Trójwymiarowe zwierzęta w „Kto się kryje w lesie?” i „Kto się kryje w wodzie?”

Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

Dziś prezentujemy dwie ciekawe pozycje z katalogu wydawnictwa Mamania. To seria niewielkich książek typu pop-up dla najmłodszych.

Bardzo lubimy pop-upy. Trójwymiarowe ilustracje zawsze robią wrażenie na odbiorcy, rozwijają ciekawość i kreatywność u dziecka. Można nawet pokusić się o zrobienie samodzielnie w domu prostych ilustracji tego typu, ale wracając do książek…

To bardzo ważne, żeby najmłodszym podsuwać takie, które są na tyle atrakcyjne, też wizualnie, żeby przyciągnęły i zainteresowały, kojarzyły się ze świetną zabawą. Zwiększamy wtedy szansę na wychowanie dużych czytelników 🙂

Nowości z Mamanii właśnie do takich należą. Prezentują fascynujące, dzikie zwierzęta w bardzo nietypowy, niepowtarzalny sposób.

Spośród książek typu pop-up, które pokazywaliśmy na Strefie (tu i tu), te są najprostsze, najmniejsze, przeznaczone dla najmłodszego odbiorcy, ale też zdecydowanie najtańsze. Dzięki temu są bardziej dostępne, co cieszy nas ogromnie 🙂

Tekst nie jest tu najważniejszy. Cała uwaga skupia się na wyskakujących ze stron zwierzętom, ale jak się już wczytamy to mamy do czynienia z wierszowaną historią. W obu książkach szukamy jakiegoś okropnie strasznego potwora, który gdzieś w pobliżu się kryje.

Sprawdźcie czy na zakończenie uda się go odnaleźć i jak bardzo jest przerażający.  Dodamy, że obie kończą się happyendem… przewrotnie, zabawnie, ale szkoda, że analogicznie. Gdy przeczyta się jedną, to łatwo przewidzieć zakończenie drugiej.

To co nam się nie podoba, to tłumaczenie tytułu. Naszym zdaniem, słowo KTO powinno być zamienione na CO, ale to tylko szczegół 😉

Ze względu na potrzebę delikatniejszego traktowania, nie są polecane dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, ale jeśli dziecko nie zjada i nie rwie wszystkiego co ma w łapkach, to spokojnie aplikowalibyśmy wcześniej 🙂 Cudne są! Zobaczcie:

„Kto się kryje w lesie?” Eryl Norris i Andy Mansfiels

Mamania, 2017, 16 stron, 6 zwierząt 3D, dla dzieci 3+, cena okładkowa 29,90 zł

Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

„Kto kryje się w wodzie?” Eryl Norris i Andy Mansfield

Mamania, 2017, 16 stron, 6 zwierząt 3D, dla dzieci 3+, cena okładkowa 29,90 zł

Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

pop-up Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

pop-up Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

pop-up Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

Kto się kryje w lesie? Kto się kryje w wodzie?

UWAGA UWAGA! szybka zabawa, w której można wygrać obie opisywane tu książki!

Jeśli chcesz, byśmy wysłali je do Ciebie, napisz w komentarzu tu pod wpisem jakie zwierzę wywołuje u Ciebie strach.

Czekamy na wasze zgłoszenia do końca dnia jutrzejszego, do godziny 24.00. Wybierzemy jedną odpowiedź i nagrodzimy zestawem dwóch książek od wydawnictwa Mamania „Kto się kryje w lesie?” oraz „Kto się kryje w wodzie?”

Powiązane tematy

Komentarze (103)

Kot:) Jak miałam ok 5 lat rzucił sie na mnie kot sąsiadki i do dzisiaj sie ich boje. Jak na studiach nocowałam u koleżanki która miała kota to bez przerwy sie budziłam – myślałam ze sie na mnie rzuci w nocy jak bede spala:)))

witam serdecznie – zdecydowanie karaluch :((((kiedyś mieszkałam w wieżowcu przy kanale zsypowym – niezapomniane przeżycia… zwłaszcza jak w nocy po coś przypadkiem wchodzisz do kuchni …. to się można zdziwić jak uciekający karaluch nie mieści się w dziurze tak jest duży… nie wiadomo czy się śmiać czy płakać…

Długonogie, włochate, podstępne pająki. Nie te, które siedzą pod sufitem albo w kącie za szafą. Mam na myśli takiego pająka, który jeszcze wczoraj siedział beztrosko na widoku, a dzisiaj ZNIKNĄŁ z pewnością po to, żeby mi zaraz spaść do wanny albo na plecy, jak jakiś porąbany pajęczy ninja…

Indyk. A zaraz po nim kogut.

Najbardziej ze zwierząt nie lubię węży, żmij. Ich widok na pewno by mnie nie ucieszył 😉 Z mniejszych to pająki i karaluchy.

OOooo… Nienawidzę pająków, są straszne i nawet te z nóżkami jak niteczki wywołują we mnie strach!! Blee…

Moja 2,5-latka twierdzi, że boi się :
wilka, który chciał zdmuchnąć chatkę świnek, ale uwielbia tego, który trafił do zaczarowanego lasu;
dinozaurów, bo mają duże zęby
oraz pająków, bo ich nie lubi, z wyjątkiem Kleofasa Pająka z serii „Opowiem Ci, mamo”.

Panicznie boję się kleszczy, unikam nawet spacerów po lesie bo oczami wyobraźni widzę jak kleszcz wbija mi się w skórę brrrr

Krótki wywiad i tak: synek najbardziej boi się pająków,mąż węży, a ja dzików i wron szarych. Świetne książki. Pop-upow brakuje na rynku bardzo.

