Babcie i Dziadkowie od A do Z – Raquel Diaz Reguera

Babcie i Dziadkowie od A do Z - Raquel Diaz Reguera

Z okazji zbliżających się świąt – Dnia Babci oraz Dnia Dziadka – właśnie ukazały się, nakładem wydawnictwa Debit, dwie przepiękne książki. To pokaźnych rozmiarów, bliźniacze albumy – jeden zadedykowany Babciom, a drugi Dziadkom.

Autorką zarówno tekstów, jak i ilustracji, jest hiszpańska artystka, Raquel Diaz Reguera. Jej styl jest bardzo charakterystyczny i pociągający. W kolorowych, malowniczych obrazach, kryje się poczucie humoru i pewna, trudna do opisania, tęsknota.

Babcie od A do Z

tekst i ilustracje: Raquel Diaz Reguera, tłumaczenie: Karolina Jaszecka, wydawnictwo: Debit, 2017, 82 strony, dla dzieci w wieku: 6+, cena okładkowa: 36,90 zł

KUP TERAZ U PSOTNIKA

To książka, w której znajdziecie wszystkie typy Babć, jakie występują na ziemskim globie 🙂 Opisane z wdziękiem i humorem, a każda opatrzona zabawnymi informacjami dodatkowymi i cudnym portretem. Czytając można zdecydować do jakiego typu należą Babcie, które znamy.

Założę się, że Wasze Babcie, tak jak nasze, będą hybrydami kilku wyszczególnionych tu modeli 🙂 Czy Wasza Babcia to Babcia Ogrodniczka czy Babcia Palce Lizać? A może ma coś w sobie z Babci Sknery?

Książka idealna do wspólnej lektury przez przedstawicieli kilku pokoleń i zapewniam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dzieci urzeknie poczucie humoru i klimatyczne malarskie ilustracje, a dorosły niejednokrotnie się wzruszy na wspomnienia wywołane przez tę książkę.

Książka zawiera strony specjalne, na których znajdziecie zestawienie babcinych kieszeni, rodzajów sypialń czy buziaków. Niesamowite, jak dużo w tym prawd znanych każdemu z życia 🙂

Dziadkowie od A do Z

tekst i ilustracje: Raquel Diaz Reguera, tłumaczenie: Karolina Jaszecka, wydawnictwo: Debit, 2017, 86 strony, dla dzieci w wieku: 6+, cena okładkowa: 36,90 zł

KUP TERAZ U PSOTNIKA

Cudowny leksykon, w którym znajdziecie wszystkie typy Dziadków jakie występują na świecie 🙂 Na pewno wśród nich odnajdziecie swoich własnych, a czytając wspólnie uśmiejecie się do łez… może, tak jak ja, głęboko wzruszycie się, przypominając sobie chwile, które za pośrednictwem tej książki staną Wam przed oczami jakby to było wczoraj…

Dziadek Kolekcjoner, Dziadek Melancholijny, a może Dziadek Domator wyda Wam się szczególnie bliski?

W książce znajdzie dodatkowo strony specjalne, które zawierają informacje o nocnych szafkach Dziadków, typach dziadkowych kapci czy zapachach wody do golenia. Mnóstwo tu dowcipu i trafnych skojarzeń.

Tak jak album o Babciach – idealnie nadaje się do wspólnego czytania przez mniejszych i trochę większych. Każdy znajdzie tu coś, co go poruszy.

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (41)

Najwspanialsze wspomnienia z Babcią, to wspólne pieczenie przepysznego ciasta drożdżowego. Usiłowałam spisać babciny przepis żeby kiedyś móc go powtórzyć, jednak babcine ” na oko” było jego sekretem. Niestety mimo posiadanego przepisu nigdy nie wyszło nawet w połowie tak dobre. Może jak kiedyś będę babcią, to zrobię je ze swoimi wnukami.

to Twoją Babcie odnajdziesz w Babci Palce Lizać 😀 Jest też podany przepis na PRAWDZIWY BABCINY BISZKOPT 🙂

Biszkopt akurat mi wychodzi taki jak trzeba 😉 Ale temu drożdżowemu to zawsze czegoś brakuje.

Jak byłam mała dopadła mnie nieprzyjemna choroba – świnka. Rodzice prowadzili sklep a oprócz tego była tez moja maleńka siostrzyczka więc pojechałam mieszkać na ten czas u babci i dziadka. Babcia miała tajemniczą szkatułkę pełną skarbów i wspomnień i widząc moje cierpienie pozwalała mi ją przeglądać. Zajmowało mi to zazwyczaj kilka godzin i na ten czas zapominałam o bólu i szaliku oplatającym moje ciało 🙂

Moje wspomnienie z Babcia to wspólne spacery po lesie za grzybami i opowieści z czasów, kiedy Ona była młoda i nie zapomniane kanapki z cebuba. Tylko u Babci tak smakowało 😘 🍄🍁☀️

