Papiernik czyli skąd się biorą opowieści – Roch Urbaniak

Papiernik czyli skąd się biorą opowieści - Roch Urbaniak

Zastanawialiście się kiedyś, skąd się biorą opowieści? Nie? To teraz pomyślcie o tym chwilę… przecież nie mogą zjawiać się znikąd… Dzięki najnowszej książce, która ukazała się nakładem wydawnictwa Tadam, poznacie trudny fach Papiernika. On wszystko Wam wytłumaczy i opowie historie, które jeszcze nigdy nie zostały opowiedziane.

Papierników jest na świecie wielu, można spotkać ich w różnych zakątkach świata. Bohaterem tej książki jest jeden z nich.

Papiernik to człowiek, który niczym pustelnik, pracuje samotnie w wieży. Opiekuje się papierem i jego historiami. Codziennie rano przygotowuje go do lotu, a gdy papier wraca następnego dnia, wyłapuje i słucha opowieści, które mu przynosi. Z nich wyłuskuje te, które ktoś opowiedział po raz pierwszy. To trudna i żmudna praca, bo większość to te same stare i nudne historie… czasem jednak udaje się znaleźć prawdziwą perełkę. Papiernik dzieli się z czytelnikiem sporą ilością tych wyjątkowych, ale, jak twierdzi… wcale nie tymi najlepszymi… przecież nie może tak od razu zdradzić wszystkich swoich najcenniejszych skarbów 🙂

W debiutanckiej książce Rocha Urbaniaka baśniowe historie przeplatają się z zachwycającymi obrazami autora, który jest absolwentem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Graficznym motywem przewodnim książki są papierowe ptaki. Znajdziecie je nie tylko na ilustracjach, lecz również na wyklejce i wkomponowane w tekst. To od nich tak naprawdę wszystko się zaczęło… Kiedyś Roch Urbaniak namalował drzewo, w którego koronie przysiadły papierowe ptaki, a przy pniu stanął tajemniczy człowiek. To dzięki temu obrazowi w głowie autora wykiełkował pomysł na postać Papiernika i jego latające opowieści.

Na obrazach ilustrujących książkę znajdziecie również mnóstwo innych elementów, zainspirowanych podróżami, odległymi miastami, niczym nieskrępowaną wyobraźnią i mitologią, która od lat bardzo interesuje autora. Obrazy są niesamowite! Dla każdego, a zwłaszcza dla dziecka, to okazja do kontaktu ze sztuką. Myślę, że takie obrazy z książek pamięta się później przez całe życie. Od samej okładki, która zapiera dech, przez wszystkie rozkładówki, to prawdziwa uczta dla oka 🙂

Książka może zachwycić zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jest świetna do wspólnego czytania i oglądania. Idealnie nadaje się do głośnego czytania, zwłaszcza wieczornego, bo poszczególne rozdziały to dość krótkie, prowadzone spokojnie, w baśniowej atmosferze, opowieści Papiernika. Każda z nich jest nieco inna, ale każda niesie ze sobą jakąś mądrość… o marzeniach, pomysłach, obietnicach i innych bardzo ważnych sprawach. Znajdziecie w nich sporo odniesień do znanych baśni z różnych zakątków świata.

Czytajcie i oglądajcie Papiernika… nie dajcie mu myśleć, że już nie potrzebujecie tych niesamowitych fachowców 🙂

tytuł: Papiernik czyli skąd się biorą opowieści

tekst i ilustracje: Roch Urbaniak

wydawnictwo: Tadam, 2018

objętość: 64 strony

dla dzieci w wieku: 6+

cena okładkowa: 49,90 zł

KONKURS! KONKURS!

Mamy dla Was jeden egzemplarz książki „Papiernik czyli skąd się biorą opowieści” Rocha Urbaniaka.

Jeśli chcesz wziąć udział w zabawie, napisz komentarz tu pod tym artykułem, z krótką odpowiedzią na pytanie:

Skąd się biorą opowieści?

Najciekawszą według nas odpowiedź nagrodzimy książką.