Ja się boję kogutów! Obecnie mieszkam w centrum miasta, więc takie spotkanie mi nie grozi, ale w dzieciństwie mialam nieprzyjemne zdarzenie i do dziś mam traumę.

Wąż. Ostatnio byłam w zoo. Wąż zamknięty w szklanym terrarium. Stałam 40 cm od niego. Dzieliła nas tylko szyba. On syczał na mnie i się stroszył. Bałam się nawet przez tą szybę… Szyba była bardzo czysta- więc złudzenie, że jest tuż obok – było bardzo realistyczne 🙂

Kura.Widziałam jak byłam malutka jak dziadek obciął jednej głowę i ona zaczęła skakać a sama kura bez głowy biegła w moja stronę.Do dzisiaj mam traumę:D

Od małego bałam się kur. Babcia miała i ich mnóstwo. Traumą było dls mnie wychodzenie przed dom żeby się pobawić. Miałam wrażenie, że wszystkie patrzą tylko na mnie i zaraz skoczą i mnie zadziobią. To zdecydowanie najbrzydsze zwierzęta na świecie. I te ich gdakanie. Brrr. Do dziś się ich boję i mnie ciarki przechodzą na ich widok.

Strasznie boję się pająków. Takie małe i brzydkie coś, a wzbudza ogromną panikę we mnie. Brrrr. Na jego widok piszczę, krzyczę i co nie tylko. A najlepsze jest to, że w mej obronie nawet 6 letnia córcia czasem staje ? ale nic na to nie poradzę, że pająki tak mnie odpychają i wzbudzają strach

Największy wręcz paraliżujacy strach od dziecka wywołują we mnie ślimaki. Do tego stopnia że nie mogę nawet na nie patrzeć na zdjęciu… bleeee

ja boję się najbardziej niedźwiedzi uh.

CHRABĄSZCZE! Te straszne, wielkie, latające w amoku po łąkach podczas letnich wieczorów. Koszmar. To uczucie kiedy taki chrabąszcz na ciebie wpada swoim tłustym włochatym cielskiem jest najgorsze na świecie. Boję sie ich panicznie od dziecka, kiedy starsze rodzeństwo straszylo mnie ze takiego zlapie i zawiąże na nitce jak psa na smyczy ? I nikt mnie nie przekona ze są pożyteczne!

Najbardziej się na świecie boję, gdy choruje zwierzę moje. Zwierzęcych strachow mam niewiele, bo to moi przyjaciele. Respekt jednak we mnie wzbudza wilk i dzika locha duża. Gdy po lesie sobie czlapie, czasem takie strachy łapie. Z żubrem, niech kto chce mi wierzy, dobrze się spotkać w Białowieży jak na trawie spokojnie leży. Wzbudza respekt mój i podziw, gdy po rezerwacie dumnie chodzi. Natura to nasza wspólna Matka, która radę ma dla każdego gagatka: „Dbajmy o siebie wszyscy nawzajem, czy mrozik zimą trzyma, czy też pachnie majem.” I jeszcze dodaje z poważną miną: „Jesteśmy jedną, wielką Rodziną”.

Niesamowicie boję się krów. Są takie duuuuże i tak się dziwnie zawsze patrzą… Brrrrrr. Ku mojemu utrapieniu pastwisko miałam całe dzieciństwo po sąsiedzku. Na szczęście płot dawał złudzenie (bo z krowami wg mnie nigdy nic nie wiadomo) bezpieczeństwa. Do szkoły średniej i na studia dojeżdżałam pociągiem, a moja droga na stację PKP wiodła… nie inaczej – przez środek pastwiska! Ileż to razy biegłam jak wariatka obciążona kilkukilogramowym (wałówka od mamy dla biednej studentki) plecakiem, bo wydawało mi się, że „krowa mnie goniła”. I chyba genetycznie obciążyłam 2 swoich dzieci, bo oboje mają … alergię na białko mleka krowiego 😉

Kocham pająki, węże, szczury, na równi z psami, kotami czy misiami panda… Zwierzaki każdej maści, wielkości, ubarwienia. Mogą syczeć, gdakać, tracić futro, ślinić się i wytwarzać śluz. Nic mnie nie rusza. Przytulę i wezmę na dłonie każde, ale…dostaję spazmów na widok krocionogów. Przebierają tak szybko tymi swoimi mini nóżkami, a w moim umyśle potęguje jedna myśl:nie ucieknę, zaraz mnie dotknie, i to nie jedną łapą, nawet nie czterema czy ośmioma a setkami, tysiącami obleśnych odnóży. Mam mdłości pisząc o swoim strachu. A mimo, że tarantula na moich dłoniach nie robi na mnie żadnego wrażenia, tak jakikolwiek krocionóg powoduje mój odwrót. Nie mogę ich oglądać nawet w encyklopedii.

węże i wszelkie beznogie, pełzające padalce… kmienieję, nieruchomieję – nic na to nie poradzę…

Ostatnie spacery po lesie w ramach ferii u dziadkow pełne były niezwykłych spotkań, widziałyśmy łosie, sarny, daniele i jastrzębie. Ale osa latem wywołuje strach i paniczne odganianie

Gdy tak łypie z boku okiem, mam wrażenie, że się ciut ze mnie naśmiewa. Bo i jest w nim coś słodkiego, a mocno przebiegłego. Któż inny potrafi przeobrazić się… w apetycznego hamburgera wypełnionego sałatą? Albo kłodę drewna, którą fale rzeki wyrzuciły na brzeg? Właśnie on. Aligator amerykański.
Niepozorny krokodylek, który czai się w bagnie, by…
– pac!
Nie ma mnie. Jestem wciągnięta w głębiny. Próbuję złapać oddech, ale widzę tylko wielkie zęby. I wielkie oczyska. I wielką łapę, która…
**
Wtedy się obudziłam. Zlana potem, wystraszona, drżąca (z zimna?).
I powiedziałam sobie: nigdy więcej filmików o tych nie-winnych gadach!!!
Amerykański aligator, choć niby wiem, że nigdy się nie spotkamy, wciąż budzi we mnie stracha, co ma tak wielkie oczy… że aż strach się bać! 😉

Kaczor. Zdecydowanie Kaczor.