Moja Babcia Walcia miała zawsze piękny ogród i rosły w nim różne przepiękne kwiaty. Któregoś dnia w wakacje , razem z kuzynka trochę się nudzilysny i na szybko wymyśliłyśmy zabawę z kwiaciarnie :)) znalazłyśmy jakieś folijki, celafony, wstążeczki i tym podobne, No i kwiaty… z babci ogródka :)) powycinalysmy róże , goździki i różne inne :)) zabawa była przednia do czasu aż babcia zauważyła braki w ogródku :)) Babcia chodziła i szukała winowajcy a my siedziałyśmy cicho jak mysz pod miotła :)) myśle ze domyśliła się ze to My 🙂 pozdrawiam wszystkie Babcie :)) Ewa

Dziadek kupował mi gumy donaldy:) To był wtedy rarytas:)) no i szulfada u babci – każda babcia miała taką szuflade – mnóstwo skarbow – ktore inni dorośli uważali za śmieci;)) A pączki u babci? Palce lizac;)

Bardzo fajny konkurs – uśmiecham się od dłuższego czasu, bo takich fajnych wspomnień jest więcej niż 1.
Babci już dawno nie ma. Żyła w naprawdę trudnych czasach. Przeżyła dwie wojny. Kiedy zmarł jej mąż została sama z wielką gromadką dzieci i dała radę! Dzisiaj kiedy jestem dorosła myślę o niej nie tylko jako Babci, ale przede wszystkim jako silnej i dzielnej kobiecie. Była naprawdę kimś wyjątkowym i nie da się tego opisać w paru zdaniach.
Tych najbliższych sercu jakoś nie mogę tu opisać…są tak bardzo moje, tak intymne, że po prostu chcę je zachować tylko dla siebie. Ale poprzedni komentarz (Moniki) przypomniał mi również o cudownym wypieku Babci. Słynęła z wielu pyszności, ale najbardziej spektakularne były jej maleńkie, kruche rogaliczki, z wierzchu obsypane cukrem. Fenomen polegał na ilości – robiła je w hurtowej ilości! Gdyby chciała je piec w domu pewnie zajęłoby jej to cały dzień. Rogaliki zabierała do piekarni, gdzie przemili Panowie wsadzali je do pieca. W zamian zostawiała im ogromny worek tych pyszności. Pozostała ogromna ilość rozchodziła się po całej licznej rodzinie. Wszyscy pamiętamy te rogaliczki, ale nikt nie pomyślał aby zachować recepturę. Do dzisiaj bardzo, bardzo tego żałuję. Warto pielęgnować takie tradycje, dlatego proście Wasze Babcie o to by przekazywały Wam takie kulinarne dziedzictwo, niech wędruje przez pokolenia wraz z pamięcią o naszych bliskich. Pozdrawiam!

Mamo!mamo! Zawołała 3 letnia dziewczynka, która kiedyś byłam wbiegając do słonecznej kuchni wprost ze swojego pokoju.Jestem strasznie głodna!Poproszę śniadanko!Mama jak zwykle zapytała na co mam ochotę. A ja jak gdyby nigdy nic wypaliłam:”Racuchy z cynamonem, cukrem pudrem i migdałami no i zsiadłe mleko!”Mam, która była w kuchni wraz z moim tatą zdębiała.Spytała mnie wtedy skąd mi to przyszło do głowy. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że dziś w nocy odwiedził mnie dziadek Jasiek, siedział w fotelu obok łóżka i opowiadał mi, że takie śniadanie lubił najbardziej, gdy wracał do domu z pracy w lesie, kiedy już świtało.I powiedział, że mi z pewnością tez zasmakują!powiedział jeszcze , że tobie te racuchy tak smakowały, że nazwał ciebie racuchową panienką!!! Mój dziadek Jan zmarł 3 miesiące przed moim urodzeniem, mam nigdy o nim nie wspominała tak małemu dziecku jakim byłam, nigdy tez nikomu nie mówiła o racuhowej panience!Ze sterty starych gazet i kartonów wyciągnęła kilkadziesiąt starych zdjęć, usiadłam na taborecie i zaczęłam oglądać. ona wtenczas powiedziała”:Anitka a na którym obrazku widzisz tego dziadka..”Przerzuciłam kilkanaście fotografii i wyciągnęłam tę właściwą.(Dodam, że nigdy nie oglądałam tych zdjęć ani nie widziałam dziadka na żadnych innych zdjęciach. Od tej pory mama zaczęła troszkę inaczej patrzeć na to co i o kim mówię. A ja wiem, że dziadek jest zawsze blisko mnie…………i że to on wybrał mi imię Anitka (tego jej wtedy nie powiedziałam, choć pamiętam jak mi o tym opowiadał)

Och na następnej przerwie będę Was męczyć i wspominać moją KOCHANĄ Marysieńkę ❤ bom w pracy więc czołem rodacy idę zarobić na … babcie czy dziadków hihi