Czekamy na Wasze zgłoszenia do czwartku, czyli 22 marca 2018 roku.

Reklama

Komentarze (27)

Skąd się biorą opowieści? Przędą je stare pajęczarki, a następnie doszywa się do nich guzikowe oczy. Przekazuje się je dzieciom by pomalowały je wyobraźnią, po czym puszcza się je na wiatr by jakiś autor schwycił je w swój latawiec i przelał je na papier.

😀 pewnie masz rację…

Przypływają statkiem z dalekich krajów po czym żegnają się czule i każda wyrusza w innym kierunku po to by spotkać się po wielu wielu latach, często w całkiem innym brzmieniu niż w momencie rozłąki bo ludzie lubią tu coś zmienić a tam coś dodać … 😉

Karawana myśli,
twórcze gierki słówek,
coś co raz się przyśni,
do świata wyobrażni kilka wędrówek, zlepek kilku wyobrażeń o światach nieznanych,
gdy dopada nas smutek o wschodzie słońca nad ranem,
w życiu codziennym to w głowie się nie mieści,
a wlasnie tak moi drodzy powstają opowiesci.

Opowieści Nasze biorą się z głębi jestestwa moich dzieci wypełnionego miłością, czułością, tajemnicą i cudami. A inne…nie wiem. Niewyczerpane bogactwo życia sprawia, że opowieści Cudze rodzą się w delikatnej poświacie tajemnicy.

Przepis na opowieśći (porcja na dużą bandę spragnionych opowieści):
– coś z życia,
– odrobina fantazji,
– szczypta humoru,
– 2 filiżanki niezmąconej wyobraźni,
– 2 garści ciekawości świata,
– 4 kopiaste łyżki świeżego umysłu.
Całość energicznie wymieszać do połączenia wszystkich składników i wyśmienite opowieści gotowe!

Baśnie to niedopowiedziane historie, ktore sie wydarzyły, albo nie wydarzyły sie wcale, uspione nawet latami w najcichszych zakamarkach świata, az znajda właściwego słuchacza, ktory pozwoli im sie opowiedzieć. Czasem jest to śpiew ptaka z samego rana, zaraz po przebudzeniu, ktory wlasnie usiadł na drzewie blisko okna. Czasem jest to jednostajny stukot kół pociągu o tory, ktory pedzi przez las gnany rozkładem jazdy. Niekiedy jest to widok babci, ktora – choc bez korony – ciepłym głosem usypia opowiadaniem przed snem, zamawiając słodsze od cukierków sny. A czasem to cisza, ktora zmienia sie w szept, a potem całkiem głośny krzyk budzący do zycia zapomniane myśli i historie. Baśnie to wolne ptaki, przychodzą do odpowiedniej osoby, aby tchnęła w nie życie i nadała im nowe.

