„Mój pies i ja” Luca Tortoliniego – recenzja
Czy można pomylić niedźwiedzia z psem? Można! Zwłaszcza kiedy bardzo, ale to bardzo chce się mieć psa.
Bohaterka książki „Mój pies i ja” Luca Tortoliniego nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Pewnego dnia spotyka wyjątkowego czworonoga i od razu wie, że to właśnie ten jedyny. Jest przyjacielski, wierny, można się z nim bawić i chodzić na spacery. Wszystko się zgadza!
No, prawie wszystko.
Bo kiedy dziewczynka widzi psa, my widzimy… niedźwiedzia. I to całkiem pokaźnego.
Na tym właśnie polega jeden z najzabawniejszych pomysłów w tej książce. Dziewczynka z pełnym przekonaniem opowiada o swoim psie, podczas gdy ilustracje pokazują czytelnikom zupełnie inną rzeczywistość. Ludzie mijający tę niezwykłą parę raczej nie wyglądają na zachwyconych widokiem wielkiego psa. Trudno im się zresztą dziwić.
Pies jak pies. Tylko trochę większy
Tortolini świetnie bawi się perspektywą dziecka. Dla bohaterki nie ma większego znaczenia, jak wygląda jej nowy przyjaciel. Liczy się to, jaki jest.
A jest dokładnie taki, jakiego można oczekiwać od najlepszego psa: towarzyski, oddany i zawsze gotowy spędzać czas ze swoją właścicielką.
Czy naprawdę ma znaczenie, że zamiast merdać ogonem, jest wielkim niedźwiedziem?
Dziewczynka najwyraźniej uważa, że nie.
Dla czytelnika sytuacja jest oczywiście komiczna, bo widzi coś zupełnie innego niż główna bohaterka. I tu zaczyna się świetna zabawa. Warto podczas lektury dokładnie oglądać ilustracje, bo to właśnie one dopowiadają to, czego tekst nie mówi wprost.
Dwa spojrzenia na tę samą historię
Ilustracje Felicity Sali są niezwykle ważną częścią opowieści. Nie są tylko tłem dla tekstu. Momentami to właśnie one opowiadają najwięcej.
Dziewczynka widzi ukochanego psa. Dorośli widzą wielkiego niedźwiedzia. Czytelnik znajduje się gdzieś pomiędzy tymi dwoma perspektywami i może sam zdecydować, jak chce odczytać tę historię.
To bardzo wdzięczny zabieg w książce obrazkowej, bo daje dziecku możliwość samodzielnego odkrywania żartów. Można czytać tekst, można oglądać ilustracje, ale najlepiej robić jedno i drugie jednocześnie. Wtedy szybko okazuje się, że na kolejnych stronach kryje się znacznie więcej, niż sugerują słowa.
I właśnie dlatego „Mój pies i ja” świetnie nadaje się do wspólnego czytania. Dorosły może zapytać: „A ty co tutaj widzisz?”. Odpowiedź może być początkiem całkiem ciekawej rozmowy.
Nie tylko zabawna historia o niedźwiedziu
Gdyby książka była wyłącznie żartem opartym na tym, że dziewczynka nie rozpoznaje niedźwiedzia, pewnie szybko przestałaby nas bawić.
Na szczęście Tortolini idzie o krok dalej.
Za zabawną historią kryje się opowieść o przyjaźni i potrzebie bliskości. Dziewczynka znalazła kogoś, z kim może dzielić codzienność. Kogoś, kto jest obok, kto jej towarzyszy i sprawia, że świat staje się trochę mniej samotny.
Dlatego kiedy tej niezwykłej relacji zaczyna brakować, robi się znacznie mniej zabawnie. Pojawia się tęsknota, smutek i pytanie o to, co dzieje się z przyjaźnią, kiedy bliskiej osoby – albo zwierzęcia – nagle nie ma obok.
To moment, w którym książka zmienia temperaturę. I chyba właśnie dzięki temu działa tak dobrze. Najpierw rozśmiesza nas wielkim „psem”, który zdecydowanie nie jest psem, a potem przypomina, że przywiązanie do drugiej istoty potrafi być naprawdę silne.
Ilustracje, którym warto dać czas
Felicity Sala stworzyła ilustracje, które mają własny charakter i nie ograniczają się do przedstawienia tego, co znajduje się w tekście.
Warto przy nich zwolnić. Przyjrzeć się postaciom w tle, reakcjom przechodniów i wszystkim drobnym szczegółom, które sprawiają, że sceny nabierają dodatkowego humoru.
To jeden z tych picturebooków, przy których dziecko może zauważyć coś przed dorosłym. I bardzo dobrze! Wspólne czytanie przestaje wtedy być odczytywaniem historii strona po stronie, a staje się małą zabawą w tropienie szczegółów.
Kto pokocha tę książkę?
„Mój pies i ja” spodoba się przede wszystkim przedszkolakom i młodszym dzieciom, szczególnie tym, które lubią zabawne historie, zwierzęta i książki z ukrytym żartem.
Ale jest tu też coś dla dorosłego czytelnika. Możemy uśmiechnąć się na widok dziewczynki spacerującej z niedźwiedziem jak z najzwyklejszym psem, a chwilę później zauważyć, że za tym zabawnym pomysłem kryje się całkiem poważna opowieść o samotności, przyjaźni i patrzeniu na świat własnymi oczami oraz o potędze dziecięcej wyobraźni.
I może właśnie dlatego największą zaletą tej książki jest jej prostota. Tortolini nie podaje wszystkiego na tacy.
A jeśli po lekturze ktoś zacznie podejrzliwie przyglądać się swojemu psu i zastanawiać, czy przypadkiem nie jest on małym niedźwiedziem w przebraniu… cóż, autor chyba osiągnął swój cel.
tytuł: Mój pies i ja
tekst: Luca Tortolini
ilustracje: Felicita Sala
przekład: Paweł Łapiński
wydawnictwo: Widnokrąg, 2026
objętość: 52 strony
dla dzieci w wieku: 4+
