Moje najlepsze wspomnienia o mojej babci i dziadku, którzy niestety już nie żyją 🙁 to babcine najlepsze, wielkie pierogi ruskie i z kaszą, nieziemskie ogórki konserwowe, spor ilość kolorowych, przepełnionych wspomnieniami pocztówek „winylowych”, stary dziadkowy akordeon przykryty wiekowymi gazetami, świeżutki, gorący chleb z masełkiem, którego nie można było mi tknąć zanim nie wystygnie. Pamiętam jak przychodziłam do dziadków na specjalne zaproszenie, babcia robiła mi moje ulubione kanapki: pachnący chleb, roztapiające się na nim masło i do tego moje ukochane ogórki w occie. PALCE LIZAĆ 🙂 Potem szłyśmy na pogaduszki do pokoju gościnnego, babcia siadała na swoim fotelu ubrana w swój roboczy fartuszek, na głowie zaplecione warkoczyki. Ja siadałam przy jej nogach, kładłam głowę na jej kolanach a ona głaskała mnie czule po włosach. Po chwili czułych rozmów zasypiałam z uśmiechem na twarzy. Strasznie za NIĄ tęsknię ;(

Pamiętam pradziadka, staruszka, leżącego w łóżku i uśmiechającego się bezzębnym uśmiechem. A w rodzinnym albumie najukochańsze moje zdjęcie to on, pomarszczony, zadowolony – z moją dziecięcą czapeczką na głowie. Miłość w najczystszej postaci.
Jak byłam mała urządziłam mu kąpiel, myjąc go mokrą, niewyciśniętą tetrową pieluchą. Mam nadzieję, że z wodą ;))) Nawet z kołdry kapała woda, a dziadek tylko się śmiał. Pamiętam te jego szaroniebieskie oczy coraz częściej…

Ja za to z moją babcią byłyśmy sprytne:D babcia wysylala mnie do sklepu obok domu po jakieś słodycze,że niby ide jej owoce kupic.Zamykalysmy sie w pokoju na klucz i jadlysmy 😀 Babcia zawsze mówiła,że to nasza słodka tajemnica:D byłam mała to sie cieszyłam,że to taka zabawa ALE gdy babci zabraklo a ja doroslam to sie dowiedziałam,że babcia slodyczy jeść nie mogla ze względu na zbyt wysoki cukier.Babci niema juz 15 lat a to nadal nasza mala slodka tajemnica.Nawet mąż nie wie:D obiecalam-niemowie:D Za to z dziadkiem zawsze robilam dzemy truskawkowe-zawsze razem szlismy po zakupy.Gdy doroslam on kupowal ja robilam,pozniej to ja kupowalam,robilam i zawsze zanosilam mu sloiczki,jego usmiech i smak dzemu pozostal ze mna do dzisiejszego dnia.Dzis dzemy robie z moimi dziecmi,mam nadzieje ze oni takze przekaza taka nasza mala przekaske

Takich wspomniem mam sporo… A teraz z pradziadkami tworzą je moje dzieciaki, bo mają takie szczęście….ale nigdy nie zapomnę jak mój Dziadek, który pomimo wieku ciągle jest typem urwisa:) kiedy coś mi dolegało, a akurat byłam u nich przynosił mi do domu… Kurczaczki, jagniątka, prosiaczki… Kaczuszki…do dzisiaj pamiętam jak na podłodze na której kiedyś było linoleum bawiłam się z kaczuszkami monetami. Ja puszczalam, a one biegaly 🙂 nie wspomnę o kotach i psów nagminnie wpuszczanym wtedy do pokoju 🙂 mhmmm… To były piękne czasy. Teraz trochę mniej maja zwierzaków… Ale Dziadków dalej przemyca do pokoju koty… I czasami psa, chociaz tu trochę trudniej umknął uwadze Babci, bo rzeczony piesek… Waży tyle co ja 🙂

Jakieś literówki mi się zrobily. Przepraszam…

Moje najwspanialsze wspomnienie z Dziadkiem mam ich kilka ale najwięcej uśmiechu wywołuje u mnie wspomnienie z Pradziadkiem Maksem. Byłam pierwszą prawnuczką jedyna przez 6 lat i w zasadzie Pradziadek (mówiliśmy mu Stazik) robił to co chciałam :p miałam może że 4 lata kiedy zobaczyłam karnawał w Rio de Janeiro, wszystko piękne i kolorowe, ludzie poprzebierani, pomalowani na wszystkie kolory tęczy wtedy też postanowiłam Pradziadka pofarbowac farbkami plakatowymi 😀 oczywiście Stazik Maks się zgodził i jego biała czupryna stała się kolorowa niczym pióropusze tancerek z Rio. Pamiętam też jakby to było wczoraj i widzę Pradziadka jak siedzi na fotelu i zajada się kawałkami gazety, które ja pieczołowicie „gotowalam” w garnku 😀 naprawdę widziałam jak Stazik Maks polyka podawane przeze mnie kawałki papieru na łyżce 🙂 Jeszcze było krążenie kapusty na wielkiej maszynie, segregowanie ziemniaków, specjalne przygotowany mały ogródek z grzadkami, bieganie po łące i wianki z mleczy… To były czasy.. 🙂

