„Emma córka weterynarza” – kiedy życie zaczyna się od nowa
Są takie książki, po których zamknięciu człowiek przez chwilę siedzi bez ruchu. Nie dlatego, że wydarzyło się coś spektakularnego. Wręcz przeciwnie. Dlatego, że pomiędzy słowami znalazło się coś bardzo prawdziwego.
„Emma, córka weterynarza” Joanny Jagiełło jest właśnie taką książką i właśnie z tego powodu Strefa Psotnika objęła tę nowość patronatem 🙂
To opowieść o zwierzętach, nowej szkole, przyjaźni, pierwszych zauroczeniach i codziennych perypetiach. Ale pod tą pozornie lekką warstwą kryje się historia o stracie, tęsknocie, samotności i próbie zbudowania sobie życia na nowo. Ta mieszanka sprawia, że Emmę tak trudno po prostu odłożyć na półkę.
Najpierw jest strata…
Emma chodzi do piątej klasy i mieszka z tatą w Krakowie. Jej mama nie żyje.
To właśnie od tego doświadczenia zaczyna się cała historia. Tata Emmy postanawia spełnić swoje dawne marzenie o prowadzeniu kliniki weterynaryjnej. Wyruszają więc do niewielkiego miasteczka nad jeziorem, gdzie czeka na nich odziedziczony dom. Dom, który wymaga remontu właściwie od podłogi po dach, i życie, które również wymaga generalnego uporządkowania.
Nowe miejsce oznacza dla Emmy także nową szkołę, nowych ludzi i konieczność odnalezienia się w świecie, którego jeszcze nie zna.
I bardzo podoba mi się to, że Joanna Jagiełło nie próbuje tej straty „naprawić” w kilku rozdziałach. Żałoba nie znika dlatego, że pojawia się nowa przygoda. Emma tęskni. Jej tata również. Oboje próbują jednak krok po kroku nauczyć się żyć z tym, czego już nie da się zmienić.
To niezwykle potrzebny przekaz dla młodych czytelników: można być smutnym i jednocześnie z czasem znów odnajdywać radość. Jedno nie wyklucza drugiego.
A potem pojawiają się zwierzęta! Przecież nie samą tęsknotą książka żyje!
W końcu tata Emmy zakłada klinikę weterynaryjną, a to oznacza jedno: zwierzęcych pacjentów będzie tu całe mnóstwo.
Pojawiają się psy, koty, chomiki, wąż i inni nietypowi pacjenci. Jeden z psich pacjentów połknął nawet rajstopę, a wśród leczonych zwierząt znajdziemy również pytona królewskiego.
Klinika szybko staje się dla Emmy miejscem szczególnym. To tutaj jest ciekawie, tutaj ciągle coś się dzieje, a przede wszystkim – tutaj dziewczynka może być naprawdę blisko tego, co kocha.
I właśnie zwierzęta są jednym z największych uroków tej historii. Nie są jednak wyłącznie ozdobnikiem czy pretekstem do zabawnych scen. Dzięki nim książka bardzo naturalnie opowiada o trosce, odpowiedzialności, empatii i szacunku dla innych istot.
Nowa szkoła, nowe relacje, nowe emocje
Życie Emmy nie kończy się jednak na klinice.
Dziewczynka musi odnaleźć się w nowej klasie, zdobyć przyjaciółkę, poradzić sobie z wymagającą nauczycielką języka polskiego, a przy okazji zmierzyć się z całą masą emocji, które doskonale znamy z własnego dzieciństwa.
Jest przyjaźń. Jest pierwsze zauroczenie. Jest zazdrość. Są nieporozumienia. Jest też ktoś, kto od pierwszego spotkania wydaje się Emmie niezbyt przyjazny.
I tutaj autorka robi coś bardzo ważnego: pokazuje, jak łatwo przyklejamy ludziom etykietki.
Bo czy osoba, która wydaje nam się niemiła, rzeczywiście taka jest? Czy ktoś, kto zachowuje się dziwnie, naprawdę chce nam zrobić coś złego? A może za jego zachowaniem kryje się historia, której po prostu jeszcze nie znamy?
