Weronika i zombie – powieść Marcina Szczygielskiego dla młodszych nastolatków

Weronika i zombie - powieść Marcina Szczygielskiego dla młodszych nastolatków

Dziś publikujemy w Strefie Psotnika 500! artykuł. Z tej okazji postanowiliśmy urządzić nasze małe święto i wybraliśmy książkę absolutnie wyjątkową… po pierwsze naszego ulubionego autora, po drugie objętą patronatem Psotnika i po trzecie – pewnie najważniejsze – kapitalnie napisaną, wciągającą i mądrą!  To Weronika i zombie – najnowsza powieść Marcina Szczygielskiego dla młodszych nastolatków, której absolutnie nie można przegapić. 

Uwielbiam styl literacki Marcina Szczygielskiego. Może dlatego, że tak dużo w nich elementów z życia pisarza? Bohaterowie jego książek są bardzo prawdziwi, każdy z nich ma swój charakterystyczny styl wypowiadania się, czytając po prostu widzimy postaci przed sobą i głęboko wchodzimy w ich skórę. Tak samo jest z „Weroniką i zombie”. Czytelnikowi bardzo łatwo utożsamić się z tytułową bohaterką.

Weronika to czternastolatka, której runął cały świat. Jej rodzice się rozstali i mama postanowiła, że obie przeprowadzą się z Poznania do Warszawy. Na miejscu okazuje się, że nie jest tak wspaniale jak miało być. W poprzedniej szkole dziewczynka była lubiana, uważana za zabawną, zdolną… a w nowej grupie nie została przyjęta, od razu stała się ofiarą klasowej grupki dziewczyn. Mama dużo pracuje, przyjaciół brak – dziewczyna czuje się samotna i zagubiona. Do tego zakochuje się po uszy w koledze ze szkoły, a on nie za bardzo odwzajemnia jej uczucia. Chcąc zaskarbić sobie jego uczucia Weronika wpada na karkołomny pomysł, wpada w tarapaty i nawet nie może o tym nikomu powiedzieć.

I jak to często w życiu bywa, staje się coś, co jest najbardziej nieoczekiwane. Osoba, która wydawała jej się zupełnie nieinteresująca, staje się kimś godnym zaufanym i naprawdę ważnym. To pan Jan, sąsiad z tego samego bloku. Staruszek jest niedosłyszący, okoliczne dzieciaki wołają za nim per „zombie”, gdy spaceruje ze swoim małym brzydkim kundelkiem. Jak to możliwe, że to właśnie on staje się dla Weroniki powiernikiem i przyjacielem… może dlatego, że jest tak samo samotny i zagubiony jak ona?

We wstępie do książki znajduje się list napisany przez młodą dziewczynę do wydawnictwa… ten list jest dość szczegółny, bo faktycznie kiedyś trafił w ręce autora i dzięki niemu i całej historii z nim związanej, zakiełkował pomysł o tej książce.

Więcej na ten temat możecie przeczytać tu! w rozmowie Psotnika z Marcinem Szczygelskim na temat powstania książki „Weronika i zombie”.

Podsuwajcie tę książkę swoim nastolatkom, a potem pożyczcie i poczytajcie sami, koniecznie 🙂

Weronika i zombie - powieść Marcina Szczygielskiego dla młodszych nastolatków

tytuł: Weronika i zombie

tekst i oprawa graficzna: Marcin Szczygielski

wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Latarnik, 2018

objętość: 352 strony

dla dzieci w wieku: 10+

cena okładkowa: 34,90 zł

Zapraszamy również do zapoznania się innymi książkami tego autora tu!

Weronika i zombie - powieść Marcina Szczygielskiego dla młodszych nastolatków

KONKURS KONKURS!

Mamy dla Was jeden egzemplarz powieści Marcina Szczygielskiego „Weronika i zombie” Z DEDYKACJĄ AUTORA!!! 🙂

Każdy, kto ma ochotę o niego zawalczyć, proszony jest o wpisywanie w komentarzu tu pod wpisem odpowiedzi na pytanie…

Co bardzo młoda osoba, dziecko lub nastolatek, może zyskać dzięki przyjaźni z człowiekiem dojrzałym, dużo starszym?