Zupełnie nie wiem czemu, ale to wspomnienie smakuje dla mnie marchewką z groszkiem… Może akurat tego dnia, który tak utkwił mi w pamięci taka marchewka z groszkiem gotowała się u babci na fajerkach? Pamiętam jak razem z bratem leżymy sobie na babcinym tapczanie, w kuchni (!), babcia siedzi u nas w nogach, każdego z nas trzyma za stopę i opowiada… i co chwile przysypia. A ja z Markiem tylko wyczekujemy momentu drzemki, chichramy się z babcinego snu na siedząco (no bo przecież, jak tak można spać?!?), delikatnie ją budzimy, a babcia, jak gdyby nigdy nic, zaczyna snuć swoją opowieść dokładnie od momentu, na którym chwile wcześniej przysnęła… 🙂 A jej opowieści były fascynujące, dotyczyły czasów wojennych, kiedy to moja babcia jako mała dziewczynka czołgała się pod drutem kolczastym z jedzeniem dla więźniów, albo chodziła do lasu z jakimiś karteczkami dla takich „obozowiczów” , których nie można było wydać itp Wtedy słuchałam tego jak najlepszych bajek, teraz patrzę na to z troszkę innej perspektywy.
p. s. Zauważyliście, że większość babcinych wspomnień pachnie albo smakuje? 🙂

Zawsze latem po porannej niedzielnej mszy, wracając do domu dziadek kupował nam lody i wystawiał do lodówki, żeby czekały tam na nas, jak się obudzimy. Pamiętam też, jak w zimowe wieczory grał z kolegą w szachy i wspominali dawne czasy. I jeszcze rytuał picia herbaty: zawsze 2 łyżeczki cukru, nie mieszana i dopiero, gdy zostawał dosłownie dwa łyki, zanaszystym ruchem kręcił szklanką i wypijał ulepek.

Wspomnienie z mim dziadkiem: …miałam może 8-9 lat…dziadek jak co dzień wychodził po krowy na pastwisko…tym razem zabrał mnie ze sobą. Szliśmy polna drogą…dziadek jak zawsze opowiadał wspaniałe historie ze swojego życia a ja uwielbiałam ich słuchać. To był wspaniały czas…, spieszyliśmy się wtedy po te krowy bo burza nieopodal szła niesamowita…pierwszy raz w życiu widziałam tak czarne chmury…ale nie bałam się bo byłam z dziadkiem…a to zawsze jakoś dawało mi nadzieję 🙂
Wspomnienie z moją babcią: Uwielbiałam przebywać z babcią podczas gdy ona doiła krowy w oborze ….stałam tak długi czas w wejściu oparta o framugę wejścia i rozmawiałam z babcią…zadawałam miliony pytań, a ona zawsze z cierpliwością wysłuchiwała i odpowiadała… to był taki nasz czas <3

To moje pierwsze wspomnienie Babci,pełne miłości. Miałam 4 latka i wyjeżdżaliśmy z kraju. Nie wiadomo było kiedy się znowu zobaczymy. Babcia usiadła ze mną w oknie w kuchni i powiedziała „Nic się nie martw,ja zawsze będę tutaj na was w oknie czekała.”

6 lat później Babcia rzeczywiście w tym właśnie oknie nas wyglądała. <3

Babcia niestety już odeszła,mieszkanie też należy już do kogoś innego,ale do tej pory,gdy tylko zdarzy mi się być w pobliżu,przystaję i z łezką w oku wpatruję się w to okno jakby zaraz miała się w nim pojawić…

