„Babcia Rabuś” David Walliams na Dzień Babci

Babcia Rabuś David Walliams

znam sporo książek z babcią w roli głównej, ale na dzisiejszy, szczególny dzień – Dzień Babci – wybrałam szczególną książkę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

„Babcia Rabuś” Davida Walliamsa.

Jednym zdaniem to wielowarstwowa opowieść o relacjach w rodzinie, starości, przemijaniu, napisana z ogromnym wdziękiem i lekkością, fenomenalna. Ale, że jednym zdaniem się nie da 🙂 to się rozpiszę:

Jedenastoletni Ben jest zafascynowany hydrauliką. Uwielbia rury, instalacje hydrauliczne. Z zapartym tchem regularnie biegnie do sąsiedzkiego sklepiku po „Tygodnik hydraulika”. Ogrom jego pasji może zilustrować cytat z książki:

„Gdy tylko dotarł na miejsce, pobiegł prosto do malutkiej, zimnej i wilgotnej sypialni, zatrzasnął za sobą drzwi i od deski do deski przestudiował najnowszy numer „Tygodnika Hydraulika”. Tym razem zamieszczono w nim rewelacyjny artykuł z kolorowymi ilustracjami na temat instalowania kotłów dwufunkcyjnych nowej generacji. Ben zagiął róg strony. Wiedział już, co chce na Gwiazdkę”

Rodzice Bena nie akceptują jego hobby. Uważają, że nie ma bogatych i sławnych hydraulików i, że lepiej dla niego, jeśli porzuci swoją pasję i zajmie się czymś bardziej odpowiednim.

A jak już mowa o rodzicach Bena to… są koszmarni. Mnóstwo czasu spędzają przed telewizorem i oddają się swojej pasji – telewizyjnemu show Taniec najsławniejszych sław. Rodzice tak bardzo kochają taniec towarzyski, że na siłę próbują zrobić z Bena tancerza. Dodatkowo matka Bena słabo wyraża się o swojej teściowej, naszej tytułowej babci nazywając ją np. pudłem 🙁 .

W każdy piątek rodzice chodzą na tańce i wtedy zostawiają syna u babci, mamy ojca Bena. Chłopak, gdy był mały, uwielbiał te wizyty, pamięta jak babcia opowiadała mu bajki i że było super. Ale teraz jest już duży, a babcia… no cóż… nie tak jak zazwyczaj w książkach o babci (uśmiechnięta, cudowna staruszka żyjąca w sielance na wsi z kotem) jest stara, śmiertelnie nudna, śmierdzi kapustą, gotuje okropne kapuściane potrawy, ma podbródek z włosami i ciągle puszcza śmierdzące wiatry, nawet tego nie słysząc, bo jej aparat słuchowy szwankuje. Ta fizjologiczna strona starości jest bardzo dosadnie opisana, bez skrępowania, wprost… tak rzadko napotykam takie podejście do tematu w książkach, szczególnie dla dzieci, że w pierwszym odruchu chciałam przerwać czytanie. Byłam zniesmaczona i zmusiłam się do czytania dalej. Trzeba mieć dystans i poczucie humoru, żeby przejść ten początek opowieści, gdzie poznajemy babcię Bena wraz z tym, jak postrzega ją wnuk. Jeśli będziesz mieć podobny odruch proszę wytrzymaj tylko chwilę, a okaże się, że to był zabieg, zamierzone działanie, które odniosło skutek.

Ben robi wszystko żeby unikać kontaktu z babcią, aż do momentu gdy odkrywa pudełko na ciasteczka pełne drogocennej biżuterii. Wtedy dowiaduje się w największej tajemnicy, że jego babcia jest najsławniejszym na naszej planecie złodziejem biżuterii. Wszystko się wtedy zmienia w ich relacji, wnuk jest zafascynowany babcią i jej opowieściami o niesamowitych przygodach, nawet przeprowadzają wspólnie zaplanowany skok.

Książka jest bardzo dowcipna, co chwila parskałam śmiechem. Jest bardzo lekka i wciągająca, czyta się ją na raz, nie da się oderwać od niej do ostatniej strony. Bardzo przystępna dla dzieci, zilustrowana z pazurem, też bardzo dowcipnie i zadziornie.

Ale co najważniejsze… książka jest bardzo mądra, z niesamowitym przesłaniem, wzruszająca (szlochałam jak bóbr), poruszająca. Przez cały dzień po skończeniu czytania nie mogłam przestać o niej myśleć. Jak łatwo sprawić, że dziecko nie czuje się kochane i akceptowane (nawet jeśli jest), jak bardzo możemy skrzywdzić swoje dziecko nie pochwalając jego pasji, jak dużo krzywdy może sprawić realizowanie dzieckiem swoich niezrealizowanych pragnień, jak ważne są relacje ze starszymi, jak babcia, dla której wnuk jest największym szczęściem, może być samotna, jak bardzo boli, gdy babci zabraknie.

Jest jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że warto kupić książkę „Babcia Rabuś” dla siebie… OGROMNY DIAMENT W ŚRODKU każdego egzemplarza!

Dodam, że książka nie schodzi z list bestsellerów w Wielkiej Brytanii.

Polecam bardzo do czytania z dziećmi, zwłaszcza babciom 🙂 albo do podsunięcia dziecku do samodzielnego czytania, „połknie” na pewno! To najlepsza książka dla dzieci, z babcią w roli głównej, jaką ostatnio czytałam i zdecydowanie „Babcia Rabuś” to jedna z top 10 o babciach ever.

Babcia Rabuś David Walliams

Babcia Rabuś David Walliams

tytuł: „Babcia Rabuś”

autor: David Walliams

ilustracje: Tony Ross

wydawnictwo: Mała Kurka, 2013

objętość: 304 strony

dla dzieci w wieku: 8+

cena książki wraz z ogromnym diamentem tylko 31 zł

KUP TERAZ U PSOTNIKA ZA 23 zł

 

oprócz inne książki Davida Walliamsa prezentowane na Strefie Psotnika:

Wielka ucieczka Dziadka

Szczuroburger

Pan Smrodek

„Mały miliarder”

„Cwana ciotuchna”

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (4)

Ta książka jest przepiękna po każdym względem 🙂

To prawda, dawno tak się nie spłakałam 😀

Fantastyczna książka!! Mój 6-latek słuchał z zapartym tchem, oraz prosił o czytanie w ciągu dnia (anie tylko przed snem) czy podczas kąpieli w wannie:) Śmieszna, pokrzepiająca i z pięknym przesłaniem! Po prostu cudowna!! Dziękujemy Kasiu za polecenie!!

CUDOWNIE! Niech ta zaraza ogarnie wszystkich 😀 Pozdrawiamy!

Zostaw komentarz