No, jak to skąd, hihii, moje starsze dziecko (imieninki dziś akurat ma) woła: z kątowni, ooo… jak to, co to kątownia … mamo to stan ;0 jaki ? umysłu można by rzec, boooo… można biec w nim przez łąkę, gdzie motyli tysiące, czy przyglądać się stonce na ziemniakach buszującej, czy po niebie się przechadzać, ooo nie to przecież gorzka czekolada i ja się w niej po nozdrza zapadam i coooo, zjadam ją i udaję żem rybą jest , wiecie znacie ten gest( i tu otwieram szeroko swoją paszczę, przy okazji ćwiczę ją i język hihii 😉 ). Skąd się biorą opowieści – tak bardziej serio 😉 pamiętam jak dziś , uwielbiałam ten stan … Marysieńka ma – Babunia, dusza towarzystwa i ogromnie pozytywna postać, lubiła i bajdurzyła, opowiadała a może i sama je wymyślała, ojjj znała się na tym znała, placek na blaszce upiekła i zajadała razem ze mną i gadała, gadała, a ja chłonęłam i ciągle wołałam … jeszcze. Dziś mam wiele więcej lat i głowę z szufladkami ( sporo za uszami ), którą dziś otwieramy ? … Zerkam na Piernika …mniam ogromnego smaka na Niego mam i psst powiem Wam i już nie w sekrecie , bo moje dziecię zza ramienia zerka, cóż to ze epopeja wielka i woła – standardowo … mama się rozpisała i wypieków na licu dostała, no tak zakochała się w całości, ale ilustracje, och wspaniałości i już z szuflady wypada z jękiem … nie, nie tym razem nie czekolada tylko marmolada którą posmaruję kanapkę i … zjem, bo lubię, będę przy tym dalej myślała o Pierniku mmm chyba dlatego żem sama już piernikowa babą po trosze jest , oooj tylko proszę mnie nie jeść bo to grozi czkawką a jak to niejeden obywatel G już stwierdził czasem i wychodzi bokiem, a ja równym miarowym krokiem i swym tempem, raz, dwa, lewa, lewa … myślę czego tu jeszcze potrzeba? Z nieba czasem spadają, czasem zając ma je przypięte do ogona, a wczoraj miała Je wrona co skrzecząc głośno nad głowami naszymi obwieszczała i się niczego nie bała jak to mały mój powiedział, taka mała, a głośna niczym smok (albo ty mamo, hihii, dodał cicho ), aaaa ostatnio widziałam je skradające się do mego łózka, lecz zmęczona byłam i tylko jedno oko otworzyłam, a One niestrudzone wdrapały się i … myk pod pierzynkę do mnie i w szufladce głowy mej już na dobre zadomowiły się i razem ze mną w symbiozie raczej bo ostatni dzień .

Jak to starym zwyczajem jest, trzeba się pożegnać, mieć ten gest i już więcej Was nie maltretować 😉 Tak więc życzę kolorowych, wręcz bajkowych, Piernikowych snów 🙂

Aby powstała nowa opowieść potrzebne jest zaklęcie. Musi być wypowiedziane przez właściwą osobę we właściwym czasie. Zaklęcie brzmi: „Mamo, opowiesz nam bajkę o…?”. Jest wypowiedziane przez małego słuchacza leżącego już wieczorem w swoim łóżeczku. Zaklęcie zaczyna działać. Uruchamia pomysł na temat bajki w głowie malucha, po czym pędzi szybko i wnika do wyobraźni mamy. Tam magicznie wywołuje nową opowieść, która powstaje na bieżąco. Zawsze inna, zawsze zajmująca. Tak ważna, bo stworzona z miłość mamy do malego słuchacza. Potem zaklęcie kończy swoje działanie. Do następnego wieczoru…

Opowieści przynoszą na swoich wąsach koty. Po nocnych długich włczęgach stają rankiem w drzwiach domu pisarzy i strzepują je delikatnie do ich kubków z pierwszą kawą.

Opowieści biorą się ze wspomnień, wyobraźni, marzeń, emocji i uczuć 🙂

Dzięki oczom. One wszystko widzą i przekazują te obrazy za pomocą mrugnięć. Wtedy dolatują do Papiernika i on je składa w całość. Mrugnięcie i już… kolejna opowieść. Patrzymy a potem czytamy 🙂 Miłego Dnia Wiosny

Opowieści rodzą się w sercu, a dojrzewają w gardle i gdy już są dojrzałe to trzeba je opowiedzieć…tak powiedziała moja córka, choć uznała też, że to bardzo trudne pytanie z rana;-)

Psssst…
Posłuchaj!
Nad maleńkim kwiatem maku nadstaw ucha.
Najśliczniejszą z pięknych baśni Ci opowie,
Świat bajkowy sam otworzy w Twojej głowie.
Ptaków klucz, lecący po niebie,
Do swojej opowieści zaprosi i Ciebie.
We śnie, na jawie i we wspomnieniu,
Na płatku śniegu, we mgle i na kamieniu.
Na porannej rosie w trawie, w delikatnym szumie liści,
To tam właśnie cud tworzenia dziś się ziści.
Gdzie okiem spojrzysz, choć w głowie to się nie mieści,
Kryją się tajemnicze, najpiękniejsze z opowieści…
Niech oczami twej duszy zawładnie magia tego świata,
Poznaj baśni o kolorach zimy, wiosny, jesieni i lata.