Najważniejszym co przychodzi mi do głowy gdy pomyślę o moim dziadku jest to, że był moim najlepszym przyjacielem.
W dzieciństwie razem z rodzicami i dziadkami mieszkaliśmy na wsi, rodzice dojeżdżali do pracy w mieście, natomiast babcia i dziadek mieli gospodarstwo.
Uwielbiałem pomagać dziadkowi we wszystkich obowiązkach.
Największą frajdę sprawiało mi jeżdżenie wraz z dziadkiem ciągnikiem. Cieszyłem się gdy tylko dziadek musiał coś zaorać, zasadzić, przywieźć z łąki zebrane siano. Ja dumnie siedziałem obok niego i przyglądałem się każdej wykonywanej przez niego czynności.
Gdy dziadek szedł nakarmić lub napoić stojące w oborze bydło ja kroczyłem za nim krok w krok, gdy przypomnę sobie jak targałem wiaderko z wodą (było ono małe, podobne do tych jakie znajdują się w zestawach do piaskownicy/na plażę) aby napoić mojego ulubionego cielaczka nie potrafię powstrzymać uśmiechu. Nie zrażało mnie, że ,,Grzywka” (bo tak się nazywał) nie mógł zmieścić tam pyska.
Chodzenie do kurnika i zbieranie jajek, zrywanie mleczy dla królików, zbieranie ziemniaków po wykopkach – wszystko to cudowne wspomnienia!
Nigdy nie zapomnę jakie cuda z drewna potrafił robić mój dziadek! Do dzisiaj przechowuję wykonane przez niego drewniane młoteczki, śrubokręty i inne narzędzia. Dzięki nim mogłem zawsze robić to co on, jednak w bezpieczniejszy dla dziecka sposób 😉 Aż ciężko uwierzyć, że przedmioty te zostały wykonane własnoręcznie, wyglądają lepiej niż te stworzone w fabrykach ze stali/plastiku. Są to moje największe skarby.
Najpiękniejsze jednak było to, że jako dziecko mogłem mu powiedzieć o wszystkich moich problemach a on za każdym razem wysłuchał mnie uważnie, doradził co powinienem zrobić lub pocieszył.
Mimo, że jestem już dorosły nadal bardzo mi go brakuje, z ogromnym sentymentem wspominam wszystkie chwile spędzone razem 🙂

Babcia to wspólne gotowanie, na takiej kuchence na wegiel lub drewno. Babcia nauczyła MNIE obierać ziemniaki taka proza życia. Dziadek zawsze kojarzy się z Mikołajem, ale było grubo: przebrany za Mikołaja z pydą w ręku, ( bo on pochodził z Gdyni )ale wszyscy się baliśmy ze nam wtłucze no i paciorek trzeba było powiedzieć lub wierszyk. Zasłużyliśmy na te prezenty jak nikt. 😁

Zamykam oczy… Przenoszę się w czasie jakieś 25 lat wstecz… Czuję zapach słomy, którą razem z dziadkami zwozimy na wozie zaprzęgniętym przez konia Kasztana. Wracamy do domu zmęczeni i głodni. Babcia Stasia daje nam proziaki, które upiekła wczoraj na blasze starego kaflowego pieca. Proziaki posmarowane grubą warstwą domowego babcinego masła. Mmmhhh… Te smaki, zapachy, zawsze kojarzą mi się z babcią , dzieciństwem, wiejskim życiem. Babcia Stasia często opiekowała mną i braćmi, kiedy rodzice musieli pracować. Teraz po tych 25 latach mieszkam obok jej domu. I chociaż czasy się zmieniły, nie zmieniło się serce pełne wspomnień z pobytu u babci na wsi. Prawdziwej wsi 🙂

Mój ukochany dzidziuś niestety odszedł jak miałam 9lat i moje wspomnienia szybko się kończą. Dziadek Franek to był mój kompan do zabawy, do spacerowania. Sam uwielbiał ze mną siadać i opowiadać mi o babci Karolinie, jego kochanej Karolince ,ktorej nie było mi dane poznać. Wyciągał stare fotografie i opowiadał, wspominał, niejednokrotnie wzruszając się przy tym. Kochałam go bardzo. Moj starszy syn ma po nim imię. Troszkę liczę na to ,że będzie tak jak on wyjatkowym człowiekiem🙂

Miałam 6 lat jak mój dziadek Zygmunt stracił wzrok, niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale najbardziej utkwiło mi w pamięci przesiadywanie u dziadka w pokoju i słuchanie jak gra na flecie, który wystrugał dla mnie na 5 urodziny. Zajadałam pudrowe cukierki dziadka a on siedząc na łóżku wydobywał z fletu piękne melodie. To były magiczne momenty, niestety flet się zgubił ale melodie z niego wydobywane były najpiękniejszymi melodiami mojego życia:)

aaa uciekło miiiii ;oooo ok podejście nr2 … Moja Babcia to Super Babcia , Babka jak się patrzy , z nią można konie było kraść … .Zbyt szybko odeszła … . Mama mojej Mamci ,mama5 dzieci , moja było rodzynkiem-4 braci starszych …. rozpieszczana 😉 , miała roczek jak umarł dziadzio ,Babcia sama potem dawała radę ,oczywiście chłopaki pomagali ile się da ,kobieta pracowała i jeszcze tworzyła niczym COCO bo szyła kobietka , ba tworzył piękne dzieł ,po dzień dziś kilka z sentymentu mam i tak , tak wody , hafty … drapowania mmmmniam mniam,będę nie skromna i powiem Wam że i ja i moja mama dostałyśmy w spadku ten dar … hihi staram się bynajmniej doścignąć choć troszę mojego Mistrza 😉 <3 ale do rzeczy …. jaka była … po prostu wspaniała to jedna z opowiastek i ta dla Was Wybrałam … Beti chora , ojjj smutna , zła … siedzę u Marysieńki ( Hrabia nazwisko hihii ) i biadole i biadole bo swinię po obu stronach głowy mam a Marysia pyta kobieto czemuś taka zła – a bo na dwór bym szła … co byś tam robiła kochana …a np.w piasku się bawiła … tadam Marysia miała piec na węgiel myk wywaliła go do pieca ( ojjj gorąco było ) i poszła ja zdziwiona ale co tam słyszę kroki patrzę i buzię otwieram tak że muszysko do niej wpada , na tyle oczywiście ile świnie pozwalają a ONA myk z wiadra wywala cała kopę piachu na środek kuchni i … spokojnie powiada … no to się baw …. hihiii i tak się bawiłam ojjj zdziwienie było ogromne wszystkich którzy na miarę wpadali do niej czy na kawkę bo to Była dusza towarzystwa hihii ale powiem Wam ze nie tylko ja się w tym piachu bawiłam 😉 Taka była moja Babcia Marysieńka ( Hrabinka )

