Książki adwentowe – tegoroczne HITY!!!

Książki adwentowe - tegoroczne HITY!!!

Książek o kostrukcji kalendarza adwentowego, w 24 rozdziałach, do czytania po jednym każdego dnia grudnia, jest coraz więcej. Co roku w okresie przedświątecznym prezentujemy Wam nowości tego typu. Dziś wybraliśmy dla Was dwie propozycje na grudzień 2019 🙂 Według nas te książki adwentowe to tegoroczne HITY!

Śnieżna Siostra

tekst: Maja Lunde, ilustracje: Lisa Aisato, tłumaczenie: Milena Skoczko, Wydawnictwo Literackie, 2010, dla dzieci w wieku: 10+

 

Najnowsza książka Mai Lunde. Zapewne kojarzycie ją jako autorkę znakomitych powieści dla dorosłych („Historia pszczół”), ale tak naprawdę na świecie jest ona znana przede wszystkim dzięki swoim książkom dla dzieci (książek dla dzieci napisała aż dziesięć, a dla dorosłych – cztery). A „Śnieżna siostra” jest skierowana do wszystkich, niezależnie od wieku. Może być cudownym wprowadzeniem w magiczny i niepowtarzalny czas Bożego Narodzenia. Jest to opowieść, która pozostanie ze mną na zawsze – każdy czytelnik ma takie książki, które zapadają mu w serce i już niegdy nie znikają… tego się nie odprzeczytać 🙂 Zachwyca od pierwszego spojrzenia i dotyku – idealny format, perfekcyjnie dobrany papier i fantastyczna okładka jako zapowiedź wyjątkowej treści. A już patrząc na pierwszą niesamowitą ilustrację, czujemy, że przepadliśmy. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ te zachwycające obrazy stworzyła Lisa Aisata – jedna z najbardziej uwielbianych ilustratorek w Norwegii. Jej przepiękne, wielobarwne, oddające całą gamę uczuć, arcydzieła są magiczne w najdrobniejszym nawet szczególe. Dzięki współpracy tych dwóch wspaniałych pisarek (Lisa Aisata jest również pisarką) powstała cudowna całość, w której ilustracje stanowią integralną część podkreślającą magiczny charakter treści.

Sama historia jest tą, jakie niestety spotykają nas w życiu. Dzieje się chyba tak, że z nadejściem tego wyjątkowego bożonarodzeniowego czasu w każdym z nas budzi się jakaś tkliwość wyciągająca na wierzch drzemiące w nas smutki i boleści, które w tym właśnie czasie usilnie chcą być wspominane. I o takim traumatycznym przeżyciu opowiada ta książka… ale perspektywa i wrażliwość dziesięciolatka, który konstruuje tu świat, sprawia, że wszystko jest widziane i analizowane intensywniej, wyraźniej, głębiej… Juliana poznajemy kiedy czeka na swoje urodziny – a urodził się w wigilię Bożego Narodzenia – i zawsze był to dla niego i całej jego rodziny dzień szczególny – taki, na który się czeka przez cały rok. Ale w tym roku nic już nie będzie wyglądało tak jak kiedyś… niedawno bowiem umarła najstarsza siostra i jego rodzice trwają po tej stracie w potwornym bólu i z trudem przeżywają kolejne długie dni. I w jednym z takich dni Julian spotyka roześmianą, rozgadaną i zakochaną w świętach Bożego Narodzenia Hedwig, która jest jak światełko w tej ponurej, przygnębiającej codzienności. I przyjaźń z tą niesamowitą dziewczynką daje Julianowi nadzieję, że może jednak uda mu się przywrócić w domu świąteczną atmosferę, która rozgrzeje wszystkim serca… chociaż na chwilę. Jak się domyślacie, to dopiero początek wydarzeń, ale więcej nie mogę zdradzić – na pewno nie będzie prosto, bo w tych najcięższych chwilach tak się nie dzieje… ale tutaj wszystko skomplikuje tajemnica skrywana właśnie przez Hedwig. Jest w tej książce ogromna dawka smutku – tak, czytamy ją i płaczemy, bo Maia Lunde pisze w niej o najdotkliwszych stratach i najtrudniejszych pożegnaniach, a także o ludziach, którzy przez nie doświadczeni próbują przetrwać. I robi to tak, że porusza w nas najwrażliwsze struny… porusza nimi bardzo mocno i skutecznie. Ale jednocześnie porusza nimi subtelnie, pięknie i mądrze, wplatając w opowieść siłę współczucia, troski i ciepła, moc radości, przyjaźni, bliskości, a przede wszystkim miłości. Dzięki przewrotnie poprowadzonej akcji, Maia Lunde totalnie zaskakuje czytelnika, żeby na koniec przypomnieć mu o tym, że to dzieci posiadają magiczną moc, że dziecięca wrażliwość i mądrość ratuje świat i ratuje nas, dając odwagę i siłę, aby zawalczyć o najbliższych. I wierzcie mi, że ta książka daje prawdziwe ukojenie i budzi nadzieję, że można bolesne wspomnienia i demony ugłaskać i oswoić. A kończąc tę wyjątkową książkę, będziecie czuć magiczną moc, a ja Wam życzę, żeby pozostała z Wami na zawsze, tak jak w moim sercu pozostanie na zawsze „Śnieżna siostra”.

