Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci

dzień książki1

To własnie dziś,  2 kwietnia, jest Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Święto zostało ustanowione w 1967 roku przez IBBY (International Board on Books for Young People). Co roku inne państwo zrzeszone w tej organizacji jest gospodarzem, w tym roku jest to Brazylia. Polsce przypadł ten zaszczyt w 1979 roku.

Data nie jest przypadkowa – to dzień urodzin Hansa Christiana Andersena – Duńczyka, którego baśnie znają ludzie w wielu zakątkach globu.

Celem święta jest rozpowszechnianie czytania dzieciom i uświadamianie jak jest ważne oraz jak wielki wpływ ma na rozwój dziecka.

Dziś jest bardzo dużo imprez zorganizowanych wokół książek dla dzieci, wiele bibliotek, miejsc kultury i przyjaznych dziecku organizuje ciekawe spotkania. My wybieramy się na warsztaty do zaprzyjaźnionej księgarni 🙂

Z okazji tego święta mamy dla Was propozycję zabawy – napiszcie w komentarzu do tego posta jaka jest wasza (lub waszego dziecka) ukochana książka dla dzieci i krótko uzasadnijcie wybór. Wybierzemy 5 najciekawszych odpowiedzi i nagrodzimy pięknymi i mądrymi książkami:

  1. „Agentka” Piotr Wawrzeniuk
  2. „Królik i Chopin” Miguel Sousa Tavares
  3. „Królewna” Roksana Jędrzejewska – Wróbel
  4. „Ignatek szuka przyjaciela” Paweł Pawlak
  5. „Florka. Mejle do Klemensa” Roksana Jędrzejewska – Wróbel

Każdy kto zostawi komentarz dziś do godziny 24.00 i udostępni post na Facebook’u weźmie udział w zabawie. Do dzieła! no i oczywiście nie zapomnijcie poczytać dzieciom! 🙂

12919375_10153690665068305_1178689727_o

 

12914752_1165704210128322_32053586_o

Reklama

Powiązane tematy

Komentarze (44)

Wielka księga uczuć – G. Kasdepke. Mądra, zabawna, pomocna w zrozumieniu tego, co czujemy. Moje dzieci ją uwielbiają, zadają mnóstwo pytań, książka prowokuje do rozmów. Dobrze się ją czyta.

Uwielbiam Dzieci z Bullerbyn za klimat, humor i swobodę dzieciństwa. Chciałabym takiego dla moich dzieci.

Moja ulubiona seria ksiazek z dziecinstwa to Opowiesci z Narnii, ktore wspaniale rozbudowaly moja wyobraznie, az chce sie wejsc do szafy i przeniesc do Narni. A takze Akademia Pana Kleksa gdzie na kazdej stronie przezywalam z bohaterami nowa przygode i marzylam o takim nauczycielu jak Pan Kleks – nauka za mna ale moze jeszcze sie taki trafi mlodszemu pokoleniu

Ulubiona książka: hmmmm 2,5 letni J. ma ich trochę, choć ostatnio zakupiliśmy „O wilku który trafił do baśniowego lasu” i dzieciak przestał się bać wilka z opowieści o czerwonym kapturku. Poszliśmy wiec za ciosem i zakupiłam „O wilku który chciał zmienić kolor”. Na dobranoc obowiązkowa lektura po kilka razy czytamy. Najlepsze jest to że opowiadamy o wilku wracając z przedszkola pokazując kolory-świetna zabawa. A szarlotka na którą jest przepis w książce „O wilku który trafił do baśniowego lasu” jest na serio pyszna, a ile było zabawy przy czytaniu przepisu i pieczeniu – napiszę tylko tak, że ja , syn, książka oraz kuchenna podłoga były bardzo zaangażowane w przesiewanie mąki na szarlotkę.

Mikolaj mowi 35. Maja Ericha Kaestnera. Bo jest zajebista, mowi. 😉 P.S. Mikołaj to tata, czytał książkę Jankowi, lat 6.

Od jakiegos czasu najbardziej lubianymi przez moje Potworzęta (3,5roku i 5lat) książkami są te o przygodach słonia Elmera. Sa to ciepłe iopowiesci, ktore nieustannie nas bawią i czegos uczą. Do tego Starsze z Potworząt uczy się czytać, więc duże litery bardzo jej to ułatwiają.