Może mieliście w swoim życiu takie doświadczenie i możecie coś o nim napisać 🙂

Czekamy na Wasze odpowiedzi do końca tego tygodnia 🙂 czyli do niedzieli 15 lipca 2018 roku!

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (5)

Zacznę na przekór;) mnie starsze osoby nauczyły, że trzeba szanować ludzi w każdym wieku. Z ich strony bylo to częste wpychanie się przed kolejkę bez pytania bo są starsi to mogą, niemiłe komentarze w autobusach(jako młoda osoba poważnie chorowałam i nie zawsze mialam siłę ustąpić). Szanuj i młodych i starszych, małe dziecko i stulatka, tym bardziej jeśli nie znasz ich sytuacji, jeśli masz jakieś oczekiwania mów o nich wprost a nie komentuje ez sensu bo możesz komuś sprawić przykrosc. Twój wiek nie czyni cię święta krowa, i pamiętaj o tym w stosunku do swoich dzieci jak i dziadków.

Mnie moi rodzice nauczyli wolność tego że jestem osobą która ma prawo wyrazić swoje zdanie powiedzieć bez skrepowania co czuje ale z tą wolnością nauczyli mnie również ponosić konsekwencje swoich decyzji i ważne dla mnie najcenniejsze jest to że pozwolili marzyć nie śmiejąc się z tego a wspierając w próbach ich realizacji ☺

Człowiek w kwiecie wieku przeszedł już długą drogę swojego życia, przez które zdobywa doswiadczenie. Owym doświadczeniem może dzielić się z młodszymi, dziadek z wnuczkiem, ojciec z synem, kolega z kolegą bądź też dwie obce sobie osoby tak jak w książce ” Weronika i Zombie”. Dziecko otrzymuje drogowskazy wskazujące drogę, którą ma podążać, otrzymuje wskazówki jak ma podążać drogą życia. Przyjaźń zaś jest czymś pięknym. Dwoje przyjaciół może polegać na sobie, może się wspierać zwłaszcza w trudnych chwilach. Dobrzy przyjaciele są na dobre i złe. Potrafią się cieszyć z sukcesów, jak i być przy Przyjacielu w złych momentach jego życia.

Ciężka sprawa. Teraz wydaje się, że to młodzi uczą starszych. Czego się można nauczyć od babci, której trzeba tłumaczyć jak wysłać SMS, co to jest czat albo selfie? Właściwie to ciągle coś im trzeba tłumaczyć, a ich to nie interesuje albo zaraz zapominają. Dopiero jeśli obie strony dadzą sobie czas i znajdą cierpliwość okazuje się, że dziadkowie poza zwracaniem uwagi na złe zachowanie, umieją grać w karty, znają fajne gry podwórkowe i piosenki, opowiadają niewyobrażalne historie z czasów, kiedy nie było telefonów ani telewizora, potrafią wszystko ugotować, można z nimi porozmawiać. A dzieci, jeśli da im się trochę zainteresowania, też zaczynają mówić i chcą zagrać z babcią w planszówkę albo razem zrobić naleśniki ,a nie tylko siedzieć z tabletem. Szkoda tylko, że tak rzadko te dwa światy się spotykają.

Dzień dobry, uważam, że przyjaciel zawsze jest wielkim darem, bez względu na wiek. Natomiast przyjaźń z osobą dużo starszą pozwala nam dodatkowo czerpać z jej doświadczenia. Często taka relacja uczy nas pokory i tego, że nie wszystko jest takie, jak się na początku wydaje. Poza tym starsi znają naprawdę super zabawy 😀 To wielkie szczęście, gdy nasi rodzice i dziadkowie są jednocześnie naszymi przyjaciółmi. Ja tak mam! 🙂

Zostaw komentarz