„Emma, córka weterynarza” przypomina, że warto dawać ludziom drugą szansę. Że pierwsze wrażenie nie zawsze mówi prawdę. I że empatia zaczyna się od próby zrozumienia drugiego człowieka.
Ciepła, ale nie przesłodzona
Bardzo lubię książki, które nie traktują młodego czytelnika jak kogoś, komu trzeba wszystko podać w cukrowej polewie.
Tutaj jest miejsce na humor i zabawne sytuacje, ale są też trudne emocje. Jest tęsknota za mamą, samotność, zmiana miejsca zamieszkania, utrata dawnych przyjaciół i niepewność związana z wejściem w nowe środowisko.
A jednak ta historia nie przytłacza.
Wręcz przeciwnie.
Czytając o Emmie, ma się poczucie, że nawet po bardzo trudnych doświadczeniach mogą pojawić się małe światełka. Nowa znajomość. Zwierzę, które potrzebuje pomocy. Śmieszna sytuacja. Ktoś, kto wyciąga rękę. Miejsce, w którym zaczynamy czuć się jak u siebie.
I może właśnie z takich drobiazgów powstaje nowe życie.
Emma jest bardzo prawdziwa
Najbardziej polubiłam w tej historii to, że Emma nie jest bohaterką idealną.
Ma swoje humory, obawy, nie zawsze wie, jak się zachować. Popełnia błędy, próbuje zrozumieć innych i sama chciałaby być lepiej rozumiana.
Dzięki temu łatwo uwierzyć, że mogłaby być prawdziwą koleżanką czytelnika.
Joanna Jagiełło świetnie oddaje również codzienność dorastania – tę mieszaninę wielkich emocji i zupełnie zwyczajnych spraw. Bo przecież można jednocześnie tęsknić za mamą, martwić się o nową szkołę, przeżywać pierwsze zauroczenie i zastanawiać się, jak zapamiętać przypadki w języku polskim.
Życie nie dzieli emocji na osobne rozdziały. Wszystko dzieje się naraz.
I jeszcze te ilustracje!
Za oprawę graficzną odpowiada Aneta Fontner-Dorożyńska. Czarno-białe ilustracje pięknie współgrają z opowieścią – są lekkie, ciepłe i delikatne. Nie konkurują z tekstem, ale pomagają stworzyć jego klimat.
Czy warto przeczytać „Emmę, córkę weterynarza”?
Zdecydowanie tak.
To książka dla dzieci od dziewiątego roku życia, ale mam wrażenie, że warto po nią sięgnąć również razem z dzieckiem. Dorośli mogą w niej zobaczyć coś więcej niż tylko historię o dziewczynce i klinice pełnej zwierząt. To także opowieść o rodzicielstwie, żałobie, nowych początkach i tym, jak trudno – ale i jak pięknie – jest powoli układać sobie świat na nowo.
A dzieci?
Dostają Emmę, którą można polubić. Dostają zwierzaki, szkolne przygody, nowych przyjaciół, trochę humoru, trochę wzruszeń i bohaterkę, która – zupełnie tak jak one – dopiero uczy się siebie i świata.
I dostają coś jeszcze.
Nadzieję.
Taką nienachalną, bez wielkich słów. Nadzieję, że nawet kiedy życie zabiera nam coś bardzo ważnego, nie oznacza to, że już nigdy nie będzie dobrze.
Może będzie inaczej.
Może czasem trudno.
Ale gdzieś pomiędzy remontem starego domu, pierwszym dniem w nowej szkole, spotkaniem z kimś, kto początkowo wydaje się antypatyczny, i kolejnym zwierzakiem potrzebującym pomocy może zacząć się coś zupełnie nowego.
„Emma, córka weterynarza” to książka o tym, że serce po stracie nie przestaje kochać. Ono po prostu powoli uczy się robić miejsce na kolejne ważne rzeczy.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo chce się zostać z Emmą na dłużej.
Mam nadzieję, że to dopiero początek jej historii.
tytuł: Emma córka weterynarza
tekst: Joanna Jagiełło
ilustracje: Aneta Fontner-Dorożyńska
wydawnictwo: Dwukropek, 2026
objętość: 264 strony
dla dzieci w wieku: 9+
cena okładkowa: 44,99 zł
















