Z Dwiema Siostrami zawsze najlepiej 🙂

Ja bym chciała tę książkę dla mojego najmłodszego dziecka. To niewiarygodne, ale, mimo iż mam sześcioro dzieci i wszyscy książki kochamy, a dom pęka w szwach od książek, to ( naprawdę serce boli gdy to sobie uświadamiam) ten malec jeszcze nie ma ani jednej ( dosłownie ani jednej, nawet malusieńkiej) własnej książki. Bo co innego dziedziczyć po rodzeństwie- nawet najlepsze, ale sfatygowane książki, które już są czyjeś, a co innego mieć swoją własną i móc samemu choć raz mieć czym się podzielić 🙂 A poza tym ta scena kucharzem, dymem, leżącym sprzętami i brakiem statyki to wypisz wymaluj nasz dom!

Musimy mieć ten słownik, bo ja właśnie uczę się mówić a mama nic nie rozumie…

Przed Ciebie już nie mieszczą się już nam książki dziecięce. Ale książek nigdy za wiele, chciałabym dla Staszka 🙂

Moja córka uwielbia książeczki. Pewnie jak większość dzieci. Ja lubię z nią czytać, nawet o 5 rano, kiedy ładuje się do naszego łóżka z naręczem książeczek. Przydałaby nam się jakaś nowość, bo te co mamy, wszyscy znamy już na pamięć. Czas na naukę nowych słówek. Najlepiej z tak pięknej książeczki.

piękna, kolorowa książka, z zabawnymi ilustracjami- to cos dla nas!! to perełka wśród książek dla maluchów! – a my kochamy i zbieramy takie perełki 😉

To doskonały pomysł na „wielkanocnego zajączka”:)

Kartonowe strony krzyczą „przygarnij nas i pokochaj, a oprzemy się nawet niszczycielskim zapędom Hanny, lat2”.

idealna książeczka dla mojej 13miesiecznej rozbrykanej chrześnicy Natalii, która odkrywa świat. A ciocia robi wszystko, żeby było kolorowo, radośnie i interesująco. A nie ma nic przyjemniejszego niż poznawanie świata z książką z Dwóch Sióstr. Rozbrykany Słownik byłby kolejna pozycja do Natalkowej biblioteczki 🙂

Moje dzieciaki uwielbiają takie obrazkowe książki. Kochamy serię MAMOKO .Czytamy je tworząc własne niesamowite historie każdy na zmianę opowiada historię wybranego przez siebie bohatera lub ulubiona opcja dzieciaków zabawa w zgadywanki – gdzie na obrazku znajduje się np. smok. Chętnie przetestujemy coś nowego poznamy nowe historie, wyruszymy w krainę wyobraźni z nową przygodą.

U nas szpital, choróbsko dopadło wszystkich domowników. Leżymy pod kocykiem i całymi dniami czytamy baje. Nasz 1,5 roczny synek zna już wszystkie, które ma, przez to, ze ciagle są w użytku. Przydałaby nam sie jakaś nowość 🙂 chorowitki pozdrawiają ciepło i wiosennie pomimo deszczu za oknem

Lubię takie kartonówki, bo dzięki nim mogę nie tylko wypić gorącą kawę, ale i – jak dobrze pójdzie – nastawić pranie albo wyciągnąć naczynia ze zmywarki. Albo przeczytać ciekawy artykuł na telefonie:) Ale jeszcze bardziej lubię je ze względu na walory poznawcze. Moja młodsza córka jest niezwykle precyzyjna, jeśli chodzi o nazywanie otaczającego ją świata, i z łatwością zapamiętuje nowe nazwy czy to zwierząt, czy pojazdów, czy narzędzi ogrodowych. Przed chwilą podejrzałam inne strony z tej książki i zobaczyłam, że są stolarze. A u nas akurat „Stół” Tuwima na tapecie! 🙂

Ech, ta szata graficzna! Ta książka jest najzwyczajniej w świecie piękna! No ale czego innego można się spodziewać po Fiep Westendorp, jak nie pełnej uroku prostoty, która w każdym szczególe zachwyca. Starsza Córka jest już od dawna rozkochana w „Julku i Julce”, a dwuletni Syn (nota bene Julek 😉 także zdążył już połknąć czytelniczego bakcyla – i choć słucha z uwagą, to wciąż najbardziej przemawia do niego ilustracja. Dzieci na pewno będą się tą pozycją delektować, ale jeszcze bardziej ich matka – ale ciiiiiiiii…. 😉

Uwielbiamy książki!