Pięknych wspomnień związanych z babcią , czy dziadkiem mam bardzo wiele. Najmilej jednak wspominam wakacje spędzane u babci, która mieszkała w skromnym, małym domku otoczonym pięknie ukwieconym ogrodem, sadem pełnym owoców, pośród pól, lasów i pasących się w pobliżu domu krów i owiec, gdzie do najbliższego sąsiada było kilkaset metrów. Wychodząc z babcią, rodzeństwem, czy kuzynami i kuzynkami na spacer do lasu po grzyby, jagody, jeżyny czy nawet szyszki na rozpałkę do pieca, czasami czułam się jak postać z bajki np. o Czerwonym Kapturku :-). Do dzisiaj wspominam cudowne poranki, kiedy to babcia (oczywiście w fartuszku i pięknie uplecionych włosach) wchodząc do sypialni otwierała szeroko, dwuskrzydłowe drzwi do ogrodu i budziła nas wesoło wołając: „Koźlątka! Wstawać!”, a my, wesoła gromadka wnucząt (bo u babci zawsze było nas kilkoro jednocześnie :-)) wybiegaliśmy w koszulach nocnych, czy piżamach do ogrodu i niczym baśniowe Elfy i Rusałki biegaliśmy na boso po wilgotnej trawie. Ach, ile bym dała żeby choć na chwilę wrócić do tamtych czasów 🙂 🙂 🙂 Ale już niedługo będę mogła opowiadać o tym wszystkim moim wnukom i wówczas oczami wyobraźni przeniosę się do domku mojej babci i tamtych niezapomnianych chwil :-).

Moje niezapomniane wspommienia z dziadkami, to czas kiedy po pasterce szliśmy wspólnie z rodzicami do dziadków, a dziadek czekał na nas z swojską zagrzaną kiełbasą. A … Dzisiaj nie ma najukochańszych dziadków i swojskiego smaku kiełbasy. …Zostały wspomnienia i pustka przy wigilijnym stole…😔

Magdalena Chilmanowicz

Opiszę wspomnienie z dziadkiem, ponieważ jest zabawne dla mnie 🙂 ale z babcią mam równie dużo ciepłych wspomnień 🙂
Miałam 14 lat i wraz z moją kuzynką (3 lata starszą ode mnie) wybrałyśmy się nad jezioro rowerami (dziadki mieszkają 2km od jeziora, oczywiście na Mazurach). Dojechałyśmy nad jezioro, po czym wykąpałyśmy się w nim a następnie jeszcze chwilkę posiedziałyśmy na kładce, żeby złapać trochę słońca. Po chwili zachciało mi się siku, zeszłam z kładki i zobaczyłam, że ktoś na rowerze przewrócił się w krzaki, wydawało mi się, ze to nasz dziadek, wiec wróciłam do kuzynki opowiedzieć jej to. Szybko podjęłyśmy decyzję, żeby wrócić do domu i sprawdzić czy dziadek tam jest. Po powrocie zobaczyłyśmy, że nie ma dziadkowego roweru i udałyśmy się do babci zapytać czy wie gdzie jest dziadek, powiedziała, że na dworze. Po 10 minutach dziadek wszedł do domu zadowolony. Pytamy go czy był nad jeziorem a On się zapiera ale oczy jego się śmieją. Później babcia nam powiedziała, że dziadek chciał sprawdzić czy się przypadkiem z jakimiś chłopakami nie umówiłyśmy 😀 KOCHANY CZŁOWIEK. W tym roku skończy 83 lata a babcia 78, mam nadzieję, że uda mi się z nimi w tym roku zobaczyć a powiem, że to nie lada wyczyn bo mam do nich 1200km i dwójkę dzieciaków 4 i 2 lata 🙂