U nas tej zimy rządzi.. bóbr! Siedzi, ostrząc swe bobrze siekacze i przez okienko żeremia bacznie nas obserwuje. Całkiem duży z niego zwierz, sieje postrach wśród lokalnych gatunków. A gdy idziemy na spacer, kroczymy dróżką, „szef” przed nami, niezlękniony! Dziwi ów fakt i przeraża, bowiem to my czujemy respekt i strach przed bobrem, a nie odwrotnie.

Skolopendra yyyyy. ..bleeee ee. ….

Zdecydowanie jadowite węże i szczury…sama nie wiem co bardziej! Szczur „zamordował” moją świnkę morską i to wydarzenie odcisnęło ogromne piętno w moim życiu. A węży boję się tak bardzo, że w kinie podczas seansu Kill Bill, w trakcie pamiętej akcji z czarną mambą krzyczałam na całą salę…no cóż wrażliwa jestem?

Kogut ! Wspomnienia z dzieciństwa wywołują u mnie strach przed tym właśnie zwierzęciem. 😀 Wakacje spędzane u babci, na wsi i gonitwę stada kur po podwórku, mam przed oczami do dzisiaj. Rozwścieczonemu kogutowi czasem nawet udało się dziobnąć mnie w pupę. Dlatego chyba już zawsze będzie wzbudzał u mnie respekt. 😉

Zwierzęta mają to do siebie, że gdy nie są głodne/niepokojone, nie powinny atakować. Dlatego najbardziej boję się człowieka – to zwierzę jest nieobliczalne. Nigdy nie jest się pewnym, co zrobi.

Nie lubię żmij, panicznie się ich boję. Idąc na grzyby zawszę się modlę aby jej nie spotkać. Grzyby uwielbiam zbierać ale z nią się spotkać to już nie bardzo. Gdy już ją spotkam to wszystkiego mi się odechciewa, serce bije jak szalone i już tylko pozostał kierunek domu.

Panicznie boję się krocionogów. Jak dla mnie za dużo odnóży, członków, czułek i dodatkowo czyhają na mnie, gdy chcę odpoczać na pieńku w czasie ukochanych spacerów po lesie. Moja wyobraźnia podpowiada mi, że te „robaki” mogą przybierać wymiary pociągu i pożerają nieświadomych grzybiarzy 😉

Najbardziej obawiam się dużych, włochatych pająków! Brr…

Po pierwsze PAJĄKI – irracjonalny strach
Po drugie -WSZYSTKIE ZWIERZĘTA ZNAJDUJĄCE SIĘ BLISKO MNIE NOCĄ W LESIE – począwszy od tuptającego jeża, poprzez świecące oczy lisa po groźne chrumkanie lochy z warchlakami – to już uzasadniony strach
Po trzecie – KROWY. Gdy je dawno temu (☺) pasłam u babci, jedna z nich dostała szału, skakała, biegała i… zaczęła mnie gonić! Nie mając szans na schronienie ani ucieczkę (była już tuż za mną) w ostatniej sekundzie kucnęłam, schowałam się w kłębek. I to mnie chyba uratowało – oberwałam „tylko” kopytem w plecy jak nade mną przeskakiwała. W innym czasie inna krowa poturbowała mojego dziadka, ale to inna smutna historia.
Pozdrawiam☺

OMG! Myślałam, że tylko ja tak mam, że boję się krów. Musimy założyć grupę wsparcia! 😉

Od dziecka panicznie boję się GĘSI. Zaciekle potrafią bronić swego terytorium i są niezwykle uparte. U mojej cioci nawet wilczur obawiał się gęsi, która pilnowała podwórka.

Boję się myszy! Mysz jak mysz, jednak jako młode dziewczę miałam bliskie spotkania z przedatawicielem gatunku. Upodobały sobie moją szafę jako miejsce spania. Nie miałabym nic przeciwko, ale gdy nie dawały mi spać i chciały zobaczyć z bliska jaki mam kolor oczu i co czytam, powiedziałam basta!

Moje dziecko nie boi się panicznie zwierząt, ani owadów, ani ssaków, ani ryb, ani płazów czy gadów. Jest pozytywnie nastawione, szczególnie do pająków i owadów, które kocha obserwować podczas spacerów. Ma w sobie jednak dystans i ograniczone zaufanie szczególnie do nieznanych gatunków zwierząt oraz zwierząt bez właścicieli. Obserwując swoją pociechę widzę jej wyczucie, na ile może sobie pozwolić zaprzyjaźnić się ze zwierzęciem. Nie każde przytuli, nie każde dotknie, nie do każdego podejdzie, ale też nie panikuje, gdy zwierzę zbliża się. Co najważniejsze wie, jaką pozycję bezpieczną należy przyjąć, gdy zwierzę atakuje. Kiedyś na placu zabaw ( Zwierzę w takim miejscu nie powinno przebywać) skakał koło niej szczeniak i złapał jej czapkę. Odczuła to jako niebezpieczeństwo i przyjęła pozycję stosowną do sytuacji, gdy atakuje zwierzę. Byłam z niej bardzo dumna, nie panikowała, tylko spokojnie zwinęła się w kłębek na ziemi osłaniając rękami tylną cześć głowy. Gdy do niej podbiegłam była bardziej spokojna ode mnie. A szczeniak… jak to szczeniak bawił się czapką. W lesie uważa, że najniebezpieczniejszy jest wilk i twierdzi, że takiego wilka, który za blisko podchodzi trzeba szybki omijać i ratować się pozycją bezpieczną, jeżeli już uciekać się nie da. Dlaczego wilk? To chyba wiemy wszyscy od Czerwonego Kapturka…