Trudno o ulubioną książkę, jeśli czyta się nałogowo, a właściwie tak czytają moi chłopcy. Tymek wymienia kilka: Baśniobór, Percy’ego Jacksona, Meto – w książce powinno się dużo dziać i bohaterowie muszą mieć wiele przygód. Ulubiona książka się zmienia, ale ciągle wraca do Mikołajka. Nie pogardza jednak poważniejszymi lekturami, razem z Tatą przeczytali Bajki robotów. Piotruś kocha bajki i baśnie i może ich słuchać w nieskończoność: O dzielnym Gunnarze, Dziewczynie Morskiej i czarodziejskich zimorodkach, o pięknej Parysadzie, o chłopie, który z kiełbasą do piekła wędrował. Książka powinna czarować – moje dzieci już uległy jej czarom.

Mój syn uwielbia ostatnio serię bajek z żółwiem Franklinem. Nawet jak ogląda później bajkę w tv mówi, że nie tak było w książce, denerwuje się wtedy mówi żeby wyłączyć tv i wraca z książką w ręce 😉

Agnieszka Wieczorkowska

Moje ulubione książki z dzieciństwa to te które czytał mi tata. Wszystkie! a najbardziej seria z biedronką, książki po angielsku. A oprócz tego bardzo obdrapana królewna śnieżka. A dla Jędrka? Jak pokonać pająki 🙂

Moj starszy syn bardzo lubi elmera, ksiazeczki te sa bajecznie kolorowe, uczą i bawią, kończa sie zawsze jakimś ważnym przesłaniem.. Ostatnio syn bardzo lubi tez pinokia i Alberta albertsona:)

Trudno mi powiedzieć, która książka jest ulubioną lekturą mojej 21-miesięcznej córeczki. Czytamy bardzo dużo. Różyczka często wraca do serii na ulicy Czereśniowej, Roku w lesie, czy Opowiem ci, mamo. Poza książkami obrazkowymi lubimy również te z tekstem. Ostatnio pochłaniamy serię Poczytaj mi mamo, jednorazowo czytając nawet 5-6 opowieści, co chyba nie jest typowe dla tak młodych czytelników 🙂 Jedną z naszych ulubionych bohaterek jest krowa Matylda z książek Alexandra Steffensmeiera.

Dla osoby która czyta 2 książki tygodniowo ciężko wybrać najulubieńszą ale z dziecięcych wybrałabym Fizię Pończoszankę wydania przez NK w 1963? Jasiek w chwili obecnej ma absolutnego chopla na punkcie Misia O Bardzo Małym Rozumku 😉

Dodam tylko ze Stacha usatysfakcjonuje każda w której będzie rysunek krowy lub konia. :p

U nas z książkami jest bardzo różnie. Czytamy całe masy, mamy w domu tony, a ulubiona jest pojęciem przechodnim dość często. Ostatnio najulubieńsza to Piotruś Pan (piraci i wróżki zawsze w cenie;), a od kilku dni Piaskowy Wilk. Potem planujemy Mary Poppins. Przyznam, że wiele książek czytam mojej czteroletniej córce, ale w sumie dla siebie;) jedno jest pewne, bez książki nie ma snu;)

Moja czteroletnią córka uwielbia, gdy jej czytamy na dobranoc, jednak największą fascynacje wzbudza w niej książka pt. ,, Czerwony Kapturek” . Każdy powie, że przereklamowany, ale ona ją uwielbia już nawet sama ja opowiada całą.

‚Piaskowy wilk’ potęga dziecięcej wyobraźni w czystej formie…

Ulubioną książką Julka jest czarno – biała książeczka z kształtami, bo jeszcze się nie interesuje tym co mama czyta… ale szybko nadrobimy! 😉 Zwłaszcza z takimi książkami 😀

Dzieci z Bulletbyn – najpiękniejsza książka mojego dzieciństwa:) czytając ją jako dziecko zachwycałam się beztroskim życiem dzieci na wsi, chciałam bawić sie tak jak bohaterowie książki w stodole i miec taki sam pokój na poddaszy jak Lisa. Teraz, będąc juz dorosłą kobieta, widzę ile w tej książkę mądrości życia, jak uczy szacunku dla starszych, miłości do rodzeństwa, prawdziwej przyjaźni i poszanowania przyrody. Z pewnością książkę przeczytam córeczce, mam nadzieje, że ona także zachwyci się nią.