„W domu, w dziczy, na ulicy” muczeć, buczeć, warczeć, skakać, w tył obrócić i zaklaskać.
Radość w pełni móc wyrazić, słowem, tekstem szkraby zarazić.
Czytelnicy mali już czekają, by w bibliotece ujrzeć ją całą,
tę książeczkę, ten słowniczek – by pobrykać, by swawolić.

dwóch pewnych łobuziaków zdziwiłoby się co jeszcze mogą nabroić 😉

Książeczka bedzie idealnym prezentem dla synka który jest w drodze 🙂 moje szczescie kochane 🙂 Mam zamiar wychować swoje dziecko na książkach a nie na internecie , tabletach itp 🙂 Wiec kazdy egzemplarz będzie idealny , pozdrawiam 🙂

Mam w domu małego pytał kiego i taki słownik to dla nas super pomoc w poznawaniu świata.

Mam w domu małego pytaskiego i taki słownik to dla nas super pomoc w poznawaniu świata.

Dlaczego pragnę być posiadaczką tej książki? Mam czwóreczkę dzieci, najstarszy syn 9 lat, zasypia z mapami, uwielbiamy Felka i Tolę. Najmłodsza córka uwielbia z rodzeństwem oglądać książki. Wasze wydawnictwo to marka która gwarantuje,że biorąc książkę do ręki wkraczamy w cudowną krainę humoru, wyobraźni gdzie nie ma granic. Kochamy książki, i kochamy je mieć

Będzie ładne feng shui z Plukiem w naszym posiadaniu 🙂

Bo kochamy Julka i Julkę a tu równie fajne obrazki, tyle że w kolorze 🙂

Bo życie trzeba poznać z każdej strony,książkowej również.

Super książeczka dla mojego syneczka 🙂

Pracuję z dziećmi i to one są moją inspiracją. Zaś książka często jest moim pomocnikiem. Jeżeli książka jest interesująca, kolorowa i pięknie wydana, stanowi doskonałą bazę do stworzenia ciekawych zajęć dla najmłodszych. Myślę, że „W domu, w dziczy, na ulicy” to jedna z tych lektur, z którymi współpraca ułożyłaby się idealnie. Ciepłe i zabawne ilustracje rozbudziłyby wyobraźnię moich podopiecznych i byłyby podwaliną do późniejszych zabaw czy prac plastycznych.

– Mamo no weź kup jej (młodszej siostrze lat 1,5) taką dla niej bardziej książkę bo widzisz, że ona nie ogarnia tych moich.
Zuza lat 6

To ja bym poprosiła „W domu, w dziczy na ulicy”, żeby młodsza „ogarniała”.

Jestem mama dwojki wspanialych dzieciaczkow- corka 4 lata i syn prawie rok. Oboje KOCHAJA ksiazki. Corka od rana siada z ksiazka przy lozeczku braciszka i „czyta” dla niego przerozne historie. Synek siada przy polce z ksiazkami i czyta jedna za druga. Co wieczor na dobranoc czytamy kilka ksiazek. Wiem, ze ta ksiazka bylaby dla moich dzieci prawdziwym bestselerem :-), pomoglaby im odkryc swiat, z tej innej, magicznej strony 🙂

My, z moimi dziewczynami uwielbiamy czytać i juz ta książkę czytamy w wyobraźni. A jak już przeczytamy to zarazimy nią innych, co uroczyście przyrzekamy.