Rzutem na taśmę – przyjmując na rękę ptasznika – oswoiłam strach przed pająkami (znaczy – nie wrzeszczę już jak opętana, tylko zwiewam).
Ale wciąż za nic w świecie nie wezmę do ręki ryby… to śluzowate paskudztwo się rusza w tak nieskoordynowany sposób, że aż mi ciarki po grzbiecie biegają. Mogę na nie patrzeć, ale nie zamierzam dotykać! Na szczęście ktoś wymyślił trawlery i mogę zjadać rybę właściwie jej nie ruszając. Bo jeść lubię, taka ze mnie hipokrytka 😉

„Ja nikogo się nie boję!

Choćby niedźwiedź… to dostoję!”
– mogłabym powtórzyć dumnie za Stefkiem Burczymuchą. 🙂

Mogłabym… gdybym nie była takim boi-dudkiem. Tak! Przyznaję się. Oprócz zamiłowania do karmelków i drapania po pleckach wyssałam z mlekiem mamy strach przed myszami. Nie ważne czy leśna, polna, ryjówka czy orzesznica. Mały gryzoń powoduje u mnie ciarki na plecach i drętwienie rąk. Obie z mamą na hasło „mysz” wskakujemy na krzesło, stół, w męskie ramiona, gdzie popadnie! Serio!
I żadne tam „Przecież to tylko mała myszka!” nie działa.

Mój strach wywołuje… pterodaktyl 🙂 Parę lat temu, gdy jeszcze nie miałam dziecka, wymyśliłam dla bratanicy zabawę z pterodaktylem. Tym pterodaktylem byłam ja, goniłam uciekającą dziewczynkę, trzepocząc skrzydłami (rękami). Tak się w naszej rodzinie przyjęła zabawa, że teraz wszyscy znają pterodaktyla i się go boją. Na szczęście jest to strach wyłącznie na potrzeby zabawy. Mam nadzieję, że i moja córka Otylka, gdy podrośnie pozna Pterodaktyla, ale będzie się go bać tylko podczas zabawy.

Dzień dobry. Ja najbardziej boję się jakiegoś dziwnego zwierza z rodziny kotowatych i gadów zarazem, który zawsze daje o sobie znać dziwnym mruszeniem, bulgotaniem i burczeniem- a po chwili cała czekolada z szafki znika, więc apetyt ma ogromny! 😉
Pozdrawiam serdecznie.

Nietoperze! Od zawsze kojarzą mi.się z latającymi myślami, których też nie cierpię, Ale atakują włosy. A przed myszą można zwiac na krzesło

Nic nie budzi mojego strachu tak bardzo jak niepozorne zwierzątko z rodziny pajęczaków. Spotkanie z nim grozi w wielu przypadkach dramatycznymi konsekwencjami zdrowotnymi, wymagającymi wielomiesięcznego leczenia. Kleszcz. Obawa przeniesienia go do domu wczepionego w moje ciało spowodowała, że rzadko odwiedzam łąki, a nawet bardziej zaniedbane parki.

Mi do glowy nic nie przychodzi. Ale moja córka boi sie zwierzat 🙁 pomozcie mi ją z nimi oswoić 🙁

Ja najbardziej boję się kleszczy, ponieważ mąż jest chory na boreliozę i wiem, jak paskudna to choroba, a te małe skubańce to przenoszą 🙁

Szczur i pająk.Wiem,że mało oryginalnie,ale na widok każdego z nich sztywnieję i mam atak paniki.To jwd6ne zwierzątka,ktòrych bym nie dotknęła za żadne skarby świata.

Ja najbardziej boje sie dziwnego zwierzęcia – Czasopożeracza. Unikam go jak ognia, a i tak depcze mi po piętach… staram sie zostawiać go daleko w tyle i mieć CZAS na bycie tu i teraz: z dziećmi, z mężem, z rodzicami i przyjaciółmi, sama ze sobą. Ale ten straszny zwierz i tak ciagle przeszkadza, czesto sprawia, że czas przecieka mi przez palce i marnuje sie na bezsensowne przeglądanie głupot w Internecie. A dzieci rosną jak szalone, rodzice i dziadkowie starzeją się zbyt szybko. Dlatego to zwierze wzbudza mój strach i mobilizuje do instynktownej ucieczki i działania.

Gdy byłem mały (ok. 2 lat) bałem się gumowego krokodyla, dlatego mama, chcąc odstawić mnie od piersi, włożyła go pod bluzkę i poskutkowało. Została trauma na całe życie 🙂

Rekin! Od czasu gdy byłam dzieckiem i przez szpary między palcami oglądałam „Szczęki”! Do teraz na myśl o wakacjach nad ciepłym morzem przechodzą mnie dreszcze… ;]

Taka wypchana wiewiórka, która stała na biurku w pracowni biologicznej. Nie wiem kto mnie bardziej przerażał. Ta wiewióra czy pani od biologii? Obie wciąż powracają w koszmarach. Brrrr!