Ja: Zuza jaka jest Twoja ulubiona książka?
Z: Tylko jedną mam podać? To niesprawiedliwe (ostatnio to jej ulubione powiedzenie).
Ja: Tak jedną podaj, taką naj naj..
Z: „Ziuzia” – bo ma jedno oko szare a drugie zielone i tak lubiła ta łazienkowe robaki, no to wiesz „robiki”czy jakoś tak
Ja: Rybiki
Z: Yhm. No i pamiętasz ja je też polubiłam i się zmartwiłam jak myślałam, że jednego rozdeptałaś, ale on ożył i poszedł sobie
Ja: Yhm ( z głupią miną bo tylko ja wiem, że nie ożył)

Ostatnio dla mojej 6 i 4 latki to zdecydowanie Lotta, o ktorej opowiadania znamy prawie na pamiec. Swietne poczucie humoru, niesamowite przygody i przede wszystkim namacalny wzor pelni szczescia choc z odrobina szalenstwa, buntu i chodzenia wlasnymi sciezkami 🙂

Absolutnym hitem u nas są „Lalo gra na bębnie” i „Babo chce” Evy Susso i Benjamina Chaud wydawnictwa Zakamarki. Za każdym razem gdy ją czytamy odkrywamy nowe dźwięki ?

Absolutnym hitem u nas są „Lalo gra na bębnie” i „Babo chce” Evy Susso i Benjamina Chaud wydawnictwa Zakamarki. Za każdym razem gdy je czytamy odkrywamy nowe dźwięki ?

Jeśli chodzi o ilustracje, to uwielbiamy Mizielinskich- seria Mamoko lub Pod ziemia pod woda. Nasze ulubione historie to 8+2 i ciężarówka oraz 8+2 i domek w lesie- cudowne perypetie 8 rodzeństwa. Rzecz dzieje sie w Norwegii, ale konkluzje sa uniwersalne- rodzeństwo trzeba kochać! Siostra czy brat to najlepszy przyjaciel, choć nigdy nie wiesz, czy dostaniesz całusa czy fangę w nos:) I my te wartości wyznajemy, dlatego starszak przytula młodszego, nawet gdy ten oferuje mu tylko kuksańce:)

Pomelo!! Moja 1,5 letnia corka kocha Pomelo jak….jak…mame, tate i babcie, ktora wlasnie wpadla z prezentem (pomimo ze nie powinna?). Kazda z 7 czesci to cudnie ilustrowana ksiazka z mnostwem smiesznych bohaterow. Do tej pory zastanawiam sie, jak mam oduczyc dziecko, nazywania kazdego napotkanego slimaka Dżidżi? Polecam tego uroczego slonia!

O córki wyborach się nie wypowiem, bo moja 2,5 latka dosłownie pochłania każdą książkę i każe sobie czytać wciąż i wciąż kolejne, ostatnio nawet zapisała się do biblioteki;-) Natomiast moją absolutnie ukochaną książką dla dzieci (choć poznałam ją dopiero w czasie studiów) jest „Panama” Janoscha. Najważniejsze, najbliższe, co w niej znalazłam, to wracanie do domu – odkrywanie na nowo posiadanych rzeczy, własnych miejsc, ukochanych osób. Zrozumienie, że już jesteśmy w Panamie, tylko musimy nauczyć się to dostrzegać. Ale i zrozumienie, że czasem trzeba w podróż do Panamy wyruszyć, żeby móc zyskać nową perspektywę. A Miś i Tygrysek jako towarzysze podróży naprawdę dobrze potrafią człowieka wspomóc:-) Najciekawsze jest jednak to, że książkę lubią zarówno dzieci, jak i dorośli – jedni i drudzy znajdują w niej coś dla siebie, choć często są to zupełnie różne „cosie”:-)

Zdecydowanie ulica Czeresniowa! Poki co mamy 2 ksiazki z tej serii, ale moja niemal 2letnia corka zna ich kazdy szczegol. Czesto chce sie pochwalic przed naszymi znajomymi i krzyczy „ogon puga (ogon papuga)” i wtedy pedzi po te czesc, w ktorej ukryla sie papuga a tylko jej ogon jest widoczny. Zachwyca mnie, ile malych detali widzi takie male dziecko…nawet wypatrzyla siebie i psa dziadka-wiec to ksiazka po czesci o niej samej. Uwielbiamy Czeresniowa!

