Dobranoc, księżycu – kanon światowej literatury dziecięcej po polsku!

Dobranoc, księżycu - kanon światowej literatury dziecięcej po polsku!

Gdy urodził się nasz syn, dostaliśmy w prezencie książkę od przyjaciół mieszkających w USA. Powiedzieli nam, że to książka, którą ma przy łóżeczku każde amerykańskie dziecko. To była mała kartonowa książka „Goodnight Moon”, która szybko stała się jedną z ulubionych pozycji w biblioteczce naszego malucha. Dziś, dziesięć lat później, trzymamy w rękach polską edycję tego światowego bestsellera!

„Dobranoc, księżycu” to krótka zasypianka, która może zastąpić nuconą wieczorem kołysankę. Przedstawia rytuał dziecka, które co wieczór mówi „DOBRANOC” do przedmiotów, które są w jego pokoju. Układając się do snu, życzy dobrej nocy zabawkom, książkom, różnym sprzętom, bohaterom obrazków, które wiszą na ścianach i książycowi świecącemu za oknem.

Tekst jest krótki i rymowany. Jestem pewna, że już po kilku wieczorach spędzonych razem z tą książką, dziecko będzie recytować tekst z pamięci 🙂 

Choć książka po raz pierwszy została wydana w Stanach Zjednoczonych w 1947 roku, jest na tyle uniwersalna, że przetrwała próbę czasu i nie straciła na swojej aktualności. No może żegnany przed spaniem telefon, który stoi na stoliku nocnym trochę się zdezaktualizował… to nie dzisiejszy smartphone 🙂 jest duży, czarny, ma słuchawkę i kabel… ale poza tym wszystko jest jak dziś. Jest kolacja i sztućce, grzebyk, misie i inne zabawki.

Ilustracje, które operują zaledwie kilkoma żywymi kolarami, są bardzo proste, pozbawione nadmiernej ilości szczegółów, łatwe do ogarnięcia dla małego dziecka. Prosta kreska i ograniczona paleta barw bardzo przypominają widok na pokój przy delikatnym, nastrojowym świetle nocnej lampki, kiedy nie możemy wszystkiego dostrzec z detalami.

Nowa, polska edycja ksiązki różni się od naszej starej, poobgryzanej i przeczytanej milion razy tym, że ma większy format i jest tradycyjną książką w twardej oprawie. Ta którą mamy w języku angielskim to książka wykonana z grubego kartonu, w formacie poręcznym dla mniejszych rączek.

Nie wiem co jest przyczyną fenomenalnego powodzenia tej książki. Co sprawia, że sprzedała się dotąd na całym w świecie w ponad 50 milionach egzemplarzy i cieszy się niesłabnącą popularnością od przeszło 60 lat… może prostota, może uniwersalność, może cudowna bezpieczna atmosfera przytulnego pokoiku, do którego zaproszony jest wieczorową porą czytelnik 🙂

Bardzo polecamy „Dobranoc, księżycu” i cieszymy się, że mamy ją, w tak uroczym przekładzie, w języku polskim!

tytuł: Dobranoc, księżycu

tekst: Margaret Wise Brown

ilustracje: Clement Hurd

tłumaczene: Eliza Piotrowska

wydawnictwo: Smart books, 2018

objętość: 32 strony

dla dzieci w wieku: 0+

cena okładkowa: 39,90 zł

UWAGA KONKURS!

Mamy dla Was jeden egzemplarz książki „Dobranoc, księżycu”.

Prosimy piszcie w komentarzu, tu pod tym wpisem, jakie sposoby i rytuały macie lub mieliście kiedyś, aby dzieci zasnęły.