Szczury budzą we mnie przerażenie, może dlatego, że gdy byłam dzieckiem, mama wysłała mnie po kompot do piwnicy. I tam koło mojej stopy przebiegł szczur. Pamiętam tylko jego jakby cień i swoje przerażenie 🙂 Wiem, że szczury są bardzo inteligentne, wielu ludzi trzyma je w domu jako zwierzątka domowe, wiem że ludzie testują na nich różne świństwa… Niestety nie znalazłam jeszcze sposobu na to aby ten lęk jakoś oswoić. Czasem zastanawiam się co zrobię jeśli któryś z moich synów poprosi o szczurka 🙂

Takie nie do konca prawdziwe to zwierze… Jednak od lat wielu jest mym postrachem i mimo ze juz wiem, ze tak naprawdę to nawet nie istnieje, to dalej sie boje. O wilkołaku mowa. Horrory mi nie straszne, lwie zeby tez nie, jad żmiji tez nie… tylko ten wilkołak. Pan Kleks i jego wilki chyba miały w tym swoj udział. Szczypta wyobraźni, jakis artykuł w Świerszczyku bodajże i strach na resztę życie pozostał 😉

Żadne 🙂 kochamy zwierzęta te z lasu i te z wody 🙂 uwielbiamy je oglądać, o nich czytać i naśladować ich odgłosy 🙂

Dla mnie najbardziej obrzydliwe są węgorze ale największy strach wywołuje u mnie perliczka i indyk. Gdy byłam mała sąsiedzi mieli ogromnego indora, a ja czerwoną czapkę. Zawsze początek mojej wizyty kończył się sprintem przez całe podwórko. Za mną biegł gulgoczący indyk usiłujący zlikwidować konkurencyjną czerwień czapki. Moi rodzice mieli natomiast 3 perliczki, które były uczulone na mnie i moją siostrę. Też często pokazywały pazurki.

Jeśli liczy sie BUKA to właśnie ONA :/ z tych zwykłych obrzydliwcow – karaluch….

Komarzyce czyhające w moim wyciągu kuchennym aż zapadnie wieczór. Mój malutki synek spał słodko całą noc, a ja przez dobre cztery miesiące prawie nie spałam bojąc się że go pogryzą. Co najgorsze żadne naturalne olejki i tym podobne na nie nie działały. A widząc mnie ledwo żywą, każdy kiwał głową ze zrozumieniem ( „niemowlę spać nie daje”). Dobrze, że mamy zimę 🙂

Strach zdecydowanie wzbudza we mnie każde zwierzę, które…mam w całości do przyrządzenia na obiad. 😉 Dopóki byłam studentką i gotowało się tylko piersi z kury lub raczyło się gotowymi obiadami w restauracjach albo u rodzinki, jakoś nie zastanawiałam się nad tym, co dokładnie jadłam. Odkąd sama jestem żoną i mamą, często przygotowuję królika, kurę, indyka w całości. Nie ma nic straszniejszego niż wyobrażenia o tym, że te zwierzęta biegały sobie po ziemi, pałaszowały ziarna bądź trawę, miały pióra/sierść, miały oczy, wydawały dźwięki… Brrrrr! Zawsze przed dotknięciem i umyciem tych stworzonek odmawiam zdrowaśkę. 😛 A tak całkiem serio, coraz bliżej mi do przejścia na wegetarianizm… 🙂 Przesyłam serdeczności.

Małpy! Dawno, dawno temu. Za górami, za lasami, na wchodzie Polski żyła mała Kasia. W wakacje wybrała się z rodziną do zoo. Przechadzała się alejkami, razem z kuzynem obserwowała różne zwierzęta. Zatrzymała się z kuzynem obok klatki małpek. Jedna z nich podeszła do krat i obsikała wiiiieeeeelkim strumieniem kuzyna! Od tej pory małpy to dla małej Kasi najstraszniejsze stworzenia na lądzie 🙂

Mały to bardzo zwierz
Jednak kiedy o nim myślę
Ciarki mam – czy już wiesz, kto to jest?
Lato mi psuje
Nad wodą i w lesie często dokazuje
Lubi wieczory
Prowadzi z ludźmi nie fair amory!
Bzyczy i bzyczy
Sam dźwięk skrzydełek uderzania
Zabrania mi spokojnego spania
Lubi zabawę w chowanego
Zwłaszcza nocami
Kiedy ze snu słodkiego wyrwany
W nierówne stajesz z tym zwierzem tany!
Czerwień uwielbia
Niczym wampirek
Jeśli się jej (bo w rzeczy samej -tylko w kobiecie może tkwić tyle pomysłow i zwinności- że doprowadza wielkiego człeka do złości ,aż do szpiku kości)
I pozostawia niespodziankę
Po swych łowach wygranych
A człek się drapie jak opętany!
Komarzyca – o zgrozo!
Strach we mnie wywołuje,
Slysze bzyczenie
Niepokoj i narastający lęk
Od razu czuję!

Moze to dziwne, ale panicznie boje sie golebi. Cierpie na ornitofobie. Jak na ironie moj maly synek uwielbia ptaki 😉 a ksiazki sa cudne. Pozdrawiam

Indyk. Teraz mój Szymus go zjada i już się go nie boję:)

Ptaki. No po prostu umieram ze strachu przechodząc obok tych zwierząt 😉 Najgorzej z gołębiami – wizyta na rynku w Krakowie przyprawia mnie o szybsze bicie serca, wcale nie z podniecenia czy przejęcia wizytą w tym jakże cudownym miejscu. Boję się właśnie wszechobecnych tam gołębi 😉 nad morzem podobnie z mewami. Uświadomiłam sobie ten strach podczas zwiedzania z Córką wystawy ptaków ozdobnych. Fatalnie czulam się na miejscu, dopiero poczułam ulgę po wyjściu na zewnątrz. Wtedy to wszystko stało się jasne 😉 Ja po prostu boję się ptaków i źle się czuję w ich pobliżu.