Jak byłam dzieckiem uwielbiałam”dwa koty i pies trzeci”Mari Terlikowskiej”,turlałam się ze śmiechu. Moje dziecko natomiast lubi „Akademię Pana Kleksa” czeka aż będzie lektura w szkole.

Ja napisze w swoim imieniu. Od kilku tygodni zachwycam sie ksiazka wydawnictwa dwie siostry „idziemy na niedzwiedzia”.Szkoda, ze w Polsce zostala wydana dopiero w zeszlym roku (oryginal jest z ’89), ale lepiej pozno niz wcale? To ciepla, chwilami zabawna historia o rodzinnej wedrowce w poszukiwaniu niedzwiedzia. Duzo zabawy mam ze swoim dzieckiem nasladujac te wszystkie dzwieki, ktore wydaje wiatr, trawa czy rzeka. Polecam, gdyz dawno nie spotkalam sie z tak przyjemna ksiazka pod wzgledem tekstu i ilustracji.?

Ulubioną książką Juniora od zeszłego roku jest „Tata szczęściarz” Papuzinskiej. Jest to piękna i mądra książka opowiadająca historie taty autorki w czasie Powstania Warszawskiego. W bardzo przystępny sposób porusza trudne tematy, może stać się pozycją wyjściową do rozmowy z dzieckiem o historii otaczającego nas miasta. Kubuś może i nie wszystko jeszcze rozumie ale z każdym rokiem będzie z niej dowiadywać się czegoś innego.

Moja ulubiona książka z dzieciństwa to Ania z Zielonego Wzgórza za jej odwagę bycia inną, moja córeczka bardzo lubi Małego Księcia i Twardy Orzech do Zgryzienia ? A ja się cieszę że obie te książki uczą ją choć ona pewnie o tym nie wie?

W wieku 3 lat – cala seria Elmera;
W wieku 4 lat – Muminki!
W wieku 5 lat – nadal Muminki! ?
W wieku 6 lat – cala seria Nudzimisie! Przeczytana juz samodzielnie
W wieku 7 lat – wszystkie części Harry Potter. Dosłownie pochłonięte w całości!
Czyta wszędzie i wszystkie książki dziecięce…. ?

Miałam pisać, że córa lubi najbardziej baśnie, cały dzień mogłaby ich słuchać (dosłownie), no i jeszcze dziś dzień urodzin Andersena…. ale NIE. Na pierwsze miejsce wybieram ” Z tatą w przyrodę”, za wczorajszy tekst mojej Matyldy. A było tak: Ja: to co czytamy na dobranoc ?, M. : hmm.. ” Z tatą w przyrodę”! Ja (marudnym głosem): CO?? może jakąś bajkę jednak..? M.(zdecydowanie): MAMOOO! ale ja się chcę czegoś DOWIEEEDZIEĆ ! (koniec pytań). Dodam tylko, że książka napisana jest jak dla 4latka dość trudnym językiem, choćby przez nazwy niepospolitych, nieznanych ( mi na przykład 🙂 ) gatunków zwierząt, ale co tam, jak widać MA MOC, nawet na dobranoc 🙂

Ulubioną książką mojej Małej Z jest Muki w podróży dookoła świata. Zosia uwielbia zwierzęta, a dzięki Mukiemu poznaje przeróżne stworzenia mieszkające w rożnych zakątkach świata oraz ciekawostki o innych miejscach. Zosia w swoją pierwszą podróż ruszyła, gdy miał 6 tygodni i odwiedziła wówczas Litwę. Chciałam, aby książka o podróżach była pamiątka z dzieciństwa a nie spodziewałam się, że stanie się ulubioną lekturą mojej małej podróżniczki.