Komentarz, który najbardzej nam się spodoba nagrodzimy egzemplarzem książki 🙂

Czekamy na Wasze zgłoszenia do końca tego tygodnie, czyli do niedzieli 4 lstopada 2018 roku 🙂

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (12)

IZgłoszenie na konkurs
Kochamy z synkiem czytać. Wieczorem to nasz rytuał. Po kąpieli z zabawa(zawsze bawi się w wannie) i po kolacji, kiedy wybalsamuje mleczkiem do ciała i przebiore Kubusia z pizamki, otulam go kołderka. Oczywiście przytulanki muszą być obok czyli dwa jeże, kotek i kurczak. Kładę się obok synka, przytulam go do siebie i zaczynam mu czytać. Powoli, lekko sciszonym głosem, delikatnie glaszczac go po główce i policzku. Często całuję go w główkę w przerwach mówiąc mu ze bardzo go kocham. Czytam dość długo, nieraz nawet godzinę, ale zawsze zasypia przy książce przytulony do mnie. Kochamy książki i cieszę się, że udało mi się zarazić synka miłością do książek. ❤️

Nie wiem czy można nazwać to rytuałem, ale moja córka zasypia przy czytaniu jej bajek ‚do oporu’ :p ( czyli dopóki nie zaśnie). Gdy była karmiona piersią, czyli do ponad 2,5 roku, nie zasnęła bez 3 rzeczy – piersi w ustach, bajek i moich włosów w ręce…

Gdy moja Córeczka była bardzo malutka czasami ciężko było ją uspokoić… i tak z potrzeby serca powstała kołysanka specjalnie dla Niej niosąca ukojenie w trudnych chwilach. Niepokoje minęły, kołysanka została. I tak wieczorem przytulając Kaję do piersi śpiewam jej:
Luli, luli, mama utuli…
Jesteś Słońcem, jesteś Księżycem, jesteś Gwiazdeczką, całym mym życiem.

Jest jeszcze Wodą, Pragnieniem, Powietrzem, Ziemią, Ogniem, Miłości Tchnieniem…

Jak usypiam dziecko pytacie,
odpowiedź na to chyba wszyscy dobrze znacie.
Bliskość mamy odgrywa tutaj kluczową rolę,
wszystkie inne sposoby mogą uciec w pole.
Kąpiel, przytulenie, całus, bajek czytanie i we śnie przemierzać może lądy mu nieznane.
Śpi słodko dziecko wtedy noce całe i budzi się rano rześkie i wyspane.

Książki wciągają mojego synka tak bardzo, że trudno mu przy nich usnąć – zbyt aktywnie śledzi akcję. Odkryłam jednak przypadkiem i z zaskoczeniem, że genialne zdolności usypiające ma płyta zespołu Fismoll „At Glade”! Teraz mój maluszek, przebudzony w środku nocy, potrafi sobie zażyczyć: mamo, puść mi Fismolka 😉 Usypiamy zawsze długo, zarzuceni książkami, podusiami i pluszakami i podobnie jak koleżanka wyżej – z włosami mamy w piąstce, ale oboje lubimy te chwile. A najbardziej lubię widok mojego męża, skulonego w łóżeczku 80×160 😉

U nas, aby dzieci zasneły trzeba się nieźle napracować 😊. Najpierw czytamy wspólnie książki, następnie odmawiamy wspólną modlitwę dziękując za przeżyty dzień i prosząc o lepsze jutro . Na koniec buziaki na dobranoc i słuchanie odgłosu szumu morza, który beztrosko przenosi nas w świat snów, a nasze ciało rozluźnia, a duszę uwrażliwia.

