„Mały miliarder” David Walliams

mały miliarder Walliams

 

Od kilku dni, w polskich księgarniach, jest dostępna kolejna powieść Davida Walliamsa pod tytułem „Mały miliarder”!

Bardzo gorąco Wam ją polecam, nie tylko dlatego, że jest kapitalna, śmieszna, mądra i pod patronatem Psotnika, ale również dlatego, że w środku każdego egzemplarza jest banknot na MILIARD! 😀

Od kiedy zetknęliśmy się z pierwszą książką tego autora, jesteśmy jego zagorzałymi fanami i obejmujemy naszym patronatem kolejne tytuły. Jest to jeden z naszych ulubionych współczesnych pisarzy dla dzieci, bardzo popularny w swojej ojczyźnie, Wielkiej Brytanii oraz w wielu innych krajach na świecie. Każdy tytuł sprzedaje się w kilkumilionowym nakładzie i jest tłumaczony na przeszło 40 języków!

Na szczęście, dzięki pracy wydawnictwa Mała Kurka, zwariowane historie Davida Walliamsa trafiają również do rąk polskich czytelników!

Mam wrażenie, że autor, tak jak my, uwielbia Roalda Dahla i jego twórczością się inspiruje, kontynuując poniekąd jego styl i spojrzenie na dziecko.

Ale wracając do prezentowanej tu książki…

„Mały miliarder” to opowieść o Józku Buraku, który jest najbogatszym dzieciakiem na świecie. Jego ojciec zdobył niesamowitą fortunę na swoim wynalazku, nawilżanym papierze toaletowym o wdzięcznej nazwie Zadkobłysk.

Józek posiada wszystko, nawet akwarium z prawdziwym rekinem oraz prywatne sesje treningowe z piłkarską reprezentacją Anglii 🙂 Musi być najszczęśliwszym chłopcem na globie, a jednak…

W dniu dwunastych urodzin, ojciec daje mu, po negocjacjach, czek na dwa miliony funtów, ale chłopak prosi go o coś jeszcze, o drugi prezent urodzinowy, ale taki prawdziwy!

Nie zdradzę co ma nim być, bo nie chcę psuć Wam zabawy, ale zapewniam, że to książka, która w oczywisty sposób pokazuje młodemu czytelnikowi, że nie wszystko jest na sprzedaż. Uczy, że warto mieć mniej, by umieć sięgać wyżej.

I pomimo tych bardzo wartościowych nauk, jest śmieszna, szybko się czyta i jest idealna dla początkujących czytelników.

GORĄCO POLECAM! Czytajcie Walliamsa, bo warto 🙂

mały miliarder Walliams

mały miliarder Walliams

mały miliarder Walliams

tytuł: „Mały miliarder”

autor: David Walliams

ilustracje: Tony Ross

przekład z języka angielskiego: Karolina Zaremba

wydawnictwo: Mała Kurka, 2017

288 stron

dla dzieci 6+

cena okładkowa jedyne 31 zł, pomimo, że w środku BANKNOT NA MILIARD!

 

inne książki Davida Walliamsa prezentowane na Strefie Psotnika:

Babcia Rabuś

Wielka ucieczka Dziadka

Szczuroburger

Pan Smrodek

mały miliarder Walliams

KONKURS!

Każdy kto chce wziąć udział w zabawie, w której nagrodą jest egzemplarz książki „Mały miliarder” Davida Walliamsa,

proszony jest o pozostawienie w komentarzu pod wpisem informacji, co chciałby sobie kupić, gdyby nie miał absolutnie żadnych ograniczeń finansowych… zupełnie jak Józek Burak 🙂

Dajcie się ponieść fantazji 🙂

Na zgłoszenia czekamy do końca dnia jutrzejszego, czyli 17 maja 2017 do godziny 24.00!

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (33)

Oryginalna raczej nie będę, ale posiadając takie nieograniczone środki w pierwszej kolejności chciałabym kupić dom z wielkim wielkim ogrodem dla dzieci (póki co dwójka, ale w planach jeszcze dwójka lub trójka) 🙂 a resztę pieniędzy wydawałabym na podróże z rodzinką po całym świecie 🙂

🙂 gratulujemy ambitnych planów! taka wielka rodzina to cudowna sprawa 😀

Zapytałam córkę co by chciała sobie kupic; zabawkę na baterie, która chodzi ( pewnie miala na myśli Robota po ostatnim spektaklu na ktorym byla w Teatrze Miniatura- bajka robotów) książkę , ktora jest o wszystkim i o niczym? pozdrawiamy