Kura! Przeraża mnie na tyle,że nie umiem się do niej zbliżyć, a myśl o tym, że mogłaby mnie dotknąć nogą mnie osłabia 😉

Węże.. Przepanicznie się ich boję.
Nawet sama nazwa to dla mnie prawie jak „imię, którego nie wolno wymawiać”.
Przeglądając książki przyrodniczne czy encyklopedię szybko i z dużym obrzydzeniem przerzucałam strony,na których znajdowały się zdjęcia węży.
Teraz czytając dzieciom mam podobny odruch, ale muszę się jakoś powstrzymywać, bo czesto znają fabułę na pamięć i po prostu nie da się ich oszukać.
Więccccc czytającccc np. Gruffalo ssssstaram ssssię jak mogę i nawet wężżżża poudaję ?

Najbardziej boję się ogromnych wlochatych pająków, które mają grube odnóża, falujące futerko i duże odwłoki.Brrr… A najbardziej nie lubię w nich tego, że są mądre i potrafią wykiwać człowieka!

Zdecydowanie nietoperze! Nie wiem, czy to dlatego, że będąc dzieckiem usłyszałam od Babci, że mam uważać, żeby nie wplątały mi się we włosy… czy dlatego, że raz wleciały mi nocą do domu przez komin :/

Wbrew pozorom nie pająki i nie żadne lwy czy tygrysy…ja boję się ropuch-są obślizgłe i brzydkie i mam do nich uraz po lekturze „Calineczki”

Oryginalna nie będę-boję się pająków.Zwłaszcza tych dużych i pojawiających się znienacka.Ostatnio taki wyjątkowy okaz ukazał mi się w samochodzie.Na szczęście akurat z niego wysiadalam,bo jakbym go zobaczyła w czasie jazdy,to mogłoby się to źle dla mnie skończyć.

Strachy Matki.
Strach budzi we mnie paw. Szczególnie ten nagły, spod kołdry Męża wypadły… lub ten malutki, żółciutki bączek wyfruwający tuż spod Szymonkowej pieluszki…

Szczerze nienawidzę i panicznie boję się os. Do tego stopnia, że będąc opiekunem na obozie językowym prawie zdjęłam koszulkę przy swojej grupie, gdy osa dziabnęła mnie w biust. A gdy wleci mi do mieszkania to zamykam pokój, po którym lata i czekam na męża. To pisałam ja-Joanna, dorosła poważna osoba, matka dwójki dzieci. Pozdrawiam 🙂 Ps. pająków żab i innych gadzin się nie boję, bo nazwisko w podpisie zobowiązuje; )

Najstraszniejsze są gęsi. Taka gęś jest całkowicie nieprzewidywalna: zawsze atakuje bez zapowiedzi i wszystko może ją skłonić do ataku.

Najbardziej ze wszystkich zwierząt boje sie człowieka. Jest nieprzewidywalny czasami okrutny i niemiły zanieczyszcza środowisko i moze być niebezpieczny nawet gdy jest najedzony

Dokładnie tak !!!

Nieodmiennie wilk. Opowieści babci, która była na Syberii zrobiły swoje! ?

Strach przed sroką zawsze wywoływał u mnie ciarki na plecach.
Jak wiadomo sroki kradną i bałem się, że ukradną mi buty i nie będę umiał wrócić z lasu.
Dlatego należy pamiętać, żeby na piesze wędrówki zawsze zabierać mocne wysoko wiązane obuwie.

Haha a ja do dziś boje się gęsi i kogutów 😀 pamiętam jak za dziecka chodziłam do sklepu i gęsi mi drogę zastępowały. Kiedy podchodziłam one na mnie syczały i biegły za mną :p zdarzało się ze szlam dłuższą droga bo one zawsze w jednym miejscu jakby na mnie czekały 🙂 a kogut u dziadka mnie gonił bo zabierałam jajka jego kur ;p

Niestety ale od bardzo dawna strach u mnie wywołują węże. Nawet samo to słowo przyprawia mnie o dreszcze… Oczywiście w związku z tym gdy jesteśmy w górach, ja jestem jedyną osobą która spotka na swojej drodze ta wielka tłustą gadzinę 😉 Że też nie mam fobii na jakieś małe słodkie puchate stworzonka… 😉

A ja się boję krowy. Tak poprostu. Ma rogi, kopyta i dziko ryczy. Do tego są laciate czyli nie wiadomo jakie. To dziwne ale krowy mnie przerażają choć lubię sery i mleko.

Ze zwierząt to zdecydowanie najgroźiejsi są ludzie 😉 No dobra i mój kot jak jest głodny 😀