Nasze sposoby na usypianie rosną i zmieniają się z naszymi dziećmi.
Pierwszym z nich, który towarzyszył naszej małej córeczce od dnia narodzin, było śpiewanie do snu. Najpierw śpiewaliśmy w duecie „Ach śpi kochanie” pomijając mruczeniem dyskusyjne „złe dzieci”, a potem tatuś miał swoje „solówki”. Do dziś wspominam to tak magicznie jak i komicznie. Dziś już przywykłam do jego ciepłego acz sfałszowanego do granic niemożliwości „Aaaa kotki dwa” i potrafię stłumić w sobie chichot. Chociaż zwykle mnie to denerwowało, bo uważałam, że mąż niepotrzebnie rozbawia córcię miał on też swoje specjalne ‚małe rzeczy’ jak podawanie w żartach smoczka czy przytulanki. Dziś wiem, że to momenty budowania cudownej więzi i sama też miauczę jak koty dwa jeśli przyjdzie nam na to ochota. Do wszystkiego powoli dochodziliśmy i dochodzimy razem, modyfikując nasze wieczory tak, by dać dzieciom spokojny, bezpieczny sen.
Gdy Asia trochę podregulamą odczytywała, wskazując paluszkiem kolejne obrazki z napisu wiszącego w 4 ramkach nad jej łóżkiem „Czytaj mi bajki/ mocno mnie tul/ szepcz czułe słówka/ całuj do snu” i wypełniając po kolei „zadania” z każdego z nich <3
Książki zawsze i od pierwszego dnia dzieci były obecne w naszych zabawach, a dla córki to ulubiona rozrywka, ku mojej nieskrywanej radości. Jednak, chyba właśnie z tego uwielbienia długo nie umieliśmy czytać jej na dobranoc tak, by przynosiło to zamierzony skutek. Czytelnicze sesje trwały w nieskończoność i wracaliśmy do nucenia, mruczenia czy głaskania. W końcu nadszedł dzień gdy dorosła do tego, by czytać jej także na dobranoc. Nasza radość nie trwała jednak zbyt długo, bo gdy urodził się jej młodszy brat i zamieszkał razem z nią, ciekawe świata i brata dziecko ( czy też ciekawe co będziemy robić z bratem kiedy ona zaśnie) nie miało ochoty zasypiać wcale. Znów musieliśmy wydeptywać nowe ścieżki do krainy snów, tak by nie plątały się zbyt mocno wokół łóżeczka niemowlaka czy nocnika, który zapewnia moc rozrywek szczególnie wieczorem. Chwilkę zajęło nam opanowanie logistyczne maluszka co przekładało się niestety na zasypianie starszaka. Niepokój z tym związany czuć było już przy kolacji i pytaniu "kto dziś kąpie? a kto czyta? a kto usypia?". Córka, zazdrosna o braciszka chciała do wszystkiego mamę, a jej brat na kolację też potrzebował tylko mamy 😉 Na szczęście dzieci ze spokojem poddają się rytuałom i gdy tylko wypracowaliśmy z maluszkiem jego ulubione sposoby na spokojny sen wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Wieczorne wygłupy z tatą przenieśliśmy do kąpieli, a czytanie starszakowi do naszej sypialni, by dzidziuś mógł zasnąć spokojnie wsłuchany w melodię tatusiowej kołysanki (choć słowo 'melodia' niezbyt tu jednak pasuje 😉 ).
Teraz "maluszek" ma już półtora roku (!) i razem z nami siada do wieczornego czytania. Póki co bardziej nas ono bawi niż usypia, bo synek z uporem maniaka wybiera książkę "Lalo gra na bębnie", w której bohaterowie wstają i witają dzień waląc w bęben (idealnie do snu! 😉 ), ale wcale mnie to nie zraża, bo z córką, tegoroczną przedszkolną debiutantką, właśnie przechodzimy kolejny 'kryzys' wyciszania i nawet te bębny nie są silniejsze niż jej wieczorne emocje. Mam wrażenie, że teraz nasz rytuał zasypiania zaczynamy na długo nim zajdzie słońce, bo już w drzwiach przedszkola, tuż po podwieczorku. Najpierw pozwalam jej się porządnie wyszaleć na placu zabaw (czy skacząc niemal po sufitach w niepogodę) i dać upust tej energii, którą, zdaje się poskramiać i tłumić w ciągu dnia. Gdy wracamy do domu 'studzimy głowy' nad ulubionymi książkami, przytulamy się, wygłupiamy i nadrabiamy całodzienne braki bliskości. W końcu, po kolacji i toalecie, by pomóc jej uporządkować i zamknąć dzień, tuż przed czytaniem na dobranoc, rozmawiamy o tym co się dziś zdarzyło. Pytam co jej się najbardziej nie podobało, co się podobało i wtedy wychodzą wszystkie "kwiatki" dnia 🙂 To jest nasz czas na spokojną rozmowę, kiedy już Adaś nie skacze mi po głowie i jestem na 100% tylko dla niej. Często tych 'trudnych' rzeczy, które najdłużej siedzą w małej głowie (np. o tym, że Wojtek ją ugryzł, pani nie wybrała jej do konkursu, a Karolinka jest nowa i ciągnie za rękę) dowiaduję się wieczorem. Niestety, przedszkole to dużo emocji dla takiego małego człowieka więc i nasze wieczory są ty naznaczone i bywają naprawdę trudne. Czytanie przed snem to coś co uspokaja dzieci i zapewnia im bezpieczeństwo i bliskość rodziców, dlatego to mój ulubiony sposób na usypianie.