Moja Babcia Zosia ktora mieszkala daleko przyjezdzala do Nas pociagiem, jak tylko wchodzila do domu odrazu z torby wyciagalysmy jajka ktore byly zwiniete w gazete a pozniej zmeczona podroza siadala na kanapie a ja robilam jej fryzury na glowie, zmarla jak mialam 8 lat ale tych powtarzajacych sie sytuacji nie zapomnialam, a z dziadkiem Edwardem najwspanialsze chwile to zbieranie coroczne wisni na drzewie, pozwlal Nam wchodzic naprawde wysoko. Dostawalysmy kanki na mleko I do nich zbieralysmy owoce z siostrami

Widzę, że książki cieszą się powodzeniem, bo już (i pewnie póki co) żadna nie jest dostępna. No to spróbujemy szczęścia w zabawie.
A skoro o szczęściu już mowa…
Miałam wielkie szczęście wychowywać się w domu rodzinnym z dziadkami u boku. Z perspektywy czasu człowiek jeszcze bardziej to docenia. Także tych wspomnień jest pełno, ale najwyraźniejsze to czas wakacyjny, ciepły letni i późny poranek, babcia wracając z ogrodu przynosiła miseczkę świeżo zerwanych truskawek. Szykowała mi najlepszą kanapkę na świecie- chlebek posmarowany masełkiem, do tego pokrojone w plasterki truskawki i
to wszystko posypane cukrem. Robiła dla siebie i dziadka kawę, wychodziłyśmy przed dom usiąść przy stoliku na wielką drewnianą ławkę, wtedy też zawsze wołała przez podwórko do dziadka będącego dalej na ogrodzie: „Stasiek, kawa czeka”. Jadłam więc tą moją najpyszniejszą na świecie kanapkę, siedziałam wśród bliskich mi osób, słuchając ogrodowych opowieści, ciepłe powietrze aż pachniało tymi truskawkami a cukier strzelał w zębach.
I tak teraz myślę, że jestem ogromnie wdzięczna, że moje dzieci mają komplet babć i dziadków plus jedną ukochaną prababcię.. Dzięki temu będą mieć równie piękne wspomnienia.

😀 Już czekamy na dostawę, mam nadzieję, że jutro będą 🙂

Zapach ciasta drożdżowego zawsze kojarzył mi się i kojarzyć będzie z Babcią. Ilekroć z bratem zjeżdżaliśmy do niej na wakacje to witało nas upieczone w prodiżu ciasto drożdżowe, do tego ciepłe mleko jeszcze od szczęśliwej krówki i nic nam więcej do szczęścia nie było potrzebne. To Babcia nauczyła mnie piec babki, drożdżówki inne tego typy ciasta.
Dziadek póki pracował to do pracy jeździł na rowerze i zawsze kończył pracę o 14. Ilekroć syrena fabryki zawyła to nie umieliśmy się doczekać na jego powrót. Sterczeliśmy przy bramce i tylko wyglądaliśmy czy pojawia się Dziadek na jego czarnym rowerze. Gdy już go było widać, wtedy z bratem sprintem do niego lecieliśmy. Dziadek sadzał mojego brata na siodełku mnie na bagażniku i prowadząc rower opowiadał nam historyjki, czasami śmieszne, czasami poważne..
Zawsze mieli dla nas czas, zawsze chętnie odpowiadali na pytania, zawsze chętnie… po prostu z nami byli 🙂
Chociaż ani Babci ani Dziadka nie ma już wśród nas, to na zawsze pozostaną w moim sercu i we wspomnieniach. A ja ciągle ich widzę siedzących na ławeczce przed ich domem 🙂

Wszystkiego dobrego wszystkim Babciom i Dziadkom życzę i oby byli z wnukami jak najdłużej 🙂

Chciałabym opisać historię związaną z moim dziadkiem. Był niedzielny poranek, za jakąś godzinę mieliśmy jechać do kościoła, więc wszyscy się przebierali, szykowali, w generalnie domu było spore zamieszanie. Miałam zamiar założyć bursztynowe kolczyki, byly nowe i bardzo mi się podobały. Nieostrożnie położyłam je na chwilę na podłodze obok siebie, kiedy siedziałam w pokoju przed lustrem. Moja siostra przypadkiem na nie nadepnęła i jeden bursztyn się rozłamał. Byłam rardzo smutna; rozpłakałam się, ale nikt w tym zamieszaniu nie miał czasu by probować naprawić moje kolczyki. Nikt poza dziadkiem. W domu akurat nie było kleju, więc wsiadł na motor i pojechał do sklepu. Zanim trzeba było wychodzić by zdążyć na Mszę, on był już spowrotem i skleił pękniety bursztyn. Został wtedy moim bohaterem. 🙂

Pamiętam, gdy byłam mala, jak moja Babcia mnie usypiała. Najpierw, śpiewała piosenkę, potem mówiła wierszyk, gładząc mnie przy okazji po włosach. Gdy widziała,że tęsknię na rodzicami, układała ze mną piosenki o moim dzielnym tacie-żołnierzu, z którego byłam bardzo dumna.
To dzięki Babci i jej wieczornemu czytaniu, pokochałam książki.
Dzięki Niej, moje sny były piękniejsze.