Zdecydowanie najbardziej ulubioną książką, a nawet serią książek mojej 5-letniej Zosi jest „Białek. Kucyk z Gotlandii” autorstwa szwedki Marie Louise Rudolfsson. Jesli chodzi o oprawę graficzną wydanie mało widowiskowe, wrecz skromne. Wydawnictwo REA chyba niewiele zmienilo od pierwszego szwedzkiego wydania z 1971 (!). Ale to tylko dodaje książkom uroku. Sięgnełam po tę książkę z czystego przypadku. Zachęciła mnie informacja, że jest to książka dla dzieci rozpoczynających naukę czytania. Odkąd wzięłam ją do ręki nie chcę wypuścić… niezmiennie mam ochotę wraz z córką śledzić historię małego źrebaka urodzonego na polanie kucyków w lesie Lojsta. W pierwszej części Białek się dopiero narodził. Towarzyszymy mu w pierwszych dniach jego życia i przeżywamy wraz z nim emocje towarzyszące poznawaniu świata ale także braku akceptacji ze strony rówieśników. Białek bowiem urodził się jako żółty kucyk z białą plamką. Coraz trudniej o książki tak mądre, bliskie prawdziwego życia i jednocześnie nie przeslodzone. Polecam każdemu!

Olgierda ulubioną książką jest zbiorek 3 wierszy Tuwima: „Lokomotywa” „Rzepka” i „Ptasie radio”. Lokomotywa nie wymaga wyjaśnień, bo od urodzenia jarają go pociągi, ale z Ptasim Radiem mieliśmy śmieszną akcję: idziemy sobie wzdłuż kanałku a młody nagle: o, ptaszek zapitpilitał! – Jaki ptaszek? – Ptaszki następujące! Pani z psem podsłuchiwała i zwinęłą się ze śmiechu.

„Bułeczka” – mi ciągle łamał się głos przy czytaniu, a moja siedmioletnia Zuzia (na dobranoc woli słuchać niż czytać samodzielnie) zasłuchana. Trudno spotkać teraz takie książki, promujące dobroć, bezinteresowność a nie tak jak we współczesnym świecie i niestety literaturze- wprawdzie często zabawne ale jednak suma sumarum egoistyczne postawy, bo najważniejsze aby było zabawnie i kreatywnie.

Gdybym miała zostawić jedną książkę na półce to byłaby to „Ronja, córka zbójnika”. Przygoda, miłość, nienawiść, strach, las, zamczysko, baśniowe stwory. W tej książce jest wszystko, by nakarmić dziecięcą (i nie tylko) wyobraźnię, a emocji tyle, że starczyłoby dla tony współczesnych książek. Książka napisana pięknym językiem. Dowód: 3-letnia Nel w przypływie złości na 6-letniego brata wykrzyczała ze łzami w oczach: Remi, jesteś Łajdakiem! Lindgren w całej krasie.

Zawsze marzyłam, by moje dziecko wskazywało większe zainteresowanie ksiazkami niż telewizją. Pierwsze paczka z pozycjami do naszej dziecięcej bibliotczki dotarła do mnie szybciej niż poznałam płeć dziecka. Długo były tylko częścią wystroju, choć bardzo wcześnie pokazywałam synkowi kolorowe obrazki. Teraz, gdy mały ogląda książeczki bardziej świadomie, wsluchujac się i rozumiejąc treść, zdecydowanie mogę powiedzieć, że najbardziej upodobał sobie klasyk- Bardzo głośną gąsienice. Szczególnie lubi te dziurki 🙂 a i ja kocham tą pozycje, za prostotę treści, świetne ilustracje i formę. Cieszę się ze książki nie są obce dla mojego dziecka i że bardo je lubi (choć niestety przegrywają z telewizorem… chyba dlatego, że niedobra mama nie praktycznie w ogóle nie pozwala oglądać, a wiadomo, że wszystko co zakazane jest najfajniejsze;)

„Pippi Ponczoszanka” bo jest dziewczęco-dziecięcą wersją Superman’a. Dla mojej córki jest niesamowita! Jest super silna, ma własnego konia, śpi ze stopami na poduszce, nikt jej nic nie każe, czyli może wszystko! Idolka 5-ciolatki. 🙂