Skoro to książka dla dzieci głos zabiera dziecko więc: „książki , książki, książki np. brakujące części Lassego i Maii, brakujące części Tomcia Orkiszka i gry, no i może pieska……….no a jak starczy to coś dla mamy co będzie chciała….” – pytanie czy staczy na coś dla mamy…:)

Oj gdybym miała takie nieograniczone finanse szukała bym konstruktorów którzy wybudowali by mi maszynę dzięki której mogła bym wraz z moim synem cofnąć się w czasie o parę lat.. Do czasu w którym żyła moja babunia, chciała bym jej przedstawić mój skarb by mogła go przytulić jak mnie za dawnych lat na dzień dobry i na dowidzenia. Podziękować jej za przepis na „najlepsze ciasteczka na świecie” ( tak twierdzi mój synek) i tak po prostu pobyć z nią jeszcze raz.

O, już widzę przed oczyma duszy mojej te wszystkie książki, które bym kupiła… Dla siebie, męża, dzieci, rodziny, przyjaciół. Do biblioteki w mojej maleńkiej szkole, w której dawno już nie pojawiła się żadna nowość. Dla dzieci w szpitalach i hospicjach. Dla dzieci w domach dziecka. A potem kupiłabym duży fotel i czytała wszystkim, którzy chcieliby słuchać. 🙂

O, nie byłoby żadnego problemu z wymyśleniem na co wydać! Kupiłabym te wszystkie książki, które zawsze chciałam nabyć. A potem… jakiś spory budynek, który by je wszystkie pomieścił ;))))

Co bym chciała kupić? Czas! Naprawdę czas, szczególnie od kiedy przeczytałam Momo. Im jestem starsza, tym ten czas bardziej przecieka przez palce, ucieka, kryje się, zasuwa jak szalony…a czasem zwalnia…ale i tak wciąż jest go za mało na naukę, na rozwój, a nade wszystko na rodzinę. Mniej się mijać w drzwiach, mniej pracować ..ale pracę też lubię. Lubię uśmiech dzieci, ich zaangażowanie, te malutkie problemy, ale nie lubię czasu…kiedy nie wiadomo kiedy te ciekawskie dzieci uciekają, dorastają. Taki misz -masz, chaotyczny, ale prawdziwy. Gdybym była bogata, to w pierwszej kolejności kupiłabym czas – tak samo chaotyczny jak moja wypowiedź.

Nieograniczone możliwości finansowe… pozwoliłyby mi na zakup wszystkich książek, o których marzę…

Kupiła bym największe wesołe miasteczko i wszystkie dzieci mogłyby korzystać za darmo bez ograniczeń.

Jeśli liczą się tylko szczere odpowiedzi, to muszę przyznać, że aktualnie marzę o rakiecie, bo chciałabym się wystrzelić w kosmos ??? [Piszę to ja – matka trójki dzieci, uwięziona w domu od ponad miesiąca z powodu złośliwej zarazy (znanej pod nazwą ospa), która dopadła moje dzieci, ale nie że wszystkie naraz, nie, bo po co??? Zasada jest taka, że kolejne dziecko choruje dopiero, gdy poprzednik wyzdrowieje. Tym sposobem cała trójka ma szlaban na spacery i place zabaw, bo matka-słomiana wdowa musi zostać w domu z aktualnym chorowitkiem. Rozumiecie powagę sytuacji: 3 ??? w zamkniętym pomieszczeniu od ponad miesiąca kontra Matka Polka sztuk 1? ? Chcę zostać Walentyną, if you know, what I mean. Czy miliard w banknocie wystarczy na rakietę kosmiczną?]

matka i syn - Inzyniery dwa ?

Haha chyba mam to samo czasem??? tylko u nas w innych akcjach niż ospa. Moge taką rakiete skonstruować aby matki mogły mieć chwile na relaks i wznowienie sił. Mój 9 latek na pewno wspomoże projektem z kartonu ?

Matka matkę zrozumie ?

Natalia Gibasiewicz

Dodatkowy pokój w którym poza książkami byłby bujany fotel 🙂 kochsm książki. Mam trójke dzieci i chce czytaniem ‚zarazić” dzieci:)