My pojedziemy klasykiem. Opowieści się biorą z głowy, czyli z niczego 😀

Jak ta Pani tamtej Pani, jak ten Pan synkowi swemu, jak dziadziuś koledze opowiedział. Stąd są opowieści. Z ludzi. A gdzie oni je przechowują, robią swoimi, którędy wpuszczają wyobraźnię tego nikt nie wie. Może ktoś spróbuje to kiedyś opowiedzieć?

Opowieści przylatują do nas z dalekich krajów.
Pachną tajemnicą i egzotycznymi smakami.
Opowieści czają się w ciemnościach
Czekają na tego, który umie je oswoić.
Czasem Opowieści krążą blisko, bardzo blisko.
Wystarczy się zatrzymać i zacząć słuchać.
One przemówią.

Opowieści biorą się z… pewnej wielkiej drewnianej, bardzo starej, kolorowej Skrzyni. Jest ona nieskończenie wielka, niezniszczalna, dostępna absolutnie wszystkim ludziom, tym najmłodszym i tym najstarszym, niesamowicie pomysłowa, nieskończenie otwarta i nieskończenie nieskończona. Nazywa się ją Wyobraźnią. Każdy chciałby do tej skrzyni coś włożyć i każdy może to zrobić, co więcej może w każdej chwili poczęstować się czymś ze Skrzyni. Codziennie wkładana i wyjmowana jest z niej niezliczona ilość opowieści… ta również ☺

Każdy z nas jest jedną małą wielką opowieścią. To od nas, naszych przeżyć, uczuć, emocji zależy w jakich kolorach będzie ona przedstawiona. Pierwsze skrzypce gra wyobraźnia, to ona czyni nas wyjątkowymi. Następnie fantazja, „bo ona jest dlatego aby bawić się na całego”. Nasze wspomnienia, które tworzą scenariusz. Do tego jakaś mała plotka, oczywiście przekręcona odrobina humoru i mamy opowieść.

Po rodzinnej naradzie uważamy, że ze snów, szczególnie tych, które nam się w dzieciństwie przyśniły. Pozostają w głowach ludzi, którzy nigdy nie przestają być dziećmi i potrafią nadal uwierzyć, że z gazetą na głowie i patykiem w ręku jest się księżniczką w złotej sukni. A potem snują się dalej i pozwalają innym przypomnieć sobie, że gdzieś kiedyś śnili podobną baśń. To te fantastyczne. Te zabawne, biorą się z życia. Nic tak zabawne jak życie, wszakże nie jest 😉
p.s. A czy papiernik chociaż raz w roku, wyruszał na którymś z papierowych ptaków w świat, a potem przelewał na papier własną opowieść?

Jakie piękne historie powyżej! Będziesz mieć trudny wybór… ta o kotach i wąsach szczególnie mnie urzekła.
Ja już nawet nie licząc na nagrodę, sobie pomyślałam, że opowieści biorą się z ziarenka, tak jak wszystko – z takiego lub innego ziarenka, kuleczki małej, która potem tocząc się rośnie i nabiera mocy. Albo kiełkuje w górę wznosząc się wyżej i wyżej. Z ziarenka, które potem upiększa i ubarwia nam świat.

Opowieści biorą się z nas samych tzn od snującego daną opowieść!! Nic nigdy nie napisałam ale opowiedziałam dużo bajek, historyjek moim dzieciom i tym zaprzyjaźnionym😀 To co nas kształtuje rodzina otoczenie zdobyta wiedza w ciągu całego życia sprawiają że pewnego wieczora leżąc z dzieckiem w łóżku zaczynasz mówić… Mówisz i mówisz a dzieci chcą jeszcze. Oczywiście nie obędzie się bez szczypty magicznego pyłku ale to już inna historia😀😀