Jeszcze miesiąc temu mogłabym spokojnie napisać, że ulubioną książka mojej córki jest – „Czerwony Kapturek”. Zna tą książkę od deski do deski, sama losy Czerwonego Kapturka nam opowiada. Wszystko za sprawką organizacji licznych domowych teatrzyków, początkowo z pacynek, później teatru kartonowego wydawnictwa Olesiejuk. Ostatnio sami zrobiliśmy Czerwonego Kapturka i Wilka oraz las w celach inscenizacji dziadkom tej książki. Ze względu na paskudne przeziębienie córeczki, prezentacja dla dziadków odbędzie się z opóźnieniem. Tak jak napisałam na wstępie jeszcze miesiąc temu, gdyż zakupiłam książkę „Kostka i Bruno. Bajki wychowajki” autorstwa Dominiki Słomińskiej. Uważałam, że to dobra książka na przyszłość, w chwili obecnej zamierzałam sama ją przeczytać i skorzystać licznych porad dla rodziców prezentowanych przez autorkę w komentarzach po każdej historii. Nic bardziej mylnego, Wiki kończy 15 kwietnia 3 latka jest nią zachwycona. Jak do tej pory odstawiliśmy książkę tylko na parę dni w przeciągu miesiąca od jej posiadania i tylko dlatego, że córeczka zachorowała. Książka wyposażona w piękne ilustracje i pouczające historie, które spotykają głównych bohaterów – Kosteczkę i Brunka. Dzięki tej książce, moja córeczka, która bardzo źle znosiła mycie włosów przezwyciężyła strach i teraz przed każdym myciem mówi – jestem tak dzielna jak Kostka. Nauczyła się myć rączki przez każdym posiłkiem i po każdym powrocie do domu – mamusiu Brunek też tak robi. Polecam każdemu, zwłaszcza dla rodziców mających dzieci w wieku przedszkolnym. Początkowo, dzieci przykuwają ilustracje w książce, a dopiero później losy i przygody bohaterów. Jeżeli kupujecie tą książkę żłobciakowi to, pozwólcie mu ją najpierw obejrzeć, a później warto zacząć czytać, my tak zrobiliśmy. Jest to niesamowity poradnik dla rodziców. Jesteśmy z mężem pozytywnie zaskoczeni tą książką i mamy nadzieję, że Pani Dominika wkrótce wyda kontynuację losów Kosteczki i Brunka.
Jeżeli chodzi o mnie, ja pozostaję wierna „Małemu Księciu” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Dlaczego? Mogłabym przynajmniej 10 stron w tym temacie napisać, ale skwituję to tak, w wieku mojego liceum do tej książki wracałam ze 100 razy i za każdym razem znalazłam inne przesłanie.
Ostatnio spotkałam „Małego Księcia dla najmłodszych” w twardej okładce, jeszcze nie zakupiłam, bo nie jest tak łatwo tą wersję dostać. Jeżeli się uda, jestem ciekawa zawartości 
Życzę spokojnej nocy,
Teresa Długosz
Ps. Jestem pod wrażaniem zasobów Waszej biblioteczki 🙂

Młodsza córka uwielbia „Kochane Zoo” Campbella – ot strasznie kręcą ją te klapki, za którymi znajdują się poszczególne zwierzęta 🙂 Na widok skrzyni z wielbłądem robi „pww…” (z pluciem 😛 ), przy małpie wydaje donośne „uh uh uh”, a przy koszu z wężem profesjonalnie syczy 😉 Fabuła niby banalna, ale jak się ma 17-miesięcy to gwarantowany ubaw po pachy 😀
Zaś ostatnim hitem mojej empatycznej czterolatki jest „Ignatek szuka przyjaciela” (Pawła Pawlaka) i to do tego stopnia, że muszę jej tłumaczyć, iż jeszcze za wcześnie wcześnie, by jej też zaczęły wypadać mleczaki 😉
A ja (33 lata ;)) uwielbiam „Wild” Emily Hughes – za fajne przesłanie i fantastyczną kreskę.

(ups, wybaczcie kreskę po „17” i powtórzone „wcześnie” – efekt pośpiechu… 😉 )

Córka ma 9 mc i wszystko bierze do buzi prócz książek które ogląda z zaciekawieniem, wpatrując się w kotki, pieski, dzieci, domki itp. Lubi wszystkie książki z dużymi kolorowymi obrazkami a szczególnie te w których są wyraziste oczy.Mysle ze w pprzyszłości będzie fanką czytania nie tylko oglądania obrazków 🙂

Wiele mam teraz pisze własne książki dla dzieci? Próbowałyście? Jeśli tak nie wiem czy wiecie ale można też je wydać razem z portalem rozpisani.pl Bardzo ciekawa sprawa, a pamiętam że moja babcia wymyślała sama bajki i opowiadała mnie i mojemu bratu jak byliśmy dziećmi, szkoda że nie spisała bo teraz mogłabym czytać swojemu Kamilowi 😉

Zostaw komentarz