Szkoła magicznych zwierząt. W ciemnościach – recenzja 3 tomu!

Szkoła magicznych zwierząt. W ciemnościach

W te piękne jesienne dni dotarł do nas nowy, wyczekiwany trzeci tom „Szkoły magicznych zwierząt. W ciemnościach”, w którym także nastała jesień.  I czeka na Was kolejna porcja przygód dzieci znanych z poprzednich dwóch części: ich przyjaźń w tym tomie zostanie poddana próbie, a inne będą musiały pokonać własne lęki i słabości. Nie będziemy spoilerować, uchylimy jednak rąbka tajemnicy, opisując ogólnie akcję.

Na samym początku pojawi się dobroduszny i wspaniałomyślny pan Morrison, który podaruje dwa nowe magiczne zwierzęta, mimo że zepsuł się jego autobus, którym podróżuje po całym świecie. Was też zjada ciekawość jakie będą te zwierzęta i kto zostanie nimi obdarowany? Nam już udało się swoją w błyskawicznym tempie zaspokoić i jesteśmy usatysfakcjonowani. Zdradzimy tylko, że jedno ze zwierząt jest kochane i milutkie oraz posiada zdolność do stwarzania zabawnych sytuacji, cudowne poczucie humoru i upodobanie do przekręconych słów, np. „piękniaście” jest jednym z jego ulubionych… Drugie można opisać jako wytworne, wyniosłe i trudne we współżyciu, ale tak naprawdę za tymi pozorami skrywa się dobre, przyjazne i troskliwe stworzenie obawiające się ponownego skrzywdzenia. I do kogo one pasują? Bo przecież pan Morrison i panna Cornfield zawsze zwierzęta dopasowują do osobowości dzieci… i jak do tej pory nigdy się nie pomylili…

Dzięki nim powstały niesamowite przyjaźnie, a każde dziecko odkryło to, czego tak naprawdę najbardziej potrzebowało – jedno znalazło w sobie siłę, aby rozwinąć skrywane umiejętności czy też pokonać swoje wady, inne zyskało przyjaciela, dzięki któremu nie czuje się samotne i z którym może dzielić swoje pasje. Anna-Lena dzięki kameleonowi Casparowi przestała być nieśmiałą i smutną dziewczynką; Czoko ze swoją kochaną Pepper mają wspólną pasję – dzielą się słodkościami, Jo z pingiwnem Juri tak samo kochają wodę i dobrą zabawę, Benni z wszystkowiedzącą Henriettą tworzą tandem łagodności, a zdolna i bystra Ida ma wspierającego Rabbata, który zawsze ją rozumie i nie pozwala, aby czuła się opuszczona. Zapewne wszystkie dzieci potrzebują takiego niezwykłego wsparcia. Ale które tym razem je otrzyma i jak odmieni się jego życie? O tym przeczytacie już sami…

Z tym opisanym towarzystwem i całą klasą będziecie mogli wybrać się na nocne czytanie książek w szkole, które urządzi wyjątkowa i przekochana panna Cornfield. Będzie serwowana pizza i gorąca czekolada, a jak wiadomo taki nastrój sprzyja szczerym zwierzeniom… Ale kto się na nie zdobędzie i co z tego wyniknie – tego Wam już nie zdradzę. Oczywiście najbardziej ekscytujące są zdarzenia niezaplanowane. Dodam tylko, że podobno w szkole straszy duch patrona, tak więc nie obędzie się bez przygód rodem z horror, ale nie bójcie się – będzie śmieszniej niż straszniej, a na koniec dowiemy się który z chłopaków miał najfajniejsze majtki…

Poza przygodami podczas nocowania, bohaterowie tego odcinka zawalczą o przyrodę w swoim mieście i jednocześnie o swoją przyjaźń… z ogromną pomocą swoich magicznych zwierząt.

Na koniec napiszę tylko, że pan Morrison wyruszy po nowe magiczne zwierzęta i znowu będziemy czekać z niecierpliwością na to, co się wydarzy w kolejnym odcinku opowieści. A żeby Was jeszcze bardziej zachęcić, przypomnę, że jeden z chłopców bardzo chce dostać krokodyla… tylko jak wyglądałoby życie z takim krokodylem pod jednym dachem w mieście?

Szkoła magicznych zwierząt. W ciemnościach

Jeśli nie znacie jeszcze serii „Szkoła magicznych zwierząt” to możecie wrócić do naszych prezentacji kolejnych częsci. O pierwszym tomie pisaliśmy tu!, a o drugim tu!

tytuł: Szkoła magicznych zwierząt. W ciemnościach

tekst: Margit Auer

ilustracje: Nina Dulleck

wydawnictwo: Debit, 2019

objętość: 208 stron

dla dzieci w wieku: 8+

cena okładkowa: 29,90 zł

Reklama

Zostaw komentarz