Oglądanie z babcią bajek wyświetlanych z rzutnika na ścianie! Rzutnik ten (Ania) mam zresztą do dzisiaj w domu rodzinnym i nie mogę się doczekać by pokazać to cudo moim dzieciom. Pozdrawiam serdecznie

Dziadków swych mało pamiętam ;( odeszli zbyt wcześnie, zbyt szybko. Natomiast babcie ….. choć tak różne, to obie tak samo kochane. Obie ciężko pracowały na roli dbając jednocześnie nie tylko o to co wokół domu, ale przede wszystko o DOM w pełni znaczeniu tego słowa. Moje wspomnienia o nie żyjącej już babci to te, które skupiały całą rodzinę w jednym miejscu, wokół jednego stołu. Do dziś z kuzynostwem wspominamy nasze rodzinne, wielopokoleniowe spotkania, Jak rozdzielane były prace i obowiązki w kuchni, jak chodziliśmy z babcią wybierać jajka czy podpatrywaliśmy jak doi się krowę. Nawet spanie na podłodze z czyimiś nogami tuż przy swojej twarzy nie wzbudzało odrazy tylko frajdę.
Babcia kochała muzykę, a że znaczna część mojej rodziny należy do tych, którzy umieją śpiewać i grać na wszelakich instrumentach często gromadziliśmy się wokół pianina i akordeonu i śpiewaliśmy. Później, w czasach dobrobytu nagrywaliśmy te nasze rodzinne koncertu na kasety magnetofonowe po to, aby babcia mogła wracać wspomnieniami do wspólnych, rodzinnych spotkań. I ten widok babcinej, spokojnej twarzy, której siwe i cienkie włosy otulała wzorzysta chusta. Gdy gdzieś widzę taka chustę, od razu przed oczyma mam twarz babuni z jej dobrodusznym uśmiechem i wesołym, figlarnym spojrzeniem. I jeszcze te cukierki !!!!! Skąd w tym lichym i skromnym w kieszenie fartuszku, mieściła się ta cała masa cukierków ???? I znak krzyża, kreślony na czole i gdzieś w oddali nad naszymi głowami. Taaaaaaaaaaaak, to tylko nieliczne wspomnienia o mojej zmarłej babci.

Lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku… (!) Wietrzne, śnieżne, grudniowe popołudnie. Wqtedy zimy potrafiły być naprawdę srogie. W samym środku zimowej zawieruchy odnajdujemy z mamą i siostrą drogę do Babci, która mieszkała wówczas na piętrze kamienicy przy rynku. Małe mieszkanie, praktycznie tylko kuchnia i duży pokój „stołowy”. W rogu pokoju kaflowy rozgrzany piec, do którego zziębnięta przytulam się od razu po powitaniu z Babcią. A potem… gorąca herbata z sokiem, ciasto z „kruszonką” i partyjki remika na przemian z grą w Skaczące Czapeczki albo Człowieku, nie irytuj się! (dzisiejszy Chińczyk) do późnego wieczora. Jest ciepło, błogo, za oknem nadal szaleje zima, nie sposób wyjść, by wrócić do siebie. Zostajemy u Babci na noc, wersalka nieduża, więc śpimy „w poprzek”.
I mimo, że mam już jakieś 8-9 lat, przed snem słyszę jeszcze babcine: „Śpij dziecino moja mała, czas na ciebie już. Ja cię będę kołysała, a ty oczka zmruż…”
Dzisiaj, uśmiechając się w myślach do Babci, śpiewam to moim synom.

Wasze komentarze tak bardzo nas wzruszyły, wywołały tyle emocji. Bardzo bardzo Wam za to dziękujemy!
Niestety możemy przyznać tylko dwie nagrody, które trafiają do:
Babcie od A do Z – EWA 9 stycznia 2018 at 11:03
Dziadkowie od A do Z – MAGDA 9 stycznia 2018 at 12:19

Wszystkich zapraszamy do sklepu Psotnika, bo książki są znowu dostępne i wysyłamy od ręki <3

Bardzo, bardzo dziękuję! <3
Będę czytać moim synom o dziadku!

Zamykam oczy, i widzę taką oto scenę : ja, mała dziewczynka z warkoczykami, i dziadzio z siwym wąsem, za który lubiłam go ciągnąć, by sprawdzić, czy jest prawdziwy. 😀 Dziadzio na kuchennym taborecie wiąże mi bucik, ja zadzieram nogę wysoko do góry, by dosiegnela trzęsących się już, dziadkowych dłoni. Dziadzio zaczyna mi śpiewać: „Czerwone jabłuszko po ziemi się toczy. Takie dziewczę kocham, co ma czarne oczy.” ❤
Jest to jedno z moich pierwszych wspomnień w ogóle, i jedno z nielicznych z ukochanym dziadziem.

Zostaw komentarz