Moja 1,5 letnia córka jest wielką fanką książek! Uwielbia wszelkie kartonówki jak np przygody na ulicy Czereśniowej i katuje wszystkich 100 razy dziennie hasłami typu „puga” (ukryty ogon papugi na dachu), „ałaaa” (chłopiec ciągnący dziewczynkę za włosy), eoeoeo ( jadąca straż pożarna). Dla tych ksiażek nie ma miejsc niemożliwych-są „czytane” w łazience w trakcie rozwieszania prania, czy tez w kuchni w momencie robienia obiadu? zawsze znajdzie się czas, by sobie zaszczekać, lub poudawać uciekającą przed kotem mysz. Jestem baaaardzo ciekawa „w domu, w dziczy, na ulicy”! Na pewno byłaby u nas hitem!

uwielbiamy książki, towarzyszą nam przez cały dzień, po przebudzeniu, przed snem, na spacerze a także na nocniku 🙂 Tę chcielibyśmy ze względu na ilustracje pełne detali, które są idealną bazą dla wyobraźni mamy, taty i poznającego świat maluszka 🙂

mój syn Kazik ma lat 4,5 ale ta ksiażka byłlaby dla niego super pomocna, ponieważ Kazio bardzo mało mówi, i ciągle uczymy się mówić, taka dzika księga słów bardzo by się nam przydała i moglibysmy uczyć sie z niej nowych słów, a poza tym to oczywiscie Kazik tez jest małym dzikuskiem dlatego dzika książka jest chyba stworzona dla niego. pozdrawiamy kazik i mama

Mój 5 letni synek byłby zachwycony,uczyłby swojego rocznego brata. Ostatnio bardzo polubili zabawy z książkami.Jeden opowiada,drugi słucha i pokazuje paluszkami co mu się podoba- widok uroczy i zabawa mądra 🙂

Myślę, że ta książeczka będzie w stanie przygwoździć do siebie moich rozbrykanych synów na dość długą chwilę:)
Ilustracje wyglądają obiecująco!

Chciałabym zdobyć tą książkę na czwartkowe urodziny mojego psotnika! Ma dopiero roczek ale tak jak jego mama (grafik) uwielbia oglądać kolorowe ilustracje. Pokazuje palcem na różne elementy i większość z nich nazywa „ba!” lub „ma!”.

Wygląda bardzo ciekawie! Dwie Siostry to nasze ulubione wydawnictwo, podróżom bliskie 🙂

Nie ma to, jak książka na dobranoc z dobrymi rysunkami. Fabuła zaczyna żyć własnym życiem i dorabiamy do tekstu własne historie. Obserwuję synów i widzę siebie nad książkami Brzechwy okraszonymi wspaniałymi ilustracjami Butenki.

W naszym domu książki dla Dzieci pojawiły się na kilka lat zanim dojrzeliśmy do decyzji o rodzicielstwie. A od niemal trzech lat pewna Ulka redefiniuje nasz świat na nowo na każdym kroku fundując nowe odkrycia, pasjonujące spostrzeżenia, nurtujące pytania oczekując nie-mogących-na -nic-czekać odpowiedzi. Razem zanurzamy się w książkowych przestrzeniach wynosząc z tych wycieczek mnóstwo radości i świeżości. Nawet, a właściwie zwłaszcza, jeśli są to książki niekoniecznie najnowsze 🙂 Niedługo minie 8 miesięcy, odkąd nasza szalona Rodzinka powiększyła się o nową Czytelniczkę – Adelka dzielnie próbuje nadążyć za starszą Siostrą. I tak sobie pomyślałam, że w naszej domowej biblioteczce przydałby się dział zatytułowany „RAZEM” – dla Rodzeństwa, dla Wszystkich naraz, dla wspólnoty, inspirowania i rodzinnej aktywności. W miłości do pięknej ilustracji – bo ta książka to cudeńko! A poza tym…wkurza mnie już ta niedopowiedziana wiosna. A w tej książce tyle LATA…chce mi się do niej wskoczyć. Z Córkami lub samej – i tak i tak przyjemnie 🙂

Prowadzę Akademię Malucha w świetlicy wiejskiej książeczka byłaby atrakcją dla maluchów ?