Grudniowy gość

tekst: Siri Spont, ilustracje: Alexander Jansson, tłumaczenie: Marta Wallin, wydawnictwo Zakamarki, 2019, dla dzieci w wieku: 6+

Co roku pokazujemy Wam adwentową nowość od wydawnictwa Zakamarki, które dzięki swojej corocznej pracy stworzyło najpokaźniejszą i robiącą największe wrażenie na naszym rynku wydawniczym, serię książek adwentowych.

Ich duży, zawsze taki sam, format, bardzo staranne wydanie wraz z płóciennymi grzbietami w różnych kolorach, piękne kolorowe ilustracje oraz wzruszające i mądre opowieści, są w wielu domach obowiązkowym elementem krótkich grudniowych dni już od kilku dobrych lat 🙂 Także u nas tak jest… bez adwentówki Zakamarków nie ma oczekiwania na święta.

W tym roku wydawnictwo postawiło na bardzo aktualny, trudny i ważny temat, jakim jest uchodźctwo. To sprawia, że książka lepiej sprawdzi się dla nieco starszych odbiorców. „Grudniowy Gość” przypadnie do gustu wszystkim tym, któzy zachwycają się „Świętami dzieci z dachów”.

„Grudniowy Gość” to opowieść o rodzinie z dwójką dzieci. Marta i jej młodszy brat Fadi, nie mogą doczekać się prezentów, świątecznej atmosfery i bożonarodzeniowych dekoracji. U ich rówieśników w oknach już pojawiły sie świecące gwiazdy i lampeczki, tylko u nich jest szaroburo. Na szczęście babcia zadbała o to, żeby od pierwszego grudnia mieli drobne upominki w kalendarzu adwentowym, bo wygląda na to, że mama zupełnie nie ma do tego głowy. Często długo rozmawia ze swoją rodziną przez telefon i potem jest bardzo smutna.

Tata dzieciaków jest przez dłuższy czas nieobecny i gdy się w końcu pojawia, zamiast prezentów, oznajmia rodzinie, że do ich mieszkania, wkrótce, sprowadzi się kuzyn, któremu udało się uciec z kraju, w którym toczy się wojna. Z jego obecnością pod swoim dachem muszą zmierzyć się dziecięcy bohaterowie tej hisotrii.

Gdy chłopak się pojawia, życie Marty i jej brata zostaje postawione na głowie. Marta musi zrezygnować z własnego pokoju, jej szkolne przyjaźnie stają pod znakiem zapytania i nawet chomik jest zagrożony! Atmosfera jest napięta, dzieci nie do końca się dogadują, aż do pewnego dnia, którego Yusuf zdradza dziewczynce swoja tajemnicę…

Sprawdźcie koniecznie co przydarzy się w lesie! Melancholijna, poruszająca, momentami baśniowa i zdecydowanie dająca nadzieję, opowieść!

Reklama

Powiązane tematy

Zostaw komentarz