Gdyby ograniczenia finansowe mnie nie sięgały
Leżałbym w wannie BANKNOTAMI PRZYSYPANY CAŁY
I kupić bym chciał to o czym zawsze marzyłem
To co w mym sercu JAKO MAŁY CHŁOPIEC gdzieś po cichu skryłem
KUPIŁBYM DOMEK Z BALI gdzieś w górach wysokich
Koło pięknych lasów i jezior głębokich
I samochodów CALUTKI sznurek
Dla mnie , dla żony .dla mamy , teściowej , braci . sióstr i mych córek
I sieć fabryk z ODJAZDOWYMI zabawkami
I kilka wielkich księgarni z bajkami i baśniami
i WIELKĄ LODZIARNIĘ
I Z CIASTKAMI KAWIARNIĘ
I WYPASIONE NOWOCZESNE LOTNISKO
I NAJWIĘKSZE NA ŚWICIE BOISKO
SAMOLOT , ŚMIGŁOWIEC
I STADO OWIEC
I hektarów bym kupił tyle że ho…ho …
„JÓZKOWYCH BURAKÓW” POSADZIŁBYM na nich ze sto
I szkołę i przedszkole z kolorowymi salami
Z ogromną biblioteką wypchaną książkami
I w każdym mieście piekarnię bym miał
I pracę masie osób bym OD REKI dał
I plac zabaw DARMOWY kupił największy na świecie
By się cieszyło każde małe dziecię
I wielkie sanie i sznur reniferów
Dla bardzo szczytnych-bezcennych celów
By raz do roku w ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA się zabawić
Radość najbiedniejszym sprawić
Zabawki i jedzenie bym rozdawał
Radość biedniejszym od siebie dawał
Bo NIE WIEM CZY JUŻ TO WIECIE MOI MILI
ALE „CHOĆ NIE WIEM JAKIMI MILIONERAMI BYŚCIE W ŻYCIU BYLI ”
TO PRZECIERAJĄC BOGACTWEM OCZY
„PRAWDA ” ZABOLEĆ MOŻE I ZASKOCZYĆ
BO ZA KASĘ NAWAŻNIEJSZYCH RZECZY NIE KUPISZ
„MIŁOŚCI I ZDROWIA ” NIE ZŁUPISZ
DLATEGO NAWET Z PEŁNYMI KIESZENIAMI
WYPCHANYMI BANKNOTAMI
O INNYCH BYM PAMIĘTAŁ
I DZIELIĆ Z NIMI BYM SIĘ CHCIAŁ
BO PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE
A CZY MILIONY I KUPNO WYMARZONEJ RZECZY USZCZĘŚLIWIŁYBY CIEBIE STREFO PSOTNIKA 😉

POZDARWIAM I TZRYMAM KCIUKI

Ja bym chciała : dom w górach, dom nad morzem, duży dom we Wrocławiu… W każdym wielka biblioteczka naszych ulubionych książek.. Kupiłabym więcej czasu dla siebie i dla naszej rodziny… Pracowałabym tyle ile mam ochotę a nie tyle ile muszę… Resztę czasu spedzalibyśmy w podróżach- dziewczyny moje są już na tyle duże że sporą frajdę daje mi planowanie wycieczek z nimi – w zeszłym roku Malbork, Toruń, Gniezno, Kletno w tym Warszawa, Góry Stołowe, Kopalnia w Złotym Stoku, Twierdza Kłodzko… Godzinami zbieram informacje z książek i kupuję im ciekawe pozycje by przybliżyć im miejsca które oglądamy… Aktualnie w Warszawie polecam : „Gdzie jest wydra czyli śledztwo w Wilanowie” ,”Połącz kropki.Warszawa „i „Warszawa. Spacery z Ciumkami”?

Magdalena Stanisław bardzo podoba mi się ten wiersz! Wielki talent!
Gdybym miała nieograniczone możliwości finansowe, hmmm….zainwestowalabym, np. W napisanie ksiazki, znalezienie idealnego przepisu na wegańskie lody i zalozenie fabryki w celu ich produkcji. Oprócz tego kupiłabym mieszkanie i dom oraz samochód elektryczny lub hybrydę. Może zalozyłabym jakas fundację, pomogła rodzinie…srworzyłabym idealne przedszkole i szkołę… I tak można by wymieniać 🙂

Córcia mi tu podpowiada, że zamek ? by chciała, z mnóstwem pokoi, łazienką z dużą wanną, aby się masa bąbelków zmieściła, kuchnią z dużym piekarnikiem, abyśmy mogły piec dla wszystkich wyśmienite muffinki, ogromną salą balową, aby mogła w niej urządzać bale dla wszystkich dzieci oraz na koniec z wielgaśną biblioteką, abyśmy mogły pomieścić wszystkie nasze książki, które upychamy po szafkach. Sprytnie to sobie wymyśliła, ta moja Myszka- Michalinka i dziękuję Jej za to ☺

Kupię półki na książki.Dużo półek.