Psotnika mam w domu,ale moze z ta ksiazka usiadzie i zacznie ” brykac ” czytajac?

Mój synek cierpi na zaburzenia integracji sensorycznej. Poznaliśmy Wasze wydawnictwo przez terapie. Zakochał się w serii książek cztery pory roku… Ta zapewne również by go bardzo zaciekawiła. Uwielbia szukać ukryte obrazki :). Pozdrawiamy.

Moja córeczka to prawdziwa książkowa pozeraczka. Ostatnio ruszyla bardzo z mówieniem, dlatego taki rozbrykany słownik, byłby dla niej cudownym „około” zajaczkowym prezentem Emotikon smile

Moja ponad 1,5 roczna córeczka uwielbia, wręcz ubóstwia książki. Ich kolekcja stale rośnie z czego Zosia bardzo się cieszy, gdyż z chęcią odkrywa nowe pozycje. Ma swoje ulubione książki, które czytamy codziennie i mimo młodego wieku zna je na pamięć. Ostatnio w przychodni Pani Pielęgniarka zapytała czy Zosia mówi już pojedyncze słowa, w odpowiedzi usłyszała od niej”wieza ajfla”. Zawsze doceniałam wartość książek, ale teraz wiem jak są ważnym i nieocenionym elementem w rozwoju naszych pociech. A jeśli widzę jaką radość sprawiają mojej Małej Z tym bardziej nasza biblioteka będzie się regularnie powiększać.

Co tu dużo pisać…starszy, 2,5letni syn uwielbia czytać i opowiadać historie(często niestworzone), co więcej odkrył w sobie talent do zabawiania swoimi bajkami malutkiego braciszka, który jest z nami dopiero 7 dni…Tomek z wytrwałością i cierpliwością opowiada Maluchowi o wszystkim, co go spotyka i czym się bawi, więc taki słownik byłby jak znalazł…ułatwiłby Tomkowi pokazywanie świata Leonowi…

Chcialybysmy te ksiazkę, bo jestesmy ksiazkofilamj. Corka (17m-czna) nie bawi sie raczej zabawkami, bo jej najwieksza pasja sa codzienne obowiazki ktore dzielnie ze mna dzieli… i czytanie ksiazek! Na pewno ta pozycja bardzo by jej przypadla do gustu!

fajnie by było gdyby
w domu w dziczy a ulicy
do naszej biblioteki dołaczyło
i nowe zagadnienia wyjaśniło
oraz nowych słówek nauczyło
poczekamy na wyniki
z uśmiechem swietujac wiosenne wybryki

…I juz slysze mojego synka: „Mama, chcem to mieć!”

bardzo chciałabym tę książkę dla mojej córy – książka jest absolutnie obłędna:-) uwielbiamy czytać razem i opowiadać sobie książkowy świat po swojemu, a tu byłoby taaaaaaakie pole do manewru!

a z innej beczki – dzięki konkursowi odnalazłam Waszą stronę i oderwać się nie mogę, więc nawet jeśli nie uda nam się wygrać książki, to i tak czuję się wygrana:-) dziękuję Wam!:-)

Teo (8 msc.) powiedział: ” uuuuu gdij gdij te te te uuuuu”. Tłumaczenie chyba nie potrzebne? 😉

Idealna książka dla dzieci, z którymi pracuję! Jestem logopedą m.in. w państwowym przedszkolu, gdzie dyrektorka żałuje mi kasy na kredki i klej do zajęć, już nie wspominając o ksiąźkach i pomocach! O tym se moge pomaźyć! 🙁

Bo mam w domu pewnego Smyka i chcę, żeby pozostał rozbrykany jak najdłużej:D

Chcielibyśmy mieć książeczkę bo tytuł mówi już Sam za siebie, że jest super i trzeba ją mieć!!!Jak zwykle świetnie zilustrowana bardzo pobudzi wyobraźnię dzieciaczka i sprawi dużo radości.

Świetne ilustracje! moj synek na pewno będzie zajęty przez długi czas a później co zrobi…..będzie mi ja próbował czytać jak juz każdy rysunek przepatrzy 100 razy!