Za siedmioma słońcami i siedmioma księżycami, hen, hen, daleko gdzie nie dociera wiele światła istnieje planeta Plom. Zamieszkują ją senne wcielenia rodziców, którzy ni to w prawdziwym śnie, ni to na jawie, odlatują na nią i razem tworzą opowieści zdanie po zdaniu..
Dla przykładu powiedzmy jak było w ostatnią niedzielę, gdy rodzice Adama wyśnili początek „Był sobie pewnego razu piękny i dzielny chłopczyk o imieniu…”, a rodzice Liwii kontynuowali „… o imieniu Leon. Chłopczyk ten latał na smoku i był znany z tego, że…”, by pozwolić zakończyć wszystko rodzicom Stefanka „… że włada jak nikt inny czekoladowym mieczem w całym wszechświecie”.

Opowieści te są tworzone wspólnie przez wszystkich rodziców, a po ich obudzeniu się znają je na pamięć, tak jakby uczyli się ich przez całe młodzieńcze lata. Przy następnej dobranocce zaś opowiadają je swoim pociechom, które przeżywają je jak filmy akcji i podtrzymują opowieści przy życiu..

Och, och, na tak zadane pytanie nie ma jednej odpowiedzi!
Przecież tak jak każda opowieść jest inna, tak ich źródła mogą być różne.

Opowieści morskie mogą wykapać z zepsutego kranu razem z którąś kroplą.
Być może z następną kroplą skapnie opowieść o potworze żyjącym w rurach.
Zwykła ścierka podłogowa opowie o powodzi wywołanej niefrasobliwym laniem wody do wanny.
A jak będzie w dobrym nastroju, to może nawet opowie o potopie, zwierzętach i arce Noego?

Opowieść o leśnych stworach można znaleźć w sklepowym pudełku z żółciutkimi, zapiaszczonymi kurkami.
A w pojemniku z zupą z zielonego groszku na pewno pływa opowieść o groszkowej panience w zielonej sukience.
Przy sklepowej kasie przycupnęła opowieść o samotnej złotówce, którą zgubiła starsza pani w postrzępionym kapeluszu.
Kalosze tej pani mogą zachlupotać opowieść o skaczącej kałużowej radości małego chłopca mieszkającego aż na 10. piętrze.
A guziki windy zaśpiewają o uśmiechach, spłoszonych spojrzeniach i pogodowych pogawędkach dwojga starych sąsiadów.
Ci starzy sąsiedzi mają kilka opowieści w swoich rękawach i kieszeniach, opowieści o wojnie, strachu, ale i o przyjaźni i odwadze.

W szufladzie z igłami i nićmi kryje się mnóstwo opowieści,
np. o spodniach rozprutych podczas wspinania się na płot,
o przedłużaniu rękawów ukochanej bluzki z kaczuszką,
albo o naderwanej kieszeni obciążonej kamieniami znalezionymi na plaży.
Najlepsza jest ta o miłości, która zaczęła się od zgubionego / znalezionego guzika 🙂

Moje klocki chętnie opowiedzą o rycerzach, smokach i księżniczkach,
lampa zaś zamruga o kosmicznych podróżach.
Moje koty wymruczą kołysankę o….
Ciiii, nie budźcie mnie.

Na poczatku opowiesci spisywane są rozlanym mlekiem na brudnej podlodze, kolorowym piórkiem w wiosennym blocie, rdzą na starej rynnie, i jeszcze na kilka innych sposobów. Czasem tak juz im zostaje, ze pozostają niezauważone, a innym znowu razem dostrzeże je ktos, kto umie  czytac. Historie, ktore sie wydarzyly i te, ktorych nigdy nie bylo, a być mogły, a także inne jeszcze, zupelnie niemożliwe, ale równie ważne. Na koniec ten ktoś, kto czyta spotyka kogoś, kto słucha i z calej radości spotkania zamyka opowieść, którą odnalazł, w słowach.

😀 Jesteście niesamowici… Książki można pisać, inspirując się Waszymi pomysłami 😀

Tym razem o adres do wysyłki nagrody poprosimy osobę, która zostawiła komentarz podpisany: DANA 21 marca 2018 at 06:58

Wszystkim serdecznie dziękujemy! 🙂

Zostaw komentarz