Gdy słoneczko zachodzi i wieczór nastaje,
W naszym domku…zaczynają się usypiające zwyczaje.
Choć do spania jeszcze droga jest daleka,
Dawid już zabawki sprząta bo kolacja czeka.
Gdy brzuszek już pełny na górę idziemy
I cieplutką kąpiel razem szykujemy.
Gdy się już wymoczy nasz brudasek mały,
Pięknie myje ząbki by zdrowe zostały.
Do pokoju idzie, książeczkę wybiera,
Wskakuje do łóżka i czytamy teraz.
Gdy już zakończymy Aniołka prosimy żeby czówał przy nas nie tylko gdy śpimy.
Kochamy Cię synku razem mu mówimy,
Kołysanki z dzieciństwa wspólnie mu nucimy.
Po pleckach głaszczemy i tak razem śpimy.

U nas z usypianiem bywa różnie i codzienny rytuał nie zawsze jest taki sam. Moja kochana córeczka nie jest zbytnio chetna do spania. Zawsze znajdzie sto tysiecy powodów by nie isc jeszcze spac ?? Nasza codzienna wieczorna rutyna zaczyna sie zazwyczaj od kolacji, z której pochłanianiem bywa różnie 🙂 Po kolacji dobranocka musi byc obowiążkowo by brzuszek odpoczoł po posiłku 🙂 Po ulubionej bajce myjemy ząbki, cwicząc jednocześnie buzie wyginając ją jak i jezyk we wszystkie strony świata 🙂 Najlepszy w tym jest mój mąż, który zacheca różnymi śmiesznymi minami córcie do powtarzania. Gdy ząbki umyte idziemy do córeczki pokoju, otwieramy drzwi, a tam… a tam wszystko dopiero sie zaczyna… ?? Córeczki pokój wieczorami zawsze jest przepełniony magią, fantazją, przepieknymi, niezdobytymi jeszcze krainami i marzeniami ?? Zawsze przed snem czytamy z córeczką wybraną przez nią ksiązke i udajemy sie w daleką podróż pełną przygód. Jednego dnia płyniemy statkiem pirackim i zdobywamy skarb, innego dnia bawimy sie w ksiezniczki na zamku, a jeszcze innego dnia poprostu biegamy boso po łące ?? U nas każdy wieczór jest inny, obie uwielbiamy marzyc, pobudzac naszą fantazje, razem dyskutowac i nie raz tworzyc dodatkowe własne historie ?? Zabawe mamy doskonałą, lecz nie zawsze pomaga ona w zasypianiu ?? Moja córeczka czasami woła „mama, wiecej, wiecej!”, a mi powoli pomysłów brakuje ?? Gdy nie mam już sił to poprostu po skończonej bajce daje córeczce buziaka w czółko, przytulam i głaszcze delikatnie po główce, mówie „Dobranoc, kolorowych snów” i zostawiając mała włączoną lampke wychodze z jej pokoju. Czasami szkoda mi ją tak zostawiac i myślałam już o jakims audiobooku, by mogła słuchając w tle bajke zasypiac powoli, ale brakuje mi pomysłów. Może Mikołaj coś przyniesie i pomoże nam z usypianiem 🙂 Pozdrawiamy 🙂

U nas usypianka byla matyczna piers😍 a teraz wspolne spanie przytulaski drapanie i oczywiście obowiazkowo literatura co wybiorą to czytamy i zasypiami. Pozdrawiamy serdecznie

No i jak zwykle nie było łatwo podjąć decyzję… tym razem książka „Dobranoc, Księżycu” trafia do Mai i Kai 😀 Gratulujemy i czekamy na adres do wysyłki nagrody 🙂

Ale miło 🙂 dziękujemy :-*

Zostaw komentarz