Oj ja odrazu wiem co napisać boooo przeżyłam koszmar w dzieciństwie ?nie wiem co prawda czy to nadaje się do tego żeby o tym pisać bo dość krwawe wspomnienie Ale…. Dawno dawno temu… hihii ?będąc małą dziewczynką ?odwiedzając Dziadków❤, rodziców mojego Wspaniałego Tatki ❤, mieszkających na tak zwanej” Wsi” tak bliskiej memu sercu ❤ karmiłam zwierzwierzaki ??? ?bo BARDZO TO Lubiłam i tak sypę.. . Sypę ziarenka … kokokooo ojj dumna i zadowolona z siebie Betinka ?wyfryzowana i w falbanjach niczym w tancy z gwiazdami kręcę się i wtedy … pobiegł do mnie ON ???LILIPUT KOGUT…. AGRESOR… WŚCIEKŁY NICZYM LEW ZAATAKOWAŁ MNIE ? I ZACZĄŁ SIĘ TANIEC WYGIGMNANIEC NICZYM NA KORRIDZIE PRÓBOWAŁAM WALCZYĆ ALE.. . ON WDRAPAŁ SIĘ NA MNIE I USADOWIŁ NA GŁOWIE ? SZPONAMI ZACZEPIŁ SIĘ MOICH WSPANIAŁYCH KUCYKÓW DWÓCH I DZIOBAŁ… DZIOBAŁ… OJJJ Mój KRZYK postawił na nogi wszystkich w okolicy ? wszyscy śpieszyli Beti na pomoc ale pierwszy był parzy mnie Dzidziuś mój Bohater i Wybawca który wyswobodził swoją ukochaną miastową wnuczkę ze szponow SZALONEGO KOGUTA LILIPUTA??? i TAKIM sposobem od dzieciństwa prześladuje mnie ten koszmar i na widok LILIPUTA NIE WIEM czy uciekać CZY udawać twardziela co prawda troszkę urosła 158?więc istnieje możliwość iż napastnik NIE zdoła się NA MNIE Tym razem wdrapac ????? ale ZAWSZE w przesladujacym mnie koszmarny snie na jawie czy nie JEST ON…. KOGUT LILIPUT Chcący mnie zadziobać…

O matko!!! Ale straszna przygoda! Pamiętam, jak w dzieciństwie usłyszałam o podobnej historii. Kogut zaatakował mojego kolegę Grzesia, gdy odwiedził babcię na wsi. Wtedy cieszyłam się, że moja babcia mieszka w mieście 🙂

No wiecie co, że tak od razu negatywnie o zwierzętach mamy myśleć. No, ale dobrze jeśli już o STRACHU ma być, to ja STRASZNIE lubię słonie, one są tak pokojowo nastawione do świata. To jedyne zwierzęta, które nie mają naturalnego wroga, sieją pokój wszędzie gdzie się pojawią… szkoda tylko, że to one tak STRASZNIE boją się człowieka..

Przed zwierzętami powinniśmy czuć respekt. Zdrowy rozsądek powinien nam nakazywac ostrożność. To jest w końcu zwierzę i nie wiemy czy i kiedy poczuje się zagrożone. Najbardziej nie lubię jednak pająków. Może nie ma fobii, ale jednak. Najwiekszy problem pojawia się jednak nie kiedy go widzę ale kiedy gdzieś zniknie. Gdzie on jest? 😉

Strach mnie oblatuje, gdy DZIK po osiedlu grasuje 🙂 a moja głowa kombinuje gdzie ja z wózkiem się zademaskuje 😉

najbardziej boje sie ze jak rozbije jajko to bedzie tam embrion kurczaka

Jedyne zwierzęta, których się boję to te które wpadają na mnie przypadkiem podczas spaceru, np. pająk latem albo spłoszony nietoperz nocą.

Indyki. Dziecieciem bedac gonily mnie kiedy wracalam ze szkoly. Szybkie potwory, nie ma co. Dekady pozniej przenioslam sie – jako kobieta w wieku srednim – do wsi na koncu swiata. Pech chcial, ze sasiedzi posiadali barwny inwentarz, w tym wielkiego, tlustego indyka, ktory – pech chcial – wiecznie lazil przed moim domem. Z domu wychodzilam tylko kiedy indyk byl poza zasiegiem wzroku i szybkiego biegu ;P Po pol roku indyk wygral – zapowiedzialam mezowi, ze albo sie przeprowadzimy albo zabieram swoje sexi cialo i kota i wracam do rodzicow ;PPP Nadal jestem mezatka a najblizszy indyk siedzi w zamrazarce supermarketu. Bo dobry indyk to martwy indyk! ;D

Nietoperzy 🙂 jak byłam mała to wpadł do mojego pokoju nietoperz. Miotał się po pokoju a ja schowałam się pod kołdrę i wołałam mamę aby go wygoniła. Oczywiście mama pomogła :)Zawsze bałam się jego zębów i pazurów, że wczepi mi się we włosy i wgryzie się w głowę. Jak go widzę to zawsze przed nim zwiewam 🙂

dziki bezpański pies

Kogut. Do dziś pamiętam moje przerażenie, gdy biegl za mną.. o zgrozo ! Najgorsze, że był szybszy..dogonił i dziobal w nogę… brrr

Ja najbardziej boje się myszy. To trochę dziwne bo np uwielbiam chomiki,ale gdy taka dzika mysz na mnie „wyskoczyła” to myślałam ze mnie zagryzie. Taka mała a taka Straszna!

Strach wzbudza w nas DUŻE ZWIERZĘ. Ja pomyślałam CZŁOWIEK. Mąż: Człowiek jako taki nie, LUDZISKA już tak. Bo człowiek, który ma władzę, a nie ma serca może okazać się zwierzem.