Poprostu razem z córkami kochamy książki.

Słowniki można spotkać wszędzie:
Na bibliotecznym regale,
Na półce w urzędzie…
Ale jest jeden egzemplarz Wyjątkowego Słownika,
Który znajdziesz, jedynie, w Strefie Psotnika.
Jest tak rozbrykany
(wciąż skacze i krzyczy)
Że trzeba łobuza prowadzić na smyczy.
A jeśli go z oka spuścisz, choć na chwilę,
Zaraz zlew zepsuje lub wazon rozbije.
Żeby go okiełznać, to nie lada gratka!
Musisz, na kolanach, posadzić gagatka
I tak wytrwale łaskotać go w strony,
Aż w końcu, ze śmiechu, zaśnie zmęczony.
Jeśli cenisz sobie porządek i domek masz śliczny
Kup lepiej Słownik frazeologiczny!

Ja, Misia, Tosiek, Saszka, Wicek, Tymek, Ala i reszta rozbrykanej ekipy, spędzamy sporo czasu w domu, też na ulicy, ale zdaje się że najbardziej uwielbiamy dzicz. No i przy tym wszyscy kochamy książki. Ta pasuje do nas jak ulał i sprawiła by nam dużo radości, ubarwiła dni, rozbudziła jeszcze bardziej ciekawość, dała inspirację do dalszych przygód, wspólnego odkrywania, poznawania. Tak przynajmniej sądzimy, bo jeszcze jej nie znamy. Serdecznie pozdrawiamy. Ano ! Wiosna przyszła – hurrrrraaa! :))

Pokazuję synowi świat,dopiero zaczyna mówić,ale jest rządny wiedzy i nowych bodźców. Uwielbia książki,a taki słownik bylby idealny,aby pogłębiać jego wiedzę,zasób slów i ciekawość.

Bo żyjemy w domu, w dziczy i na ulicy:) razem z naszym psotnym Tytusem:)

W myślach już słyszę te fascynujące rozmowy.
W rolach głównych: Wojtuś- mój synek i Słowniczek obrazkowy.

-Mama w ogrodzie posadziła kwiatki, lecz jak je nazwać Słowniczku?
-BRATKI.
-Z tatusiem byłem kółeczkami na spacerku, na czym jeździłem Słowniczku?
-NA ROWERKU.
– W kuchni dzielnie mieszałem w garnuszku, aż nagle wszystko znalazło się na moim…?
-FARTUSZKU.
-W ZOO była taka wysoka jak szafa, jakie to zwierzątko Słowniczku?
-ŻYRAFA.
– Na łące widziałem czerwonego pająka!
– Nie mały gapciu, to była BIEDRONKA.
– Ach słowniczku dobrze że mam Ciebie…
– Nie Maluszku, to my mamy siebie!

Chciałabym otrzymać książeczkę dla mojego malucha, bo taki fajny słowniczek potrzebuje ciekawskiego zucha.
Myślę, że stworzą duet ciekawy i będą się nakręcać do językowej zabawy.
Tak więc Słowniczku zapraszamy Ciebie, u nas będziesz miał dosłownie jak w niebie.

Chętnie przygarnę książeczkę gdyż czytania nigdy za wiele, a moje niesforne trzy istotki, zapewne tak zwariowane i zakręcone jak ten słownik, z chęcią odkryją coś nowego ????

Moja córka ma 18 miesięcy i jest na etapie zadawania pytania „a to to je?”. Mysle ze ta piekna, kolorowa ksiazka pozolilaby jej zglebiac tajemnice tego jakze wielkiego dla niej swiata 😉

Dwa maluchy mam na stanie
– gratką dla nich jest czytanie.
A tu słownik z obrazkami…
Z chęcią po nim pobrykamy! 😉
Ilustracje ma cudowne,
jak nic wciągną nas na dobre:
Mysie gniazdo i kot w wazie…
Każdy szczegół to moc wrażeń!

U nas też był wielki entuzjazm! Cudowna książka

Zostaw komentarz