Kupiła bym synowi „ciuchcie” ???parowóz ? on by miał zajęcie bo dokladał by węgla, a mama miałaby wiecej czasu – na wszystko☺???????

a ja bym stworzyła w Warszawie drugi ośrodek Tuli Luli i tylko tym bym się zajmowała gdybym miała pieniądze. Z rzeczy materialnych człowiekowi niewiele do szczęścia potrzeba, ale kasa jest potrzebna by pomóc innym, by wspierać i przytulać dzieci porzucone

Mam nieograniczony budżet, tak? Cóż, jestem przygotowana na taką okoliczność. W licznych koszykach księgarni internetowych czekają książki, które bardzo bym chciała mieć, a nie mam, bo mnie nie stać na to wszystko, więc to by było pierwsze na liście – sfinalizowanie zakupów. Po drugie urządziłabym córkom drugi pokój, który czeka i czeka na remont i jakoś nie może się go doczekać. Aha! Poprosiłabym o pomoc Dorotę Szelągowską, bo moje dziewczynki ją u-wiel-biają!:) Po trzecie wymieniłabym swoją garderobę, żeby była spójna, ponadczasowa i – tu pełne zaskoczenie – minimalistyczna. Po czwarte wcale nie kupiłabym dzieciom tony zabawek, bo jak przychodzi co do czego, to one i tak wolą rysować albo jeździć na rowerze:)

Ostatnio wylegującą się na słońcu , na takich fajnych ławko-leżakach , które niedawno odkryłyśmy z córkami w naszym mieście….marzyłyśmy sobie trochę o takich właśnie zachciankach. Moja młodsza córka chciałaby mieć konie, swój las i harfę . Moja starsza córka chce zostać weterynarką i marzy jej się aby podróżować i poznawać różne zwierzęta, ich zachowania, ich naturalne środowisko. Marzy też o nurkowaniu. A ja ? Ja marzę o domu, swoim własnym domu. Sercem domu była by kuchnia , z dużym stołem , miejscem spotkań , rozmów , posiłków …koniecZnie musi w nim pachnieć świeżo upieczonym ciastem i kawą z cynamonem … A w koło ogród zasypany kwiatami . Chciałabym stworzyć taką ostoję dla mojej rodziny i ludzi mi bliskich. Pieniążki nie dają szczęścia wiem…ale dają pewne poczucie bezpieczeństwa. Chciałabym czasem móc być taką dobrą duszką dla mojej rodziny i przyjaciół by pomóc spełniać marzenia. Np. Spłacić kredycik, zafundować wycieczkę, sfinansować rehabilitację czy leczenie, czy poprostu zdjąć z czyjegoś serca ciężar dylemtów finansowych. …

matka i syn - Inzyniery dwa ?

Mój 9latek marzy o zabytkowym maluchu – fiacie 126p, którego chciałby sam odnowić. Zbiera nawet do skarbonki na takiego ? przy takiej fortunie to pewnie byla by cała kolekcja takich aut i samolotów bo te również uwielbia – zwlaszcza dwuplatowce. Do tego tony kartonów, z których utworzylby całe miasta, pojazdy, stacje kosmiczne i bazę na Marsie. Wszystko w oparciu o książki z różnorodną tematyką ? ja dodalabym do tego centrum naukowe na wzór Centrum Lotów Kosmicznych NASA – bo na Florydę nie wszystkie dzieciaki z Polski mają szanse polecieć ? nie potrzebujemy wygod i domów z basenami, dla nas ważne są pasje i przekazywanie/tworzenie dla innych ?

Nieograniczone finanse….napewno wybralbym sie do Biura podróży i kupilbym dla calej rodziny pare wycieczek ale nie tylko zagranicznych również po naszej pięknej Polsce. Sobie kupiłbym jacht to moje marzenie pooddychać w ciszy morzem i wiatrem napelnic sie urokami jezior ach ….sie rozmarzyłem to chyba na tyle bo najważniejsze szczęście mam Rodzine.

Kupiłabym gadające papużki dla mojej córeczki, która może mniej by w tedy mówiła. 🙂

kupiłabym dużo wspólnego czasu dla mojej rodzinki i zdrowie:)

wyniki zabawy z Małym Miliarderem – postanowiliśmy nagrodzić wysiłek włożony w ułożenie sporych rozmiarów wiersza 😀 Magdalena Stanisław czekamy na adres od Ciebie 😀 Dziękujemy wszystkim za zabawę!

Prawie Ruda jak Wasza ospa? Poszła już sobie?

Wczoraj pierwszy spacer ✌ Chwilowo rakieta nie jest mi potrzebna ?

oooo! to super!

Dziękuję już śle dane na maila 🙂 Pozdrawiam

Pełno książek

Zostaw komentarz