Strach wzbudza w nas MINI ZWIERZĘ. Widziane pod mikroskopem. Roztocza…

Tak!

dla mnie koszmarem z dzieciństwa oraz dorosłego życia stał się GAJOR, niby tylko gęś czy gąska która tylko trochę koąsa, ale gajor bardzo duży wnet w me życie się zasłużył. Gdy z kuzynką na wsi u dziadków cudownych się bawiłyśmy a wiadomo że tam zwierzątka są u siebie i wszędzie chodzą gdzie nóżki krzywe poniosą i właśnie taki gajor spacerował ze swoim gęsim haremem, nadle ni z tego ni z owego rozłożył ogromne skrzydła i zaczął biec przed siebie w naszym kierunku jak oszalały dziki zwierz a nie domowa zwykła gęś, jęzor miał długi jak żmija -pewnie taki ma bo tylko taki pamiętam i zaczął nas gonić jak w kreskówkach dookoła domu. Miałyśmy nadzieję że się zmęczy lub sobie odpuści te zabawy w ganianego, jednak nic z tego, latał jak na bateriach, a my we dwie ostatkiem naszych sił wpadłyśmy na schody ganku domu, przed drapieżnikiem, ja pierwsz a kuzynka druga i niestety została dość mocno szczypnieta w nogę a rana była spora, i bardzo bolesna pozostał wielki siniak w różnych kolorach,najgorsze że nikt z dorosłych nie chciał uwierzyć że tak nas ten gagatek pogonił i tylko uśmiechali się pod nosem. to jednak nie koniec tej historii -bo jednak jest prawdą że lubi się powtarzać, po wielu latach swoją pierwszą pracę podjęłam w wiejskiej szkole nad małym jeziorkiem Uroczo!!!! jednak stałymi bywalcami były tam własnie -Gęsi!!!!zawsze kiedy je zuważałam z daleka musiałam obejść całe jeziorko aby dotrzeć do szkoły, obserwowałam jak inni przechodzili obok nich i nic się nie działo jednak gdy tylko ja szłam w ich kierunku wszystkie stawały, prostowały szyje i patrzyły prosto na mnie , wystawiały jęzory i w syk -więc ja omijałam je dalekim łukiem, moim jedynym ratunkueiem okazało się kupno starego , przechodzonego samochody typu fiat 126p aby już zawsze prosto i odważnie zjawiać się pod szkołą. Od tego czsu zawsze przejeżdżając obok szalonych pataków zwalniałam i patrzyłam im prosto w oczy, nie mogły mnie pogonić i wreszcie byłam górą!!! chociaż za szybą , moja satysfakcja była wielka, To wspaniałe uczucie, a gęsi do dziś przyprawiają mnie o gęsią skórkę i siódme poty.wiem ze są podstępne i tylko czyhają aby mnie dopaść.

„Co to, moi mili? Nie stęka, nie kwili… A! To WAŻKA leci w ciszy – nikt jej pewnie nie usłyszy.”

Tak naprawdę boję się każdego zwierzęcia. Bo: pies może pogryźć (ba! nawet zagryźć na śmierć!); kot może podrapać; komar może ugryźć/swędzieć/zadrapać do krwi; kleszcz może przynieść boreliozę; dzik może zaatakować w lesie na grzybach; małpa i osioł mogą ugryźć w zwierzyńcu; lama może napluć; lew/tygrys/puma/itp. mogą zaatakować nas w zoo (a są przypadki, że zjedzą); karalucha możemy przypadkiem zjeść w kanapce (bleee); ślimak może zjeść i obślinić nam całe uprawy w małym ogródku na działce; mole mogą zjeść ubrania i znaleźć się w mące na naleśniki; sowa może wystraszyć nas na śmierć; pająk może przynieść deszcz, jeśli go zabijemy, możemy zjeść go w nocy, bo takie są badania (albo po prostu podnieść adrenalinę); kura może zadziobać (albo przestraszyć, gdy biega z odciętą głową, brr); jeż może ukłuć; osa może ukłuć tak, że w końcówkach włosów czuć prąd… I każdego z tych zwierząt mogę się bać. Czasami boje się naprawdę.
Ale największy mój strach wywołał wilk z Czerwonego Kapturka. Wywołał, wywył, wybiegał. Odcisnął piętno w mózgu tak duże, że nie mogę zaufać jakiemukolwiek wydaniu, choćby najpiękniejszemu tejże baśni. I nie mogę przeczytać jej dziecku. I nie kupię, nie przemogę się, choć kuszą co rusz nowe wydawnictwa kreatywnymi obrazami. Nie i koniec. Gdy byłam mała, mama chciała mnie zająć i włączyła, w dobrej, najlepszej wierze właśnie Czerwonego Kapturka. Film. Gdy mam koszmary, nawet teraz w dorosłym życiu, to albo widzę wypadające z balkonu dziecko, albo właśnie wilka, który „grał” główną rolę w filmie. Podobno baśnie braci Grimm są psychoanalityczne, podobno trzeba uważać, kiedy prezentuje się je dzieciom. Mi zaprezentowano w złym momencie. Wilk przeraża mnie do dziś.

książki przyznajemy Paulinie, która od dziecka panicznie boi się ślimaków, prosimy o przesłanie adresu na adres: mioda@strefapsotnika.pl

Wilk. Wywołuje u mnie strach, bo jest ulubionym tematem zabawy w strach mojego synka już od paru lat 😉 Mogę mieć pewność, że jak w bajce pojawi się wilk, to on zacznie bawić się w strach i koniec oglądania 😉

Woooowwww!!! Dziękujemy! Za nami fatalny tydzień ale ten zaczyna się fenomenalnie!

Człowiek. To zwierzę, które napawa mnie największym strachem. Potrafi być okrutne, bezmyślne i podłe. Niszczyć z egoizmu, zabijać dla zabawy. Oczywiście nie każdy przedstawiciel tego gatunku jest taki, ale zawsze się boję jaki akurat stanie na drodze mojej albo mojego dziecka.

Gratuluję! Książki widziałam ostatnio w księgarni i są naprawdę warte uwagi. A ja ślimaki bardzo lubię! Zdarza się nawet, że ratuję je po deszczu przenosząc z chodnika na trawę, żeby nie zostały rozdeptane. 🙂

ale fajnie 😀

Zostaw komentarz